Donald Trump
Donald Trump odniósł się do pogłosek o wizycie szefa CIA w Moskwie. Fot. whitehouse.gov / Materiały prasowe

Donald Trump odniósł się oficjalnie do wizyty szefa CIA w Moskwie. Prezydent USA zdecydowanie uciął spekulacje internautów i przedstawił swoją wersję wydarzeń. Wygląda na to, że obecność dyrektora amerykańskiego wywiadu w stolicy Rosji nie była niczym nadzwyczajnym, a jedynie "półrutynową" wizytą.

REKLAMA

Tajemniczy lot amerykańskiego C-17A Globemaster III natychmiast wzbudził falę spekulacji w światowych mediach. Przypomnijmy – maszyna przebyła trasę z bazy Camp Springs Joint Base Andrews (która na co dzień obsługuje amerykański transport rządowy) i po międzylądowaniu w Rydze udała się na najważniejsze moskiewskie lotnisko Wnukowo, które z kolei jest portem lotniczym dla Kremla i rosyjskich VIP-ów.

Na początku strona rosyjska uchyliła się od komentarza w tej sprawie, sugerując, że lokalne władze nie wiedzą, z czym związana jest wizyta C-17A, a także zapewniając, że przedstawiciele Kremla nie planują w najbliższej przyszłości żadnych spotkań z ważnymi amerykańskimi urzędnikami.

Donald Trump postanowił odnieść się do tajemniczego lotu

Wygląda na to, że potwierdziły się doniesienia amerykańskich mediów, a konkretniej NBC News. Dziennikarze ustalili, że na pokładzie maszyny znajdował się dyrektor CIA John Ratcliffe. Szef amerykańskiego wywiadu miał spędzić w Moskwie zaledwie 4 godziny.

W światowych mediach zawrzało, więc nieoczekiwanie głos zabrał Donald Trump. Prezydent USA potwierdził, że do wizyty doszło i że John Ratcliffe spotkał się z przedstawicielami Kremla. Polityk określił sytuację jako "półrutynową wizytę" spowodowaną chęcią zakończenia wojny w Ukrainie.

– Bardzo ciężko pracujemy, żeby zakończyć tę wojnę, i szczerze mówiąc, w tym momencie obie strony chcą, żeby się zakończyła – stwierdził Trump w programie komentatora politycznego Glenna Becka.

Wokół wizyty w Moskwie narosły setki mitów

Przypomnijmy, że w związku z wizytą przedstawiciela USA tak wysokiej rangi w dobie napięć międzynarodowych internet wrzał od spekulacji i teorii spiskowych. Wśród tych nieco bardziej absurdalnych można wymienić chęć przeprowadzenia przez Kreml inwazji na Anglię i wizję zdetonowania bomby atomowej w Morzu Czarnym.

Dalsza część artykułu poniżej.

Wśród bardziej prawdopodobnych teorii pojawiały się takie, które dotyczyły potencjalnej inwazji Rosji na kraje bałtyckie, kontekstu konfliktu USA z Iranem lub kwestii intensyfikacji działań wojskowych w Ukrainie.

Dla kontekstu – już w przyszłym miesiącu w Federacji Rosyjskiej odbędą się wybory parlamentarne. Według doniesień ukraińskiego wywiadu po wyborach w Rosji ma dojść do mobilizacji, która może skierować na front nawet 500 tys. nowych rekrutów. Taka sytuacja mogłaby być niezwykle problematyczna z perspektywy Kijowa. Wołodymyr Zełenski sam wielokrotnie zapowiadał, że losy Ukrainy ważą się właśnie teraz – przed zimą 2026/2027.

O tym, że sytuacja jest poważna, świadczyć może także wizyta arcybiskupa Paula Richarda Gallaghera, który spotkał się wczoraj z Siergiejem Ławrowem. Rosyjskie MSZ oszczędnie relacjonowało kontekst wizyty, wiadomo jednak, że wysłannik Leona XIV był w Moskwie w celu prowadzenia dyskusji na temat "szeregu pilnych dwustronnych i międzynarodowych kwestii".