
Nowy sondaż wyborczy przynosi kolejne problemy Donaldowi Tuskowi. Koalicja Obywatelska ponownie wygrywa, ale jej przewaga nie wystarcza do samodzielnego zbudowania większości. Co więcej, choć prawica może dziś liczyć na więcej mandatów, większość badanych deklaruje poparcie dla ugrupowań spoza tego obozu. Na rok przed wyborami układ sił pozostaje więc wyjątkowo nieprzewidywalny.
W dniach 1-2 września na próbie 1008 Polaków przeprowadzone zostało nowe badanie wyborcze. Odpowiedzialny za jego przeprowadzenie jest Instytut Badań Pollster, a zamawiającym był "Super Express".
Nowy sondaż przeprowadzony został w trakcie kryptoafery związanej z Zondacrypto, a także podczas intensywnego sporu na temat kandydatury Macieja Berka do TK. Wyniki poszczególnych partii wyglądają następująco:
- Koalicja Obywatelska – 33,34 proc.
- Prawo i Sprawiedliwość – 22,23 proc.
- Konfederacja – 13,54 proc.
- Lewica – 8,23 proc.
- Konfederacja Korony Polskiej – 8,02 proc.
- Rozwój Plus – 5,14 proc.
- Partia Razem – 4,06 proc.
- Polskie Stronnictwo Ludowe – 3,31 proc.
- Polska 2050 – 1,66 proc.
- Unia Centrum – 0,33 proc.
Po raz kolejny zwycięstwo odnosi Koalicja Obywatelska. Po raz kolejny również nie ma ona zdolności koalicyjnych dających szansę na stworzenie rządu. W wynikach nowego sondażu pojawia się jednak kilka ciekawych wątków.
Prawica wygrywa, ale nie do końca
Partie prawicowe zgodnie z nowym sondażem mogą liczyć na objęcie większości miejsc w Sejmie, co może przełożyć się na łatwiejsze zawiązanie koalicji. Taki scenariusz wciąż wydaje się prawdopodobny, pomimo wzajemnej niechęci pomiędzy liderami tych ugrupowań. Niezależnie od tego, sumując wyniki Konfederacji Korony Polskiej, Konfederacji, Prawa i Sprawiedliwości, a także Rozwoju Plus, otrzymamy 48,93 proc. poparcia, przy czym każda z tych partii przekracza próg wyborczy.
Jednocześnie partie obecnej koalicji mogą liczyć na dość wysokie poparcie rzędu 46,87 proc. Co więcej, osób skłonnych do oddania głosu na ugrupowanie nieprawicowe jest więcej niż tych, które zagłosowałyby na ugrupowanie stricte prawicowe. Dodając do łącznego poparcia tej strony politycznej wyborców Razem, okazuje się, że łączne poparcie wyborców, którzy nie popierają PiS-u, obu Konfederacji i Rozwoju Plus, stanowi ponad połowę wyborców – 50,93 proc.
Z perspektywy ostatnich sondaży wygląda więc na to, że prawdopodobną sytuacją w Polsce jest ta, w której rządzi prawica (w jakiejś formie, trudniej do sprecyzowania obecnie, biorąc pod uwagę wszechobecne animozje), choć większa część wyborców może niekoniecznie mieć prawicowe poglądy.
Donald Tusk ma przed sobą ciężki rok
To wszystko jest o tyle ciekawe, że na rok przed wyborami problemem Donalda Tuska i jego środowiska niekoniecznie musi być powszechny konserwatyzm, a po prostu niechęć wyborców liberalnych, demokratycznych czy lewicowych do głosowania na KO i sprzymierzone z nią partię, ale też brak możliwości konglomeracji poparcia pod szyldem ugrupowań, które są w stanie przekroczyć próg wyborczy. Z tą konglomeracją może być jednak różnie, bo z doniesień medialnych wynika, że trwają prace nad tym, by koalicja skonsolidowała swoich wyborców i wystąpiła w ramach jednego komitetu. Choć tu również pojawia się pewien problem – taki scenariusz byłby szczególnie niekorzystny dla Nowej Lewicy, która akurat próg wyborczy przekracza w niemal każdym sondażu.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
W tym miejscu warto zwrócić uwagę na to, że sondażowe poparcie wobec partii, które nie przekraczają progu wyborczego, wynosi aż 9,5 proc., z czego aż 9,36 proc. przypada Razem, PSL-owi, Polsce 2050 i Unii Centrum, a 0,14 proc. innym partiom. Kolejna sprawa – pozostałości po Trzeciej Drodze mogą liczyć na 5,3 proc. łącznego poparcia, czyli niewystarczająco do przekroczenia progu wyborczego jako potencjalna koalicja.
Oczywiście, choć wyniki sondażowe systematycznie wskazują na to, że KO pomimo najwyższego poziomu poparcia, nie będzie w stanie stworzyć rządu pod swoim patronatem, nie jest jasne, czy taka sztuka uda się Jarosławowi Kaczyńskiemu, Sławomirowi Mentzenowi, Krzysztofowi Bosakowi, Grzegorzowi Braunowi i Mateuszowi Morawieckiemu. A w dobie licznego "niezagospodarowanego" elektoratu, sytuacja może być bardzo zmienna, nieprzewidywalna i zwyczajnie ciekawa.






