Niebieski samochód z otwartym bagażnikiem i drzwiami
Ministerstwo wprowadza obowiązkową apteczkę do aut. Fot. Mike Bird / Pexels.com

Kierowcy muszą przygotować się na kolejne zmiany. Ministerstwa Infrastruktury, Obrony Narodowej oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji pracują nad przepisami, które zaproszą nowe regulacje do wnętrza naszych samochodów. Ale spokojnie – choć mowa o zagwarantowaniu większego bezpieczeństwa, propozycja ma swoje ograniczenia. I to całkiem konkretne.

REKLAMA

Minister Infrastruktury w porozumieniu z Ministrem Spraw Wewnętrznych i Administracji, a także Ministrem Obrony Narodowej szykuje projekt zmieniający rozporządzenie w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia.

Wśród szykowanych zmian są takie, które dotyczą wszystkich kierowców. Mowa tu przede wszystkim o wprowadzeniu wymogu posiadania apteczki.

Apteczka z Niemiec wjeżdża do auta, inaczej kara

Jak czytamy w uzasadnieniu projektu, obecnie rozporządzenie przewiduje obowiązek wyposażenia w apteczki doraźnej pomocy, tzw. apteczki samochodowe w przypadku pojazdów przeznaczonych do nauki jazdy i egzaminowania, taksówek, autobusów (z wyjątkami) oraz pojazdów ciężarowych przystosowanych do przewozu osób.

Na osobówkach nie spoczywa taki wymóg, choć to właśnie kierowcy tych pojazdów stanowią przeważającą większość uczestników ruchu drogowego. "Wprowadzenia do wyposażenia tych pojazdów w apteczki doraźnej pomocy zagwarantuje szeroki dostęp do podstawowych środków pierwszej pomocy w każdej sytuacji i miejscu" – zapewnia treść projektu.

Ministerstwo kieruje się także tym, że wielu kierowców już teraz prewencyjnie sięga po takie wyposażenie. "Działanie takie jest efektem podniesienia świadomości społecznej, co ma m.in. związek ze szkoleniem w zakresie udzielania pierwszej pomocy w trakcie kursów na prawo jazdy" – twierdzą autorzy projektu.

Jest tylko pewien mały problem. W Polsce nie ma zdefiniowanego standardu wyposażenia obowiązkowych apteczek. Ale nic nie szkodzi. Ministerstwo postanowiło "podkraść" samochodowe standardy zza zachodniej granicy, bo: "Większość dostępnych na rynku apteczek opiera się na niemieckich normach przemysłowych (DIN), w szczególności DIN 13164".

Nowe przepisy wchodzą po 31 marca 2027 roku. "Regulacja ta będzie obejmowała pojazdy po raz pierwszy dopuszczane do ruchu drogowego i nie będzie skutkować koniecznością dodatkowego doposażania w apteczkę wielu milionów pojazdów dopuszczonych już w Polsce do ruchu drogowego" – deklarują twórcy projektu.

Skąd taka decyzja? Chodzi tu o unikanie "nadmiarowego obciążenia" wobec właścicieli od lat użytkujących pojazdy. Świetny pomysł, biorąc pod uwagę, jak przeogromnym kosztem jest nabycie zestawu ratującego życie. Najtańsza oferta zgodna z DIN 13164, którą udało mi się znaleźć, charakteryzuje się zawrotną ceną 11 złotych.

Hulajnogi wolniej, ciągniki szybciej – ministerstwa biorą się za ograniczenia prędkości

W rozporządzeniu pojawi się także zapis: "Konstrukcja hulajnogi elektrycznej i urządzenia transportu osobistego powinna uniemożliwiać zmianę osiąganej przez pojazd prędkości maksymalnej na większą niż 20 km/h". On również ma być zastosowany dopiero po 31 marca 2027 roku.

Dalsza część artykułu poniżej.

Na pierwszy rzut oka nic się nie zmienia – ograniczenie prędkości do 20 km/h obowiązuje od 2021 roku. Kluczowy jest zapis o tym, że to konstrukcja ma fizycznie uniemożliwiać zmianę prędkości maksymalnej. W praktyce producenci dostarczali hulajnogi zdolne do rozwijania prędkości sięgających nawet 50 km/h, które miały "blokadę" na 20 km/h. Użytkownicy modyfikowali pojazdy po nabyciu i odblokowywali licznik, co przyczyniało się do wypadków z hulajnogami elektrycznymi.

Ministerstwa nie zamierzają ograniczać się do ograniczeń. Projekt przewiduje zmiany zapisu odnoszące się do ograniczeń maksymalnej konstrukcyjnej prędkości ciągników: "Maksymalna prędkość konstrukcyjna ciągnika rolniczego i leśnego nie przekraczała o więcej niż 3 km/h wartości 40 km/h, zmierzonej zgodnie z przepisami o homologacji pojazdów; nie dotyczy ciągnika kategorii T5, T z indeksem b".

W praktyce oznacza to, że choć prędkość maksymalna na drogach publicznych będzie taka sama, nie będzie konieczności stosowania ograniczników. Czyli w przypadku nowoczesnych ciągników (np. z oznaczeniami T1b, T5) mówimy tu o sytuacji dokładnie odwrotnej do tej, która ma miejsce w przypadku hulajnóg.