
Roman Ż. na razie nie wróci na wolność. Sąd przychylił się do wniosku prokuratury i zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu.
"Sąd uwzględnił wniosek prokuratury i wyraził zgodę na tymczasowe aresztowanie Romana Ż." – poinformował w nocy z 7 na 8 września minister sprawiedliwości Waldemar Żurek.
Roman Ż. został zatrzymany 5 września ws. afery Zondacrypto. Prokuratura nie podała, na jaki czas zostanie zastosowany środek zapobiegawczy.
Roman Ż. z dwoma zarzutami
Mężczyzna usłyszał zarzut popełnienia dwóch przestępstw. Chodzi o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, "mającej na celu popełnianie przestępstw oszustwa komputerowego, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej oraz wyrządzenia szkody użytkownikom giełdy kryptowalutowej". Mowa tu o szkodzie nie mniejszej niż 7,8 miliona złotych (art. 258 Kk).
Jego drugi zarzut dotyczy "przywłaszczenia powierzonego mienia w postaci środków zainwestowanych na giełdzie przez jej użytkowników w kwocie 7,8 miliona złotych". Mężczyzna miał działać "wspólnie i w porozumieniu z ustalonymi osobami, w ramach zorganizowanej grupy przestępczej".
Prokuratura opisuje ten proceder jako dokonywanie zmian, usuwanie oraz wprowadzanie nowych zapisów danych informatycznych bez upoważnienia i wpływanie na automatyczne przetwarzanie, gromadzenie i przekazywanie tych danych przez giełdę kryptowalutową. W tym przypadku mowa o czynie z art. 287 K.k (w związku z aż pięcioma innymi artykułami – art. 284 K.k, art. 294 K.k, art. 11 K.k, art. 12 K.k i art. 4 K.k).
Po ogłoszeniu zarzutów prokuratura wystąpiła do Sądu Rejonowego Katowice Wschód o zastosowanie tymczasowego aresztowania. Śledczy uzasadniali swój wniosek realnie grożącą podejrzanemu surową karą: Romanowi Ż. grozi do 10 lat pozbawienia wolności, a także "uzasadnioną obawą matactwa procesowego i ucieczki".
Mężczyzna nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i złożył wyjaśnienia. Według ministra Waldemara Żurka miały to być wyjaśnienia bardzo obszerne. Przesłuchanie trwało dwa dni – 6 i 7 września.
Roman Ż. a afera Zondacrypto
Choć obrońca Romana Ż. twierdzi, że zarzuty nie są "jakieś strasznie poważne", okoliczności zatrzymania mężczyzny były spowodowane pewnym zbiegiem okoliczności (faktem odbywania przez Romana Ż. wizyty biznesowej w Chinach), a sam podejrzany nie ma związku z Zondacrypto, o jego związkach z kryptowalutowym światem jest bardzo głośno.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Roman Ż. jest byłym wspólnikiem Sylwestra Suszka, czyli zaginionego twórcy giełdy BitBay. To ona później przekształciła się w Zondacrypto, tym razem pod sterami Przemysława Krala.
Dziennikarze TVN24 interesowali się Romanem Ż. jeszcze przed zaginięciem biznesmena. Michał Fuja twierdzi, że to właśnie Roman Ż. stał za giełdą BitBay, choć nie figuruje w dokumentach spółki ani w oficjalnych rejestrach.
O tym, że mężczyzna jest związany z aferą Zondacrypto poinformowała również prokuratura, stwierdzając, że w toku przeszukiwania miejsca, w którym został zatrzymany, a także jego miejsca zameldowania, "zabezpieczono wartościowe przedmioty oraz dokumentację dotyczącą działalności Zondacrypto".






