
Wygląda jak zwykły, elegancki blat, ale wystarczy postawić na nim garnek, by zacząć gotować. Bez czarnej płyty, widocznych pól grzewczych i urządzenia zajmującego sporą część powierzchni roboczej. "Niewidzialna" indukcja robi ogromne wrażenie i może całkowicie odmienić wygląd kuchni. Jest tylko jeden szczegół, który skutecznie studzi zachwyt.
Marketingowcy mówią o "odmianie kuchennego doświadczenia" i uczynieniu kuchni przestrzenią, która jest "czymś więcej niż tylko miejscem do gotowania jedzenia". W tym wypadku za entuzjazmem stoi naprawdę zjawiskowy efekt – chodzi o wbudowanie indukcji w blat w taki sposób, że staje się ona niewidzialna.
I to dosłownie – poza niewielkim oznaczeniem wskazującym, gdzie należy położyć garnek lub podstawkę, taka indukcja jest praktycznie nie do odróżnienia od reszty blatu. "Magicznie" znika w kuchennej powierzchni roboczej. Na tym się jednak nie kończy – wiele osób decyduje się na to, by w podobnym stylu zrealizować zlew, co daje wrażenie, jakby kuchnia "płynęła" na całej długości.
Jak działa taka "magia"?
Pomysł jest prosty. Chodzi tu o system, który łączy moduł indukcyjny z blatem o odpowiedniej grubości, wykonanym z materiału, który nie zakłóca pracy cewek indukcyjnych. Rozwiązanie może zostać zamontowane na wyspie kuchennej, nad szufladami, a nawet nad stołem – do wyboru, do koloru.
Jeśli chodzi o dostępne wzory blatów – mówimy tu przede wszystkim o klasycznych antracytach, szarościach, odcieniach bieli i czerni. Po zakończeniu gotowania zostajemy z bardzo szerokim blatem, najczęściej stylizowanym na kamień.
Ma to szereg korzyści. Po pierwsze – w przestrzeni, w której przed chwilą znajdował się garnek lub patelnia, można postawić standardową deskę do krojenia lub inne akcesoria. Blat nie jest bezpośrednio nagrzewany, ale może się jednak nagrzać od stojącego na nim gorącego garnka. Po utracie temperatury zyskujemy więc dużą przestrzeń roboczą, której sprzątanie jest znacznie wygodniejsze.
Oczarowani? Niewidzialna indukcja ma jeden problem – cenę
Niewidzialna indukcja to zdecydowanie nie jest propozycja dla każdego. Przede wszystkim ze względu na cenę. Gotowe rozwiązania z trzema "palnikami" znalazłem za około 20 tys. zł.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
W Polsce większość ofert jest "na wycenę". Sprawdziłem jednak kilka sklepów, które działają za granicą i oferują dostawy do Polski. Cena rzędu 18–20 tys. złotych za standardowe rozwiązanie z czterema polami indukcyjnymi wcale nie wydaje się odległa od zagranicznych propozycji.
Na portalach aukcyjnych i chińskich platformach można znaleźć co prawda nawet dziesięciokrotnie tańsze propozycje. Znalazłem też rolki na Instagramie w języku polskim, w których padały kwoty zbliżone do 10 tys. zł, ale niestety nie udało mi się dotrzeć do takich ofert. Przedstawiane na nich produkty mogły pochodzić z zagranicy lub dotyczyć indywidualnych wycen.
Faktem jest jednak, że to raczej "kuchnia marzeń", a nie szybki i tani sposób na poprawę estetyki najważniejszego pomieszczenia w domu. Wiele osób wolałoby w takim budżecie "zmieścić" cały remont, a nie pojedynczy, choć ważny element wyposażenia. Z drugiej strony widać też, że oferta niewidzialnych płyt indukcyjnych jest skierowana raczej do osób zamożnych, które dysponują otwartymi kuchniami (raczej nie będzie to hit do aneksów), a także do profesjonalistów. Choć ci ostatni bardzo często stawiają na klasyczną płytę gazową.






