Kuchnia wyposażona w ergonomiczne szuflady.
Wiszące szafki idą do kosza. Nowe rozwiązanie pokocha każdy, kto ceni ergonomię i minimalizm. Fot: Travel with Lenses / Pexels.com

Wyczerpująca walka z bałaganem, kiepska ergonomia, brak miejsca i pomysłu – taki obraz prezentują współczesne kuchnie i aneksy kuchenne. Nie musi tak jednak być, wystarczy jedno proste rozwiązanie, które łatwo wdrożyć, nie kosztuje majątku, a sprawi, że system przechowywania w tym najważniejszym pomieszczeniu w mieszkaniu stanie się kompletnie odmieniony, skuteczniejszy i bardziej estetyczny.

REKLAMA

Organizacja kuchennej ergonomii to nie lada wyzwanie. Wyzwanie to jest jednak warte podjęcia, bo efekt może być onieśmielający i zupełnie odbiegać od tego, co obecnie dominuje w polskich wnętrzach. Wyobraźmy sobie standardową aranżację kuchenną nad Wisłą: szafki, kilka płytkich szuflad, wąskie blaty, które często są ostatnią deską ratunku przed osunięciem się w objęcia bałaganu i chaosu.

A nawet jak się uda nad tym chaosem zapanować i wszystko upchać na miejsce, poczucie stabilności jest ulotne i trwa dopóki, dopóty nie pojawi się kolejne fantastyczne akcesorium pokroju maszynki do lodów. Przy każdym zakupie do wnętrza na nowo wkrada się chaos i bałagan, a tylnymi drzwiami, ukradkiem wykrada się pusta przestrzeń robocza. Ostatecznie rezultat jest ten sam – kuchnie są przeciążone, ciężkie w utrzymaniu porządku, niewygodne i dodatkowo tracą na walorze estetycznym.

Da się temu zaradzić, ale trzeba stworzyć odpowiedni fundament. Zawczasu, jeszcze przed remontem należy wyznaczyć kamień węgielny każdej ergonomicznej przestrzeni – system przechowywania. Bo to od niego ostatecznie będzie zależeć to, czy dana przestrzeń będzie działać na naszą korzyść, czy stanie się wiecznym polem bitwy z naszymi własnymi błędami aranżacyjnymi. Bitwy wyczerpującej, demotywującej i odbierającej smak życia.

Nowoczesny system przechowywania w kuchni na miarę XXI wieku jest tylko jeden

Wiszące szafki, które przez lata były hitem w kuchniach i aneksach kuchennych, odchodzą powoli na zasłużoną emeryturę. Zastępuje je rozwiązanie idealnie wspierające ergonomię codzienności i "od-świąteczności", które w inteligentny sposób odświeża wizualnie mieszkanie i deklasuje na każdej płaszczyźnie wszystkie inne sposoby przechowywania kuchennych akcesoriów.

Dalsza część artykułu poniżej.

Mowa tu oczywiście o wygodnych, długich, przestronnych i ergonomicznych szufladach kuchennych. Skąd tak duża popularność tego rozwiązania? Powodów jest kilka.

Po pierwsze – uwalniamy w ten sposób kuchenny blat. To daje niesamowitą ergonomiczną przewagę. Tam, gdzie ma być pusto, jest pusto. To znakomita wygoda i świetne wsparcie codziennych aktywności. Szczególnie że na blatach sprzętów nam systematycznie przybywa, a nie ubywa.

Po drugie – obszerniejsza przestrzeń do przechowywania. Skorzystanie z szuflad kuchennych to gwarancja poprawienia pojemności kuchni i szansa na uporządkowanie wszystkich akcesoriów. Choć wydaje się, że przestrzeni jest tyle samo (tak by wynikało z pojemności samych mebli), dzięki szufladom eliminujemy nadmiary pustych przestrzeni. To "darmowe" miejsce, które możemy zagospodarować. A sam system przechowywania oparty na szufladach kuchennych sprawi, że takie zagospodarowanie będzie jednocześnie preludium do osiągnięcia niespotykanej ergonomii.

Dlatego że – po trzecie – szuflady poprawiają przejrzystość przechowywania i dostęp do przedmiotów codziennego użytku i zapasów ze spiżarni. Dzięki nim wszystko mamy pod ręką. Dzięki wysuwanej szufladzie możemy dostać się do przedmiotu, który jest schowany na samym końcu mebla, bez konieczności wykładania wszystkiego na podłogę lub blaty.

Kolejna kwestia – bezpieczeństwo. Tu bezsprzecznie szuflady deklasują szafki. To znacznie bezpieczniejszy system przechowywania, w którego przypadku ryzyka związane z codziennym korzystaniem są nieprawdopodobnie niskie.

Wydaje się też, że szafki są rozwiązaniem, które może służyć znacznie dłużej niż standardowe szuflady. Biorąc pod uwagę, że Polacy bardzo starannie planują wydatki na renowacje, warto uwzględnić w kosztorysach właśnie tę kwestię – szuflady są bardziej wytrzymałe, ich żywot nie zależy od trwałości wkrętów i ścian, a szansa na to, że pojawi się alternatywne, wygodniejsze rozwiązanie jest dosyć mała.

Większość innowacji pokroju wyspy kuchennej na kółkach lub szafy kuchennej to rozwiązania, które już w tej chwili projektowane są pod kątem wnętrz, w których szuflady to główny sposób przechowywania. Mogą minąć dekady zanim kreatywność projektantów przekona rynek do alternatywnych rozwiązań.

Wady szuflad kuchennych? Pan maruda zawsze jakieś znajdzie

Zastanówmy się teraz nad tym, czy takie rozwiązanie ma jakiekolwiek wady. Często wymienianą wadą jest wysoka cena zakupu takiego systemu przechowywania, co przy przyprawiających o ból głowy kosztach remontu jest nie bez znaczenia.

Ale tu należy podchodzić do tego ze spokojem, bo ceny spadają. Popularność nowego trendu, jego uniwersalność i zwykłe słowo klucz – moda, sprawiają, że producenci skręcają się w spirali rywalizacji o klienta i starają się o przedstawienie coraz to bardziej atrakcyjnych ofert.

Kolejną kwestią jest konieczność schylania się. Gdy całość systemu przechowywania idzie w dół, konieczność pochylania się przy codziennych obowiązkach wydaje się nieunikniona. Tu z kolei warto uwzględnić dwie rzeczy. Po pierwsze – przeszukiwanie zakamarków szafek służących za spiżarnię wcale łatwiejsze i mniej kosztowne dla kręgosłupa nie jest. Po drugie – ergonomię ustawiamy na zasadzie odwróconej piramidy kuchennych potrzeb. Najbardziej istotne akcesoria trafiają do szuflad bezpośrednio pod blatem. Im mniej istotny przedmiot lub produkt, tym bardziej powinien trafić niżej w czeluści kuchennych szuflad. No i ostatecznie – pierwszy krok. Remont to wyzwanie motywacyjne. Choć lenistwo nie istnieje, operacja-renowacja to coś, o czym wiele osób myśli z przerażeniem. Konieczność planowania przestrzeni, organizowania jej, ponoszenia kosztów – te mgliste koszmary spędzają nam sen z powiek. Mam na myśli sen o idealnie dostosowanej do naszych potrzeb, ergonomicznej kuchni. Sen, który akurat warto uczynić rzeczywistością.