Radosław Sikorski
Wicepremier Radosław Sikorski bierze udział w wizycie na szczycie ONZ z prezydentem Karolem Nawrockim. Fot. MSZ / Marcin Maniewski

Donald Trump poświęcił Rosji zaledwie fragment swojego wystąpienia w ONZ, ale Radosław Sikorski wyłapał w nim jedno zdanie, które może mieć dla Kremla ogromne znaczenie. Chodzi o potężne narzędzie sankcyjne, które prezydent USA ma już w ręku. – Gdybym był Władimirem Putinem, brałbym to poważnie – ostrzegł wicepremier.

REKLAMA

– Donald Trump w przemówieniu, którego wysłuchałem przed chwilą razem z panem prezydentem, wspomniał o tym, że podpisał akt Kongresu, ustawę Lindseya Grahama i powiedział, proszę zauważyć, że może go aktywować – relacjonował wicepremier Radosław Sikorski w trakcie briefingu prasowego podczas 81. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku.

– To nie jest mała rzecz – zwrócił uwagę polityk. – Ten akt umożliwia mu nałożenie pierwotnych i tak zwanych drugofalowych sankcji na kraje, które importują rosyjską ropę i gaz. To jest duży straszak. I gdybym był Władimirem Putinem, brałbym to poważnie – dodał.

Wicepremier udostępnił nagranie z briefingu na X. Załączył do niego komentarz z przestrogą dla Władimira Putina: "Możliwość aktywacji sankcji to znaczące słowa. Nie radzę ich lekceważyć".

Handlowa bomba Trumpa. Lindsey Graham pozostawił po sobie potężną ustawę

Przypomnijmy, wspomniany przez wicepremiera republikański polityk Lindsey Graham niedawno zmarł. Graham był jedną z twarzy polityki krytycznej wobec Kremla. Tuż przed śmiercią odbył wizytę w Kijowie.

W środę 16 września Izba Reprezentantów przegłosowała pakiet sankcji wobec Rosji, które zostały opracowane z udziałem zmarłego senatora. Dzięki niemu prezydent Donald Trump może nałożyć opłaty celne sięgające nawet 100 proc. na największych odbiorców rosyjskiej ropy lub gazu. Chodzi tu o państwa kupujące więcej niż 15 proc. surowców od Kremla, przede wszystkim o Indie i Chiny.

Do relacji Waszyngton-Moskwa odniósł się również Karol Nawrocki

Do przemówienia Donalda Trumpa odniósł się także obecny na szczycie Karol Nawrocki w trakcie briefingu prasowego. Prezydent pozytywnie odebrał to, że "pan prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump, w sposób oczywisty mający szeroką perspektywę geopolityczną, wspomniał o tym konflikcie". Polityk zwrócił uwagę, że występujący przed Trumpem Lula (Luiz Inácio Lula da Silva, prezydent Brazylii) w ogóle nie odniósł się do wojny w Ukrainie.

Polityk ocenia, że perspektywa postrzegania regionu i "najważniejszego dla nas problemu" różni się między Ameryką Południową i Ameryką Północną. – My, oczywiście, i to w każdej rozmowie z prezydentem Donaldem Trumpem wybrzmiewa, my jako Rzeczpospolita mamy jasne stanowisko na to, co dzieje się na Ukrainie, Federacja Rosyjska się nie zmienia, jest stałym zagrożeniem w naszym regionie świata i im więcej o tym mówią przywódcy państwowi, tym lepiej – zauważył prezydent.

Dalsza część artykułu poniżej.

Karol Nawrocki przypomniał też, że Stany Zjednoczone udzielają pomocy Ukrainie. W kontekście wsparcia zaznaczył, że "nie mierzy się tego po ilości słów podczas wystąpienia". Zapewnił jednak, że to "dobrze, że ten wątek został poruszony" podczas przemowy Donalda Trumpa.

Warto zaznaczyć, że wypowiedź Donalda Trumpa w trakcie 81. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku dotyczyła przede wszystkim polityki wewnętrznej USA i przypominała swoisty wiec wyborczy. Polityk dużą część swojego przemówienia poświęcił także wojnie w Iranie. Prezydent zwrócił też uwagę na zawarte niedawno porozumienie z Danią ws. Grenlandii, pochwalił szefa NATO Marka Rutte za jego działalność i wspomniał o możliwości rozwiązania kryzysu paliwowego dzięki umowie z Wenezuelą, która, według niego, ma być "prawdopodobnie największą umową, jaką kiedykolwiek zawarto". W kontekście Ukrainy stwierdził on jednak, że "czas zakończyć rozlew krwi".