
Setki pracowników, rekordowy budżet i pokaźne grono doradców najwyraźniej nie wystarczają. Cezary Tomczyk prześwietlił umowy Kancelarii Prezydenta i znalazł wydatki, które od razu wzbudziły jego zainteresowanie. Łącznie mowa o 80 tysiącach złotych, z czego aż połowę przeznaczono na jedną domenę internetową.
Wygląda na to, że Kancelaria Prezydenta ma niezły rozmach. Cezary Tomczyk, wiceminister obrony narodowej, przyjrzał się wydatkom gabinetu Karola Nawrockiego. "Rekordowy budżet, rekordowa liczba doradców, setki ludzi w Kancelarii. I co znajdujemy w rejestrze nowych umów?" – napisał polityk.
Cezary Tomczyk natrafił na dwie umowy na łączną kwotę 40 tysięcy złotych. Dotyczą one przygotowywania tez medialnych i briefów na potrzeby Kancelarii Prezydenta RP, monitoringu mediów, a także przygotowywania i publikacji komunikatów na stronie prezydent.pl.
"To po co są ci wszyscy doradcy? Po co cały ten aparat, skoro nawet tezy trzeba zamawiać na zewnątrz?" – skomentował polityk. I dodał z ironią: "Dla koni?".
Warto zaznaczyć, że tego typu obsługę medialną zleca nie tylko prezydent, ale także ministerstwa. Bardzo podobną umowę zawarł we wrześniu resort kultury i dziedzictwa narodowego. Tam również była mowa o kwocie 20 tysięcy złotych za m.in. "opracowywanie projektów przekazów, narracji oraz materiałów informacyjnych na potrzeby komunikacji zewnętrznej i mediów społecznościowych" i "monitorowanie bieżących narracji w mediach społecznościowych, oraz przygotowywanie krótkich zestawień i rekomendacji komunikacyjnych". Jednocześnie prezydent faktycznie ma wyjątkowo wielu doradców, którzy być może mogliby mu pomóc w kontekście medialnym.
Drogocenna domena prezydenta – 40 tysięcy za nazwę
Na tym krótkie "śledztwo" Cezarego Tomczyka się nie kończy. Okazuje się, że Kancelaria Prezydenta zapłaciła podlaskiemu przedsiębiorcy 40 tysięcy złotych za zakup jednej domeny internetowej. Prawdopodobnie była to po prostu usługa przeniesienia własności domeny. Okres obowiązywania umowy to symboliczny jeden dzień.
Cezary Tomczyk zwraca uwagę, że podstrona na prezydent.pl kosztowałaby okrągłe zero złotych i domaga się informacji od Karola Nawrockiego, na zakup jakiej domeny zostały przeznaczone wspomniane środki.
Warto zaznaczyć, że 40 tysięcy złotych za wykup domeny jest niezwykle wysoka. Prawdopodobnie dotyczy domeny klasy "premium". Sensowne i uzasadniające taką kwotę byłoby nabycie przez pałac prezydencki domeny karolnawrocki.pl, która aktualnie nie działa i nie jest dostępna na rynku wtórnym. Nie wiadomo jednak, czy faktycznie o tę konkretną stronę chodzi.
Dlaczego taki krok byłby rozsądny, mimo potencjalnie wysokich kosztów? Przede wszystkim chodzi o ochronę przed podszywaniem się. W świecie wszechobecnych "fałszywek", gdzie znani politycy i biznesmeni (a w zasadzie ich awatary AI) zachęcają nas do uczestnictwa w podejrzanych loteriach, inwestycjach i innych popularnych "scamach" przekierowanie ruchu do wiarygodnie wyglądającej domeny wiąże się z gigantycznym ryzykiem. Pytanie tylko, czy faktycznie wydane środki dotyczą domeny o takiej funkcji.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Prezydent Karol Nawrocki się ceni
Takie kwoty nie robią jednak na nikim wrażenia wobec doniesień "Newsweeka" i Radia ZET z drugiej połowy września 2026 roku. 40 tysięcy złotych wypada blado przy 100 tysiącach dolarów w pakietach sponsorskich, które miały być oferowane przedsiębiorcom przez prywatną fundację, która z kolei oferowała możliwość spotkania się z prezydentem twarzą w twarz.
Taki pakiet, według ustaleń mediów, miał pozwalać na łatwy dostęp do Karola Nawrockiego i dawać możliwość przeprowadzenia z nim rozmowy na różne ważne kwestie.






