
Lotnisko w Radomiu nie cieszy się dobrą sławą. Nieużywane przez znaczną część roku przez długi czas przynosiło wyłącznie straty. Jednak ostatnie miesiące przyniosły tam bardzo dużą zmianę. Czy to odrodzenie najbardziej wyśmiewanego polskiego portu lotniczego?
Lotnisko w Radomiu przez długi czas było uznawane za nieudaną inwestycję. Ostatnio wypowiedział się o nim sam szef Ryanaira, który nie szczędził ostrych słów o decyzjach polskiej branży lotniczej (oberwało się zresztą nie tylko portowi w Radomiu). Jednak w tym roku port lotniczy Warszawa-Radom ma za sobą udany wrzesień, który przyniósł wzrosty i pozwolił na osiągnięcie ważnego kamienia milowego.
Radom z nowym osiągnięciem
Jak podaje "Rynek Lotniczy", w ubiegłym miesiącu z radomskiego portu odprawiono 18 490 podróżnych, co w ujęciu rocznym oznacza skok o 41 procent. Dzięki bardzo dobrym wynikom w sezonie wakacyjnym oraz we wrześniu lotnisko oficjalnie przekroczyło próg 100 tysięcy obsłużonych pasażerów od początku 2026 roku – i to jeszcze zanim na dobre rozpoczął się okres zimowy. Łączny bilans od stycznia zbliżył się do 104 tysięcy osób.
Dokąd latano we wrześniu? Główną część ruchu stanowiły połączenia czarterowe. Tego rodzaju rejsów odnotowano 106; obsłużyły one 18 318 pasażerów. Oferta radomskiego portu w minionym miesiącu obejmowała m.in. popularne kierunki turystyczne i kurorty, takie jak Antalya, Rzym, Larnaka, Hurghada, Tirana, Burgas.
Zobacz także
Czy lotnisko w Radomiu wychodzi na prostą?
Dyrektor lotniska, Rafał Siankowski, podkreśla, że popyt na loty z tego lotniska nie osłabł z końcem szkolnych wakacji, a właśnie tego obawiali się sceptycy. Lotnisko, które do tej pory słynęło głównie z połączeń czarterowych w sezonie wakacyjnym, ma również plany na zimę. Obecnie władze portu prowadzą rozmowy z przewoźnikami, którzy są zainteresowani uruchomieniem połączeń z radomskiego portu do Oslo.
Dla lotniska będzie to ważna inwestycja i szansa na zmianę wizerunku, bo ze względu na niewiele regularnych połączeń do portu już dawno przylgnęła łatka "pustego lotniska". Jeszcze wiosną pisano, że lotnisko w Radomiu wciąż świeci pustkami, a fatalne wyniki pochłaniają ogromne pieniądze. Zainteresowani przewoźnicy mają czas na składanie ofert do 20 października, a wśród faworytów typuje się dwóch ulubionych niskobudżetowych przewoźników w Polsce, czyli Wizz Aira i Ryanaira. A Węgrzy pokazują ostatnio, że lubią odważne ruchy. W końcu Wizz Air nie boi się kraju, którego unika Ryanair.
Radomskie lotnisko nie chce ograniczać się jednak tylko do obsługi pasażerów. W planach na przyszłość jest dywersyfikacja źródeł przychodów. Radom ma aspiracje stać się ważnym ośrodkiem dla usług MRO (czyli obsługi technicznej i naprawy statków powietrznych) i zacieśnić współpracę ze szkołami lotniczymi. Jak przekonują władze portu, rozmowy z potencjalnymi partnerami są już zaawansowane.






