
Ryanair coraz częściej rozdaje karty w turystyce. Dodając loty zwiększa liczbę odwiedzających, więc i przychody, a kasując połączenia odbiera wielu osobom ważne źródło utrzymania. O tym, jaka jest skala ich wpływu boleśnie przekonał się właśnie jeden z najpiękniejszych regionów w Europie.
Ryanair znany jest z tego, że kilkanaście lat temu rozpoczął turystykę w Porto – przed tanimi liniami nikt tam nie latał. Teraz jego jedna decyzja sprawiła, że inna część Portugalii cierpi. O które miejsce dokładnie chodzi? Ryanair wycofał się z Azorów, czyli z archipelagu położonego na Atlantyku. Po zamknięciu z końcem marca ostatnich tras łączących wyspy z Lizboną i Porto, lokalsi mierzą się ze spadkiem liczby odwiedzających i dotkliwymi stratami finansowymi.
Ryanair wycofał się z Azorów. Stracili ponad 100 tys. pasażerów
Jak podaje "Fly4free", z opublikowanych statystyk wynika, że w okresie od kwietnia do sierpnia lotniska na Azorach obsłużyły o 103,7 tysiąca pasażerów mniej niż rok wcześniej, co stanowi prawie 8-procentowy spadek. Zmniejszenie ruchu turystycznego uderzyło też w obiekty noclegowe na wyspach. Tylko w drugim kwartale roku liczba sprzedanych noclegów zmniejszyła się o ponad 70 tysięcy.
Decyzja Ryanaira była motywowana rosnącymi opłatami lotniskowymi, a konsekwencje wycofania się irlandzkiego przewoźnika mogą okazać się poważniejsze w dłuższej perspektywie. Z analiz cytowanych przez "Fly4free" wynika, że brak połączeń lotniczych zagrozi lokalnemu PKB, który może skurczyć się nawet o 1,7 proc. Ryanair nic sobie z tego nie robi i rzutem na taśmę otwiera 18 nowych tras z Polski.
W odpowiedzi na tę sytuację władze archipelagu podjęły kroki mające na celu przyciągnięcie innych linii. Parlament Azorów zatwierdził plan stworzenia Funduszu Rozwoju Połączeń Lotniczych, który ma wspierać linie lotnicze. Fundusz nie został jednak jeszcze uruchomiony. Pierwsi nowi przewoźnicy prawdopodobnie pojawią się w systemach rezerwacyjnych najwcześniej w połowie 2027 roku.
Zobacz także
Azory to "Hawaje Europy"
Azory to archipelag dziewięciu wysp na Oceanie Atlantyckim. Znajdują się one mniej więcej w połowie drogi między Europą a Ameryką Północną. Region jest nadal aktywny wulkanicznie, nie brakuje tam gejzerów i gorących źródeł. Mimo że wyspy cieszy się dużą autonomią, jest są one formalnie częścią Portugalii.
A ta zyskuje w ostatnim czasie na uznaniu polskich podróżnych. Coraz częściej język polski usłyszymy na przykład na ulicach Porto czy Lizbony. Jedyny minus jest taki, że Portugalia jest krajem położonym dość daleko od Polski. A w czasach rosnących cen biletów lotniczych, przed którymi ostrzega sam irlandzki przewoźnik, może przegrać walkę z bliższymi sąsiadami, których Polacy coraz częściej wybierają na tańszy city break. Zwłaszcza że prognozy cen wakacji 2027 nie są zbyt optymistyczne.






