Donald Tusk
Prokuratura przekazała informacje ws. 66-latka, który miał planować zamach na Donalda Tuska. Fot. zrzut ekranu, Donald Tusk - kanał oficjalny / Youtube.com

Dziewięć zarzutów, improwizowane urządzenia wybuchowe i nagranie, które pomogło uruchomić śledztwo. Sprawa 66-letniego mieszkańca Wrocławia podejrzanego o przygotowywanie zamachu na Donalda Tuska nabiera tempa. Śledczy mówią o konkretnych przygotowaniach do użycia przemocy, ale wciąż nie informują o wszystkich okolicznościach sprawy.

REKLAMA

Prokuratura przedstawiła aż dziewięć zarzutów 66-letniemu mieszkańcowi Wrocławia, który miał przygotowywać zamach na Donalda Tuska. W jego mieszkaniu zabezpieczono kilkanaście improwizowanych materiałów wybuchowych, metalowe bełty oraz przedmioty przypominające broń. "Działania wykrywcze" zajęły prokuraturze dość dużo czasu. Z uwagi na to czynności procesowe z zatrzymanym rozpoczęły się we wtorek 13 października godzinie 14:00.

Mężczyzna "wskazywał na potrzebę siłowego rozwiązania w zmianie władzy" – przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr Skiba w trakcie briefingu prasowego. Jednocześnie protokół sporządzony przez śledczych w tej sprawie nie zawiera wielu informacji o nastawieniu i motywacji 66-latka.

Sprawa zamachu rozpoczęła się od informacji przekazanej przez anonimowego informatora, do której dołączono nagranie rozmowy z mężczyzną. Śledczy wskazują, że wokół mężczyzny mogło zgromadzić się kilkaset osób z różnych części kraju.

Prok. Skiba: "Mamy do czynienia z przejściem z zamysłu do formy pewnych przygotowań"

Podczas przeszukania mieszkania we Wrocławiu funkcjonariusze znaleźli kilkanaście przedmiotów, które wstępnie zakwalifikowano jako improwizowane urządzenia wybuchowe. Wewnątrz petard hukowych znajdowały się metalowe kulki. – Wstępna opinia jest taka, iż są to improwizowane materiały, urządzenia wybuchowe, o charakterystyce podobnej do granatów odłamkowych – przekazał prok. Skiba.

By zweryfikować, czy faktycznie mowa o swego rodzaju granatach odłamkowych, konieczne jest jednak przeprowadzenie eksperymentu procesowego, który pozwoli ustalić m.in. siłę rażenia i zasięg wyrzucanych metalowych elementów. W ostatnich dniach było to niemożliwe, ale śledczy planują takie działania.

Utrudnieniem w sprawie jest też to, że duża część materiałów ekstremistycznych, które potencjalnie mogły obciążać podejrzanego, została usunięta z sieci. Mowa tu o wpisach i filmach na portalu Facebook.

Dalsza część artykułu poniżej.

Co dalej z zatrzymanym 66-latkiem?

Najpoważniejszy z dziewięciu zarzutów przedstawionych mężczyźnie dotyczy czynienia "przygotowań do obalenia przemocą konstytucyjnego organu państwa", w tym prezesa Rady Ministrów i samej Rady Ministrów, przy użyciu gromadzonych materiałów wybuchowych. Jeśli chodzi o konkretny zarzut, śledczy wskazali art. 128 § 2 w zbiegu z art. 148 § 5 Kodeksu karnego. Za popełnienie tego typu przestępstwa grozi od dwóch do 15 lat pozbawienia wolności.

Podejrzany nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień, przynajmniej nie przed konsultacją z adwokatem. Jak przekazał prok. Skiba, zatrzymany oświadczył też, że nie rozumie zarzutów i wskazał na liczne schorzenia (fizyczne i psychiczne).

Wobec tego prokuratura uzyskała zaświadczenie lekarskie, z którego wynika, że przy zastosowaniu odpowiednich leków możliwe będzie prowadzenie dalszych czynności procesowych z podejrzanym. W tym także zastosowanie tymczasowego aresztu, o co śledczy będą się ubiegać. Posiedzenie sądu w tej sprawie odbędzie się w środę 14 października.