
Ryanair nie zamierza dłużej dokładać do interesu. Po wieloletnim sporze władze firmy zdecydowały się na likwidację bazy operacyjnej w ważnym porcie lotniczym i ograniczenie liczby obsługiwanych pasażerów o około połowę. Na konflikcie może skorzystać Polska – irlandzki przewoźnik szykuje bowiem nowe połączenia do Warszawy.
Ryanair ma dość Berlina i zamyka swoją bazę operacyjną na lotnisku Brandenburg Willy Brandt. Irlandzka tania linia lotnicza nie znika z miasta, natomiast przewiduje, że jej działania doprowadzą do spadku liczby obsługiwanych pasażerów z 4,5 miliona do 2,2 miliona rocznie. W samej zimie 2026/2027 spadek liczby "siedzeń" w skali całych Niemiec szacowany jest na 700 tys.
O decyzji Ryanair informował już w kwietniu, jednak to właśnie od 24 października połączenia z i do Berlina realizowane będą przez maszyny stacjonujące na innych lotniskach. Pracownicy Ryanaira, którzy pracowali w bazie operacyjnej w stolicy najbogatszego kraju Europy, otrzymali ofertę przeniesienia do innych oddziałów firmy.
Ryanair nie zostawia na Niemcach suchej nitki
"Niemieckie lotnictwo jest w kryzysie. Rząd przyznaje, że sektor ten jest niekonkurencyjny, a mimo to brakuje strategii obniżenia podatków lotniczych czy wysokich opłat lotniskowych – i to pomimo ostrzeżeń ze strony Ryanaira, że Niemcy stracą na tym pod względem ruchu lotniczego, połączeń, miejsc pracy oraz wymiany handlowej" – tak do sprawy odniósł się przytaczany przez "The Guardian" Eddie Wilson, dyrektor generalny Ryanair DAC.
Warto zaznaczyć, że konflikt pomiędzy Ryanairem a Niemcami narastał od 2019 roku. Od tego czasu firma zlikwidowała bazy we Frankfurcie, w Düsseldorfie i Stuttgarcie, i wycofała loty do Drezna, Lipska i Dortmundu.
Szef Ryanaira na pożegnanie pokusił się o wbicie pokaźnej "szpili" lotnisku Brandenburg Willy Brandt. Nazwał europejski port "najbardziej nieudanym i dysfunkcyjnym" i oszacował, że koszt obsługi pasażera wynosi co najmniej 50 euro. To więcej niż cena biletów na niektórych trasach.
Co dalej z Ryanairem w Europie?
Likwidacja tak dużej bazy ma znaczenie dla całego regionu. Jak podaje "Yahoo Finance", Ryanair zdecydował się na zainwestowanie 200 mln dolarów w nową bazę lotniczą w mieście Rimini we Włoszech. Polacy na tym skorzystają, gdyż inwestycja ma pozwolić na otwarcie lotów z tego słonecznego kurortu do Warszawy. Skąd decyzja o wyborze tego kurortu? Paradoksalnie nie chodzi o piękne morze, piaszczyste plaże i smakowitą pizzę (choć po części pewnie też).
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Ważniejsze jest to, że władze regionu podjęły decyzję o zniesieniu podatku miejskiego. Ryanair jest tak zachęcony pomysłem Włochów, że zapowiedział, iż w przypadku zniesienia opłaty w całym kraju może wyłożyć na stół kolejne dolary. Tym razem mowa o kwocie znacznie większej, bo o aż 4 mld.
Wróćmy jednak na moment do Berlina. Jego mieszkańcy stopniowo odwracają się od powietrznego środka transportu. "Travel Trade Journal" wskazuje, że linia odnotowała spadek ruchu z 36 milionów obsłużonych pasażerów w 2019 roku do 26 milionów turystów w 2025 roku. Jednocześnie opłaty lotniskowe wzrosły o ponad 50 proc.
Wniosek? Wygląda na to, że po zachodniej stronie Odry mówią: niech Ryanair pakuje się w swoje mikroskopijne walizki kabinowe i odlatuje w stronę zachodzącego nad Adriatykiem słońca. Zwolennicy bardziej ekologicznych środków transportu zwracają uwagę, że to świetna okazja, by więcej pasażerów podróżowało do Berlina pociągiem. Miasto ma bezpośrednie połączenie m.in. z Warszawą, Amsterdamem, Pragą, Wiedniem, Bernem, Sztokholmem, Bratysławą, Budapesztem, Kopenhagą i Paryżem. W zasięgu jednej przesiadki są również Bruksela, Lublana i Zagrzeb.






