
Sejmowa Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej wzięła pod lupę byłego ministra sprawiedliwości. Zbigniew Ziobro ma odpowiedzieć przed Trybunałem Stanu m.in. za inwigilację systemem Pegasus oraz aferę wokół Funduszu Sprawiedliwości. Z wniosku wykreślono zarzut kierowania grupą przestępczą. Jest tylko jeden problem.
Komisja pod kierownictwem posłów koalicji rządzącej formalnie otworzyła przewód w sprawie pociągnięcia Ziobry do odpowiedzialności konstytucyjnej. Prokuratura zarzuca byłemu prokuratorowi generalnemu aż 26 przestępstw pospolitych, jednak Trybunał Stanu to inna ścieżka i inna odpowiedzialność.
Sejm rozpoczyna rozliczanie Zbigniewa Ziobry. Ruszyły prace nad Trybunałem Stanu
Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej formalnie rozpoczęła rozpatrywanie wniosku o postawienie przed Trybunałem Stanu byłego ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobrę. Informację przekazał poseł Lewicy Tomasz Trela tuż po porannym posiedzeniu komisji.
To kolejny krok w zapowiadanym przez koalicję rządzącą procesie rozliczeń: zaledwie kilka dni wcześniej, 9 października, ta sama komisja przyjęła sprawozdanie rekomendujące pociągnięcie do odpowiedzialności konstytucyjnej prezesa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego. Teraz śledczy parlamentarni skupiają całą uwagę na architekcie zmian w wymiarze sprawiedliwości z lat 2015–2023.
Pierwsze sygnały w tej sprawie pojawiły się już rok temu. Opisywaliśmy je w tekście nowy ruch Żurka ws. Ziobry – widmo Trybunału Stanu zawisło nad posłem PiS.
Prawny falstart i korekta. Dlaczego wykreślono "grupę przestępczą"?
Wstępny wniosek podpisany przez posłów Koalicji Obywatelskiej, Lewicy, PSL, Polski 2050 oraz koła Centrum trafił do laski marszałkowskiej w połowie kwietnia, złożony przez posła Jarosława Urbaniaka (KO). Dokument zawierał łącznie aż 51 zarzutów:
W lipcu procedura zaliczyła jednak wizerunkowy i prawny zgrzyt. Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej uznała, że pierwotny dokument nie spełnia wymogów formalnych. Kluczowym problemem okazał się wpisany do wniosku zarzut "założenia i kierowania zorganizowaną grupą przestępczą".
Z opinii wybitnego konstytucjonalisty prof. Huberta Izdebskiego wynikało jednoznacznie, że pojęcie grupy przestępczej jest kategorią Kodeksu karnego, a nie deliktem konstytucyjnym w rozumieniu ustawy o Trybunale Stanu. Aby uniknąć kompromitacji i proceduralnego odrzucenia wniosku w dalszych instancjach, koalicja musiała wycofać ten zapis i złożyć wniosek uzupełniony, skupiający się na przekroczeniu uprawnień konstytucyjnych.
Sam zarzut narodził się zresztą w prokuraturze. Pisaliśmy o tym, gdy prokuratura ogłosiła, że Ziobro jest "szefem grupy przestępczej" i zażądała uchylenia immunitetu oraz aresztu – chodziło o ponad 150 mln zł z Funduszu Sprawiedliwości.
Zobacz także
Ścieżka karna a konstytucyjna. Zarzuty prokuratora generalnego
Procedura przed Trybunałem Stanu toczy się równolegle do śledztwa karnego. Pod koniec 2025 roku Sejm uchylił Ziobrze immunitet oraz wyraził zgodę na jego zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie w związku z aferą w Funduszu Sprawiedliwości. Relacjonowaliśmy to w materiale Sejm zdecydował ws. immunitetu Ziobry.
Prokurator generalny Waldemar Żurek oficjalnie powiadomił marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego o materiale dowodowym wskazującym na popełnienie przez Ziobrę 26 przestępstw.
Według śledczych ówczesny minister sprawiedliwości ręcznie sterował publicznymi środkami: wydawał polecenia fałszowania i dopasowywania ofert konkursowych, przyznawał wielomilionowe dotacje nieuprawnionym podmiotom powiązanym z jego partią oraz bezprawnie sfinansował zakup oprogramowania szpiegowskiego Pegasus.
Skoro polityk nie stawiał się na wezwania, śledczy sięgnęli po ostrzejsze narzędzia. Informowaliśmy, że Zbigniew Ziobro jest oficjalnie poszukiwany, a prokuratura wydała list gończy – byłemu ministrowi grozi do 25 lat więzienia.
Budapeszt, Waszyngton i utracony azyl
Sam Zbigniew Ziobro od miesięcy unika bezpośredniego kontaktu z polskim wymiarem sprawiedliwości. W kwietniu twierdził publicznie, że "nawet dzisiaj przyjechałby do Polski", ale na warunkach gwarantujących mu możliwość obrony, oskarżając jednocześnie rządzących o chęć zablokowania prawdy.
Potem zaczął swoją wielką ucieczkę. Początkowo były minister schronił się w Budapeszcie, uzyskując międzynarodową ochronę od ówczesnego rządu Viktora Orbána. Reakcję szefa rządu opisywaliśmy w tekście Tusk napisał o azylu Ziobry na Węgrzech – od razu tak, żeby zrozumiała cała Europa, nazywając polityka "architektem systemu politycznej korupcji".
Po utracie władzy przez Fidesz Ziobro przeniósł się za ocean. 10 maja oświadczył, że przebywa w Stanach Zjednoczonych, posługując się węgierskimi dokumentami uchodźczymi.
Na początku lipca nowe władze w Budapeszcie oficjalnie cofnęły Ziobrze status uchodźcy i unieważniły wydane mu dokumenty podróży, co stawia pod znakiem zapytania legalność jego dalszego pobytu w USA i otwiera drogę do procedur ekstradycyjnych. Pisaliśmy o tym, gdy Sikorski ogłosił przełom ws. Ziobry i Romanowskiego – "uchodźcy" bez ochrony Węgier.
Czy koalicja uzbiera 276 głosów?
Otwarcie prac w Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej to dopiero początek długiego procesu. Komisja musi przesłuchać świadków, zbadać materiał dowodowy i przygotować sprawozdanie wraz z wnioskiem o postawienie polityka w stan oskarżenia lub o umorzenie postępowania.
Prawdziwy test jedności nadejdzie podczas głosowania na sali plenarnej Sejmu. Zgodnie z ustawą pociągnięcie członka Rady Ministrów do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu wymaga kwalifikowanej większości 3/5 ustawowej liczby posłów, czyli dokładnie 276 głosów przy obecności co najmniej połowy składu izby.
Koalicja rządząca (KO, Polska 2050, PSL, Lewica) dysponuje bezpieczną większością zwykłą, lecz próg 276 mandatów wymaga niemal stuprocentowej frekwencji w obozie władzy oraz potencjalnego pozyskania pojedynczych głosów posłów niezrzeszonych lub części opozycji.






