Donald Tusk
Tusk łączy chaos w TK z Rosją. Fot. Shutterstock

Donald Tusk ostrzega przed rosyjską dywersją, a jednocześnie ostro uderza w prezydenta i polityków prawicy. Podczas posiedzenia rządu premier połączył narastający konflikt wokół Trybunału Konstytucyjnego z zagrożeniem dla bezpieczeństwa państwa. Szef rządu ujawnił też, że służby spodziewają się poważnych prowokacji. Do pierwszych alarmujących sytuacji dochodzi już teraz.

REKLAMA

We wtorek 3 listopada odbyło się posiedzenie rządu. W trakcie publicznej części premier Donald Tusk odniósł się do kryzysu wokół Trybunału Konstytucyjnego, deklarując, że obowiązkiem władzy wykonawczej jest ochrona legalnie wybranych sędziów i zapewnienie im bezpieczeństwa pracy w siedzibie TK.

– Obrona Trybunału Konstytucyjnego i warunków pracy dla sędziów jest oczywistym obowiązkiem władzy wykonawczej – oświadczył polityk, zaznaczając, że sędziowie wybrani przez Sejm zgodnie z konstytucją mają bezwzględne prawo podjąć swoje obowiązki.

Szef rządu zarzucił prezydentowi oraz politykom prawicy eskalację konfliktu, bezprawne wtargnięcie na teren instytucji oraz stosowanie fizycznej presji wobec sędziów. Nie zabrakło wypomnienia Karolowi Nawrockiemu "przepychania się i wykręcania rąk" sędzi Annie Korwin-Piotrowskiej. Donald Tusk podkreślił też, że żaden polityk nie ma prawa wkraczać siłą na teren sądu. – Prezydent jest sprawcą eskalacji – stwierdził.

Rosyjskie prowokacje na granicy z Polską

Donald Tusk zasugerował też, że chaos wokół TK jest na rękę Moskwie i stanowi element strategii rozbijania stabilności państwa. Przemówienie premiera zaczęło się zresztą od omówienia doniesień służb o ryzyku dywersji i prowokacji na granicy polsko-rosyjskiej.

W Komendzie Głównej Policji powołano specjalny sztab operacji koordynujący działania policji, Straży Granicznej, kontrterrorystów i służb specjalnych. Stanowi to odpowiedź na napływające ostrzeżenia ze strony sojuszników. – Otrzymywaliśmy od dłuższego czasu informacje od naszych służb, a także służb sojuszniczych, że właśnie w tych dniach, w pierwszej połowie listopada, może dojść do aktów dywersji albo poważniejszych prowokacji na granicy z Federacją Rosyjską lub do aktów sabotażu przygotowanych przez wrogie służby – poinformował premier.

Donald Tusk przekazał też, że scenariusz jesiennej eskalacji potwierdził głównodowodzący wojsk NATO w Europie Alexus Grynkewich. Premier przekazał, że do pierwszego incydentu doszło minionej nocy, tuż po północy, gdy polskie patrole zauważyły podejrzany ruch i osoby z latarkami po stronie rosyjskiej. Dzięki błyskawicznej mobilizacji sił udało się udaremnić ewentualne próby prowokacji.

Dalsza część artykułu poniżej.

Spór o TK ma działać na korzyść Kremla

– Bardzo bym chciał, żeby ci politycy, ci liderzy, którzy nie są świadomi konsekwencji swoich zdarzeń, żeby nie robili za "użytecznych idiotów" – przestrzegł szef rządu, zapowiadając, że ze względu na powagę sytuacji poruszy kwestię rosyjskiej aktywności także na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

W trakcie swojego przemówienia odniósł się także do osławionego zdjęcia Jarosława Kaczyńskiego i Grzegorza Brauna. Premier wprost zarzuca, że po stronie polskiej prawicy i prezydenta w sporze o TK opowiedzieli się czołowi propagandyści i politycy Kremla, wymieniając Dmitrija Miedwiediewa, Marię Zacharową i Aleksandra Dugina.