"Kiedy przelew?". Mamy 10 pytań do pani premier po jej oskarżeniu, że lipcowe protesty były opłacane.
"Kiedy przelew?". Mamy 10 pytań do pani premier po jej oskarżeniu, że lipcowe protesty były opłacane. Fot. screen ze strony YouTube.com/ Kancelaria Premiera

Szanowna Pani Premier! To, że politycy od lat nawzajem oskarżają się o wszystko, co tylko możliwe i niemożliwe – Wasza sprawa. To zachowanie świadczy tylko o Was. My, społeczeństwo, jesteśmy jedynie widzami tego żenującego spektaklu (naszym dramatem jest to, że co jakiś czas możemy najwyżej zmienić na politycznej scenie głównych aktorów tego przedstawienia, zazwyczaj kierując się zasadą mniejszego zła, które każdy z nas inaczej postrzega – to tak na marginesie). Ale gdy Państwo politycy przystępujecie do oskarżania nas – to znaczy, że przekraczacie pewną granicę, za którą jest albo śmieszność, albo... wojna?

REKLAMA
Trudno powiedzieć, czy te słowa Pani Premier należy traktować a kategoriach humorystycznych czy na serio. W wywiadzie dla "Gazety Polskiej" powiedziała Pani, że lipcowe protesty przeciwko forsowanym przez PiS zmianom w sądownictwie nie były akcją spontaniczną.
Beata Szydło
Prezes Rady Ministrów

Ostatnie protesty to wyreżyserowana, opłacona akcja mająca uderzyć w rząd.

"Gazeta Polska"
Wywiad prasowy, znając praktykę – zapewne autoryzowany. Te słowa nie mogły zatem paść przypadkiem. To jedno krótkie zdanie, a rodzi tyle pytań – różnorakich, w zależności od tego, czy Pani stanowisko przyjmiemy za nieśmieszny żart, czy to jednak na poważnie.

1. Kiedy przelew?

Skoro te tłumy przed Pałacem Prezydenckim, przed Sądem Najwyższym, przed sądami w setkach miast zostały – wedle Pani wiedzy – opłacone, to mają prawo też wiedzieć, kiedy otrzymają wynagrodzenie. Rozmawiałem z paroma osobami, które wówczas ze świeczkami brały udział w protestach i mówią, że parę złotych by się przydało. Zaczyna się rok szkolny i – wprawdzie podręczniki są darmowe (kto dziś pamięta, że to się stało jeszcze za tej złej poprzedniej koalicji) a opłaty za przedszkole dużo niższe niż przed laty (oj, to też jeszcze z czasów złej zmiany) – ale zawsze wiąże się to ze sporymi wydatkami. Każdy grosz się przyda!

2. Kto płaci?

Może to nie ma aż tak dużego znaczenia, ale ci, którzy protestowali, a wynagrodzenia się nie doczekali, chcieliby wiedzieć, kogo ścigać. No bo nie ma wątpliwości, że w takiej sytuacji sądy staną po stronie poszkodowanych. I komornik w razie czego też pomoże. Tylko trzeba wiedzieć, kogo ścigać.

3. A co z prezydentem – też został opłacony?

W sumie – skoro w 2/3 Andrzej Duda uległ naciskom ulicy i zagranicy i dwie z ustaw podporządkowujących wymiar sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobrze zawetował, to chyba nie zrobił tego za darmo. Byłoby to dość naiwne – szarzy obywatele za wyjście na ulice ze świeczką mieliby być opłacani, a on, biorący na siebie odpowiedzialność za tę decyzję, miałby to zrobić ot tak, z serca, gratis?
logo
Fot. screen ze strony YouTube.com/ Kancelaria Premiera
Myślę, że wielu protestujących nie miałoby nic przeciwko, gdyby Andrzej Duda został za to wynagrodzony sowiciej niż oni – w końcu nie za takie rzeczy już w tym kraju nagradzano, prawda?

4. Co z podatkiem od wynagrodzenia?

Protest protestem – ale porządek musi być. Rozumiem, że wszystkie przelewy zostaną skontrolowane. Krajowa Administracja Skarbowa – nowy, sprawny organ – zapewne wie, komu i ile przekazano, więc uniknąć rozliczenia z fiskusem nie sposób. Tylko w jaką rubryczkę to wpisać? Działalność pozarolnicza? Trochę tak... Ale skoro to było "wyreżyserowane" – to może prawa autorskie?

5. Kto wyreżyserował?

Wyglądało to momentami przepięknie. Kiedy np. w Poznaniu zrobiło się ciemno i wszyscy unieśli w górę zapalone świece, widok był taki, że aż dech zapierało.
Tak samo z siebie to nie mogło wyjść. Musiał być jakiś reżyser. Ale ten sam i w Warszawie, i w Poznaniu, i w Krakowie, i w Juracie? Czy w każdym mieście kto inny odpowiadał za reżyserię?

6. Są na to dokumenty?

Ot tak chyba by Pani tych słów nie rzuciła, prawda? Czyli, przy okazji śledzenia posłów opozycji w trakcie lipcowych protestów, udało się też ustalić mocodawcę? Pewnie ktoś bogaty, skoro dał radę sfinansować tak wiele tysięcy protestujących.
logo
Ryszard Petru w trakcie lipcowych protestów miał "policyjny ogon". Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta
To trochę roboty służby wykonały – gratulacje!

7. Czy reżyser i mocodawca to ta sama osoba?

W świetle tego, co udało się zgromadzić – jeśli to nie tajemnica – da się ustalić, czy to ten sam człowiek sfinansował protesty i jednocześnie rzucał pomysły, by np. zorganizować łańcuchy światła? A może to jakaś organizacja? Stąd? Ze wschodu? Z zachodu?

8. Za ile?

Świeczki, plakaty, transparenty, wynagrodzenia dla tych, co wyszli na ulice – to wszystko na pewno musiało kosztować sporo. Czy władze są w posiadaniu materiałów, które wskazują, jaka suma poszła na to, by sfinansować falę protestów? W końcu trwały one przecież wiele dni. Urwały się, gdy prezydent ogłosił decyzję o dwóch wetach (swoją drogą – dziwnie szybko podjął tę decyzję, prawda? Przy reformie edukacji zwlekał do ostatniej chwili – a tu ciach i od razu! Czyżby wiedział, że komuś kończą się środki na sfinansowanie tej akcji?).

9. Czy to było legalne?

W sumie o to należałoby zapytać na początku. Bo jeśli nie, to jasne, że z kasy nici. Nawet jeśli przyjdzie przelew, to lepiej odesłać, żeby nie znaleźć się w kręgu podejrzeń. A nuż wyjdzie, że stojąc ze świecą na Krakowskim Przedmieściu uczestniczyło się w puczu, którego celem było obalenie legalnie wybranych władz?
logo
Fot. Maciej Stanik / naTemat
A jeśli było to nielegalne, to jakie konsekwencje poniosą ci, którzy za judaszowe srebrniki wystąpili przeciwko polskim władzom?
I na koniec...

10. Czy zdaje sobie Pani z konsekwencji swoich słów?

...tak już śmiertelnie poważnie...
Co Pani przyjdzie z tego, że rzuci Pani bezpodstawne oskarżenie wobec znacznej grupy społeczeństwa? To, że jeszcze trudniej będzie się kiedykolwiek porozumieć między sobą? A gdy nie będzie już jakiejkolwiek możliwości porozumienia – co dalej?