Grad w Polsce
Gdzie spadnie grad? Fot. Shutterstock

Nadchodzący ciepły długi weekend daje nam wreszcie nadzieję na to, że rozpalimy grilla i spędzimy czas na zewnątrz. Radość potrwa jednak krótko – tuż po majówce w Polsce na dobre rozpocznie się sezon burzowy z silnymi opadami, a nawet gradem.

REKLAMA

Ostatnie wiosenne zawirowania pogody, takie jak przymrozki czy silne wichury w końcu odchodzą w niepamięć. Przed nami iście majówkowe dni wypełnione słońcem oraz wysokimi temperaturami, co niestety wiąże się też ze wzrostem zagrożenia pożarowego w lasach. Sielanka nie potrwa jednak wiecznie, bo już od przyszłego tygodnia czeka nas gwałtowne załamanie pogody.

Słońce tylko do niedzieli. Front wywróci pogodę do góry nogami

Zgodnie z najnowszymi prognozami IMGW, zbliżający się długi weekend zapowiada się wyjątkowo ciepło i słonecznie. W piątek, 1 maja, będzie jeszcze stosunkowo "najzimniej", ponieważ temperatura na terenie większości kraju nie przekroczy 20 stopni Celsjusza. Kolejne dni przyniosą już jednak zdecydowanie wyższe wartości. W sobotę, 2 maja, w całym kraju będzie bezchmurnie i bez opadów, a temperatura w większości regionów wyniesie powyżej 20 stopni Celsjusza.

Również w niedzielę, 3 maja, będziemy cieszyć się słoneczną aurą i wysokimi wartościami na termometrach. Niestety, załamanie nadejdzie pod koniec dnia, prawdopodobnie w godzinach wieczornych. To właśnie wtedy nad nasz kraj nadciągnie chłodny front atmosferyczny, który wywróci pogodę do góry nogami. Wzrost zachmurzenia przyniesie ze sobą przelotne deszcze o umiarkowanym bądź intensywnym natężeniu. Miejscami mogą wystąpić także groźne wichury oraz grad.

Nadchodzi sezon burzowy. Na co musimy się przygotować?

Od poniedziałku do środy (4–6 maja) na terenie kraju będą formować się z kolei rozproszone komórki burzowe. Zjawiska te, typowe dla letniego sezonu, będą pojawiać się przede wszystkim w godzinach popołudniowych i wieczornych. Choć burze będą miały charakter lokalny, ich przebieg może być bardzo gwałtowny.

W krótkim czasie może spaść od 20 do 30 mm deszczu na metr kwadratowy. Tak intensywne ulewy niosą ze sobą ryzyko lokalnych podtopień. Grad, którego średnica może osiągnąć nawet 2 cm, stanowi realne zagrożenie dla wiosennych upraw oraz naszych samochodów pozostawionych pod gołym niebem. Z kolei porywisty wiatr, osiągający prędkość do 90 km/h, może łamać gałęzie drzew, a w skrajnych przypadkach zrywać linie energetyczne, co skutkuje przerwami w dostawie prądu.

Mimo tych niebezpiecznych zjawisk, początek tygodnia pozostanie bardzo ciepły. W najgorętszych momentach dni termometry wskażą od 20 do 25 stopni Celsjusza. Ciepłe będą również noce i poranki, podczas których temperatura nie powinna spadać poniżej 10 stopni Celsjusza, co jest dużą zmianą względem ostatnich przymrozków.

Czwartek przyniesie wielką zmianę. Koniec majówkowego ciepła

Sytuacja zmieni się diametralnie w czwartek, 7 maja. To właśnie wtedy z zachodu na wschód kraju przejdzie zdecydowanie aktywniejszy front atmosferyczny. Za nim natomiast zacznie spływać znacznie chłodniejsze powietrze. Oznacza to gwałtowny spadek temperatury, która w ciągu dnia zatrzyma się w przedziale od 10 do 15 stopni Celsjusza.

Po kilku dniach niemal letniej aury, będziemy musieli ponownie wrócić do cieplejszych ubrań. Warto więc wykorzystać nadchodzącą majówkę na odpoczynek na świeżym powietrzu, pamiętając jednocześnie o zabezpieczeniu mienia przed burzami, które nadciągną tuż po weekendzie.