Kobieta zastanawiająca się na tle białych listew przypodłogowych przekreślonych dwoma "X".
Na co wymienić białe listwy przypodłogowe? Opinie są jednoznaczne. Fot: Alicia Christin Gerald / Unsplash, montaż: naTemat.pl

Planujesz remont? Zastanawiasz się, jak "odchudzić" wnętrze i poszerzyć je optycznie? Warto zacząć od podstaw. Standardowe białe listwy przypodłogowe (które są standardem w większości mieszkań) mają dosyć ciekawą konkurencję. A nowe aranżacje z udziałem ciekawego technologicznego tricku mogą naprawdę olśniewać (i to dosłownie).

REKLAMA

Drobne detale budują klimat wnętrza. Minimalizm jest w modzie, ale jest on obecnie silnie redefiniowany, zyskuje twarz prawdziwego premium (często wzbogaconego o technologię). To, jak mieszkamy, wciąż się zmienia. Wyrzucamy szafki z kuchni, stawiamy na minimalistyczne profile aluminiowe, "odgracamy" naszą przestrzeń poprzez pozbycie się telewizorów. Pomysłów jest naprawdę wiele.

Tym razem czas na rozwiązanie, które jest jednak bliżej sektora premium niż "fake-DIY-premium". Bo nie ukrywam, do najtańszych nie należy. Ale za to efekt jest spektakularny, a projektanci nie będą odczuwać bólu oczu od patrzenia.

Chodzi o takie zaplanowanie przestrzeni, by listwy przypodłogowe nie były widoczne. Ma to sprawić, by wnętrze było znacznie bardziej uporządkowane, bardziej spójne, ale też wizualnie szersze. Pozwala to też na ekspozycję tego, na czym często nam zależy – faktycznego waloru dekoracyjnego, który dostrzegalny jest np. w idealnym doborze kolorystycznym (a coraz częściej także i doborze tekstur) ścian.

Sekretna broń: ukryta listwa podłogowa. Ale to nie koniec

Jak działa takie rozwiązanie? Ukryta listwa montowana jest na profilach aluminiowych, które są umieszczane w ścianie. Często taki profil zostawia niewielką przestrzeń pomiędzy poziomem wykończonej ściany a surową podstawą naszego domu. I to tu się dzieje prawdziwa magia.

Tworzy to wrażenie, jakby ściana unosiła się w powietrzu. Nie na tyle, by było to wrażenie nieprzyjemne, ale na tyle wyraźne, że faktycznie wprowadza do wnętrza sporą dawkę "lekkości". To jest detal, ale jego ekspozycja od razu rzuca się w oczy. Wokół tego nie da się po prostu przejść obojętnie.

Z jednej strony jest to wygodne. Szczeliną można poprowadzić kable, brak listwy podłogowej sprawia też, że meble mogą zostać umieszczone bliżej ściany. Z drugiej strony, wnosimy do wnętrza znakomitą estetykę.

Efekt buduje wrażenie elegancji, znacząco odróżnia się od tego, co zazwyczaj widzimy w nudnych deweloperskich aranżacjach (co gorsza wciąż stosowane są tam przytłaczające lamele) i kojarzy się przez to z luksusem. Niewidoczne profile można też wzmocnić kilkoma ciekawymi zabiegami wnętrzarskimi.

Warto łączyć taką estetykę z ukrytymi drzwiami, czyli z ukrytą ościeżnicą. To rozwiązanie, które jeszcze nie jest popularne w polskich domach, ale jest ono prawdziwą minimalistyczną rewolucją, którą również warto rozważyć, jeśli wnętrze na przeprowadzenie takowej zezwala. To jednak dopiero początek możliwości ukrytych paneli podłogowych. Prawdziwy zachwyt zaczyna się, gdy do gry wkracza technologia.

Nie przekonują cię szczeliny cienia? A co jak ci powiem, że możesz w nie wsadzić LED-y?

I teraz mamy do czynienia z pełnym obrazem nadchodzącej rewolucji. To ma szansę wylądować w każdym wnętrzu premium i aspirującym do premium estetyki. Współcześnie we wnętrzach architektura światła w aranżacji jest czynnikiem o niezwykłej wadze.

Wpływa na percepcję pomieszczenia w ogromnym stopniu, może tworzyć atmosferę, ale też budować delikatny minimalizm, umacniać akcenty, ale też je osłabiać – tu wszystko zależy od naszego widzimisię i od potrzeb danego wnętrza.

Dalsza część artykułu poniżej.

Już teraz panuje moda na LED-y przy suficie, za telewizorem, za regałami, za biurkami – a jeśli dana taśma jest RGB i sterowana przez systemy Smart Home, zyskujemy narzędzie, które w jednej chwili jest w stanie kształtować odbiór naszej aranżacji tak mocno, jak wszystkie inne dekoracje razem wzięte.

Ukryte listwy podłogowe idealnie nadają się do montażu taśm LED. W takich momentach technologie na serio zmieniają sposób, w jaki mieszkamy. Podobne rozwiązanie już znajduje swoje miejsce na rynku, w ramach szczelin cienia, ale przy suficie. I w tej sytuacji również działa na rzecz optycznego poszerzenia pomieszczenia. Jego najbardziej kanciasty element – styk podłogi i sufitu ze ścianami, staje się wówczas delikatnie rozmyty, zyskuje na lekkości. Przestrzeń staje się bardziej otwarta, mniej nadająca się do zaszufladkowania w naszej percepcji.

A co, jeśli tego rozwiązania wprowadzić się nie da?

Faktycznie, ukryte listwy podłogowe to rozwiązanie, które najlepiej działa we wnętrzach, które będą niedługo remontowane. Ale spokojnie, jeśli takiego rozwiązania wprowadzić się nie da, wciąż są pewne (mocno kompromisowe) alternatywy.

Po pierwsze, żeby uzyskać wrażenie poszerzenia optycznego przestrzeni, można sięgnąć po listwy w takim samym kolorze jak ściana. Podobną, a może i nawet lepszą robotę zrobią listwy z podkładem, które można pomalować tą samą farbą (wtedy mamy lepszą kontrolę nad jednorodnością barw). W marketach budowlanych oznaczone są też często jako "listwy przypodłogowe do malowania", "listwy DIY".

Jeśli nie jest to efekt, jakiego szukasz, możesz zainteresować się też minimalistycznymi ćwierćwałkami wykończeniowymi. Są one bardzo "delikatne" pod względem swojego designu, nie rzucają się w oczy i są wyraźnie niższe od listew podłogowych. Mniej "gryzą się" też z meblami.