
W Gdańsku ma odbyć się Konferencja Odbudowy Ukrainy. Jednak w świetle ostatnich wydarzeń i napięć na linii Polska-Ukraina wokół wydarzenia jest wiele niewiadomych, m.in. to, czy pojawi się na nim sam Wołodymyr Zełenski. W tej sprawie do prezydenta zaapelowali ukraińscy dziennikarze.
Międzynarodowa Konferencja Odbudowy Ukrainy ma odbyć się w dniach 25 i 26 czerwca w Gdańsku. To spotkanie ma na celu zgromadzenie przywódców państw wspierających Ukrainę, a także ministrów, inwestorów i przedstawicieli firm zainteresowanych inwestowaniem w powojenną odbudowę tego kraju. Tematami przewodnimi będą kwestie infrastruktury, energetyki oraz bezpieczeństwa. Swój udział w wydarzeniu potwierdziło już wielu europejskich liderów, w tym m.in. kanclerz Niemiec Friedrich Merz. W świetle ostatnich spięć między Polską a Ukrainą, prawdziwą zagadką pozostaje jednak kwestia obecności samego prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.
– Kwestia wizyty w Polsce prezydenta Wołodymyra Zełenskiego jest wciąż analizowana – poinformował media w poniedziałek doradca prezydenta Ukrainy ds. komunikacji Dmytro Łytwyn. W tej sprawie do swojego przywódcy zaapelowali jednak także sami ukraińscy dziennikarze.
Głos ukraińskich mediów. "Zmierzamy w otchłań"
Dziennikarze ukraińskiego portalu "Europejska Prawda" opublikowali wymowny tekst, w którym wprost odnoszą się do obecnej sytuacji dyplomatycznej pomiędzy Polską, a Ukrainą. Jak sami podkreślają, jest to specjalny artykuł redakcyjny, co oznacza, że publikują go w imieniu całego zespołu, a taki format "rezerwowany jest na naprawdę wyjątkowe przypadki". Autorzy nie owijają w bawełnę, ostro diagnozując obecny stan wzajemnych stosunków obu państw.
"Relacje ukraińsko-polskie przeżywają najgłębszy kryzys od wielu lat" – stwierdzają na samym wstępie. Dziennikarze zauważają przy tym, że głośna, wzajemna wymiana odznaczeń państwowych z ostatnich dni to tylko wierzchołek góry lodowej i "nie są przyczyną tego kryzysu, a jedynie jednym z jego przejawów".
"Niektórzy w Warszawie wzywają do wstrzymania dostaw sprzętu wojskowego dla Ukrainy. Prawdopodobnie do tego nie dojdzie (przynajmniej na razie), ale na szali leży co najmniej akcesja Ukrainy do UE. Jednak nawet tak wysoka stawka nie oznacza, że Kijów ma nieograniczone pole do ustępstw. Istnieją czerwone linie, których ukraińskie władze na pewno nie przekroczą" – piszą dziennikarze serwisu "Europejska Prawda". A przy tym ostrzegają: "Tu nie chodzi o nagrody. My naprawdę zmierzamy w otchłań".
Zobacz także
Ukraina jako narzędzie w polityce
Redakcja w swojej obszernej analizie zwraca uwagę na polityczne tło całego zamieszania. Dziennikarze wprost piszą, że "kwestia ukraińska od dawna wykorzystywana jest jako narzędzie w polskiej polityce wewnętrznej". Tłumaczą, że granie nastrojami antyukraińskimi po prostu przynosi wymierne korzyści i dywidendy wyborcze, szczególnie prawicowym stronnictwom. Tym samym autorzy niemal dosłownie powielają słowa samego Wołodymyra Zełenskiego z jego niedzielnego wywiadu, który szczegółowo omawialiśmy już w naTemat.
Mimo tych gorzkich słów, ostateczny apel ukraińskich mediów do swojego przywódcy jest jasny i zdecydowany: Zełenski musi pojechać do Gdańska. Dziennikarze argumentują, że odmowa przyjazdu byłaby błędem, który posłużyłby jedynie antyukraińskim środowiskom nad Wisłą, a sama "podróż do Gdańska powinna być pierwszym krokiem na tej trudnej drodze" do odbudowy relacji.
"W polityce nie ma miejsca na emocjonalne decyzje. Ale oznacza to również, że mimo całego skandalicznego zachowania Nawrockiego, Zełenski powinien też dążyć do spotkania z nim" – dodaje redakcja "Europejskiej Prawdy".
"Bohaterowie UPA", odznaczenia i brak zaproszenia
Warto dodać, że stosunki polsko-ukraińskie są w ostatnim czasie wyjątkowo napięte, a obecny kryzys ma swoje bardzo konkretne źródło. Wszystko zaczęło się od kontrowersyjnej decyzji Wołodymyra Zełenskiego, który oficjalnie nadał ukraińskiemu Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych "Północ" imię "Bohaterów UPA". W naszym kraju Ukraińska Powstańcza Armia jest powszechnie i słusznie uznawana za sprawczynię okrutnej eksterminacji polskiej ludności cywilnej na Wołyniu.
Ten ruch Kijowa poskutkował natychmiastową reakcją prezydenta Karola Nawrockiego, który zdecydował o odebraniu ukraińskiemu przywódcy najwyższego państwowego odznaczenia – Orderu Orła Białego. W odpowiedzi coraz więcej ukraińskich polityków zaczęło demonstracyjnie odsyłać do Polski swoje ordery, które otrzymali w przeszłości.
W konsekwencji tego dyplomatycznego konfliktu, sytuacja związana z organizacją Konferencji Odbudowy Ukrainy jest mocno chaotyczna. Co więcej, na ostatniej konferencji prasowej minister Marcin Przydacz potwierdził, że prezydent Karol Nawrocki w ogóle nie wybiera się na to zbliżające się wydarzenie, ponieważ nie otrzymał na nie zaproszenia.






