
Sytuacja w PiS z każdą godziną robi się coraz bardziej napięta. Członkom partii kończy się czas na opuszczenie stowarzyszeń politycznych, a Mateusz Morawiecki nic sobie z tego nie robi i promuje swój ruch Rozwój Plus. Ultimatum Jarosława Kaczyńskiego krytykuje nawet były minister z PiS Jan Krzysztof Ardanowski.
Jarosławowi Kaczyńskiemu odwidziało się ws. stowarzyszeń politycznych i 15 lipca kierownictwo PiS zakazało członkom partii przynależenia do jakichkolwiek tego typu organizacji. Ostateczny termin na podjęcie decyzji mija w czwartek 23 lipca i wtedy okaże się, czy Kaczyński faktycznie ma kontrolę w swojej partii. Jego decyzje i działania podsumował były minister PiS, który nie omieszkał wytknąć prezesowi serii błędów.
W rozmowie z "Faktem" do ostatnich zawirowań na Nowogrodzkiej odniósł się Jan Krzysztof Ardanowski. Polityk za czasów rządów PiS pełnił funkcję ministra rolnictwa. Był członkiem ugrupowania przez 23 lata, a ostatecznie opuścił jego szeregi w 2024 roku. Z jego słów wyłania się obraz prezesa, który nie akceptuje żadnego sprzeciwu.
Były minister PiS krytykuje Jarosława Kaczyńskiego. "Poważny błąd"
– To jest konsekwencja tego, jak Jarosław Kaczyński traktuje własną partię. Zawsze ma być tak, jak on chce. Wydaje mi się jednak, że sprawy zaszły już za daleko – ocenił Ardanowski. Były minister stanął w obronie osób skupionych wokół Mateusza Morawieckiego, który już odwinął się Kaczyńskiemu, zaznaczając, że nie mają one złych intencji wobec partii. – Wręcz przeciwnie – są zainteresowane ratowaniem partii i przeprowadzeniem reformy całej prawicowej sceny – ocenił.
Ardanowski nie ukrywa oburzenia faktem, że politykom postawiono twarde warunki. Jak zaznaczył, przy tak jasnych deklaracjach środowiska Morawieckiego o chęci pozostania w PiS władze partii powinny to popierać. – Należało takie działania wspierać, a nie im się przeciwstawiać, stawiając ultimatum i żądając kompromitującej deklaracji lojalności – stwierdził bez ogródek.
Zobacz także
Były minister rolnictwa wieszczy ugrupowaniu poważny kryzys, jeśli z szeregów zostaną usunięci niepokorni politycy. – Kaczyński popełnia poważny błąd. Jeśli dojdzie do wyrzucenia Morawieckiego i członków jego stowarzyszenia z PiS, partia znajdzie się na równi pochyłej – stwierdził. Padły również mocne słowa, które wprost uderzają w pozycję samego prezesa PiS. Ardanowski uważa, że złoty wiek prezesa minął bezpowrotnie.
– Jeżeli Jarosław Kaczyński przez lata był postrzegany jako lider polskiej prawicy, demiurg, wybitny strateg i człowiek, który widzi więcej oraz dalej niż inni, to dziś powinien zrozumieć, że dominująca rola Prawa i Sprawiedliwości na prawicy dobiegła końca – podsumował dobitnie. Dodajmy, że w jednym z ostatnich sondaży PiS uzyskało ledwie 17,7 proc. poparcia. Ardanowski uderzył też w doradców Kaczyńskiego, którzy mają "utwierdzać go w przekonaniu, iż bez niego partia przestanie istnieć", co nazwał "oczywistym nadużyciem".
Jarosław Kaczyński apeluje, ale Rozwój Plus nadal konsekwentnie się promuje
Jeszcze w niedzielę Kaczyński wyszedł z pilnym apelem do PiS-owców, ale efekty jego działań wydają się mizerne. Prezes zamieścił w mediach społecznościowych apel do swoich partyjnych kolegów o "chwilę oddechu i łyk zimnej wody". W dalszej części wbił jednak szpilę niektórym działaczom partii, wyraźnie zaznaczając, że są wśród nich tacy, którzy rozbijają PiS.
Mateusz Morawiecki nic sobie jednak z tego nie robi i konsekwentnie prowadzi szeroką promocję Rozwoju Plus. We wtorek 21 lipca polityk udostępnił w internecie 9-minutowe nagranie. W materiale były premier tłumaczy powody powstania swojego stowarzyszenia oraz chwali się osiągnięciami swojego rządu. Jednocześnie wskazuje wprost, że PiS musi się szybko zmienić, rzucając tym samym wyzwanie Kaczyńskiemu i dotychczasowej linii władz partii.
Postawa byłego premiera jasno pokazuje, że nie ma on zamiaru podporządkować się nowym wytycznym prezesa. Podobne stanowisko otwarcie prezentują również inni członkowie jego stowarzyszenia. Taki opór nie dziwi, biorąc pod uwagę, że już w kwietniu – kiedy projekt dopiero startował – atmosfera wokół niego była niezwykle napięta i wywołała spory popłoch w szeregach PiS.






