
Książulo stał się w Polsce niemalże wyrocznią w kwestii kulinariów. Bez wykształcenia i doświadczenia w tym zakresie stał się ekspertem, bo zaczął mówić, że coś mu smakuje albo nie. Po jednym z jego nagrań dotyczących włoskiego specjału z jego niewiedzą postanowiła zawalczyć właścicielka włoskiej knajpki.
Każdy materiał Książula chwilę po publikacji zdobywa dziesiątki i setki tysięcy wyświetleń, a jego "Muala" stało się w Polsce czymś w rodzaju gwiazdki Michelin dla mniej wykwintnych lokali. Różnica jest taka, że youtuber nie ocenia raczej restauracji z wyszukaną kuchnią, a proste dania i małe biznesy. Ostatnio wziął się także za ocenianie hoteli, w tym obiektu Gołębiewski w Pobierowie. Jednak jego niewiedza z zakresu włoskiej kuchni dotknęła Włoszkę mieszkającą w Polsce. Ta bardzo jasno wyjaśniła, o co chodzi z ragù i sosem bolońskim.
Włoszka wzięła się za douczanie Książula. Poszło o słynny makaron
O sosie bolońskim w Polsce słyszał chyba każdy. Dla wielu z nas danie z sosem pomidorowym, mięsem mielonym i ewentualnie dodatkiem sera to często po prostu spaghetti, co Włochowi nie mieści się w głowie, bo dla niego spaghetti to rodzaj długiego i cienkiego makaronu, który na dodatek nie powinien być łączony z tym sosem. To jeden z tych zwyczajów, które trafiają na listy zestawiające najczęstsze błędy w kuchni włoskiej.
Ci nieco bardziej zaznajomieni z kuchnią i kulturą włoską wiedzą, że w Bolonii nasz sos boloński serwowany jest pod nazwą ragù. Tylko że okazuje się, iż to też lekkie uproszczenie na potrzeby turystów, co skutecznie przedstawiła włoska kucharka posiadająca lokal z makaronami w Krakowie. Irene opublikowała swoje nagranie jako odpowiedź na pytanie Książula. Ten w jednym ze swoich materiałów rzucił: "Czy jest jakaś różnica między bolońskim a ragù, bo ragù to jest bolońskie?".
Irene na swoim profilu Pani Pasta Kraków udzieliła bardzo dokładnej odpowiedzi. Już na początku wyjaśniła, że słowo ragù pochodzi ze starofrancuskiego, gdzie oznaczało "dania z duszonego mięsa z dużą ilością sosu". – We Włoszech "ragù" oznacza całą kategorię potraw z mięsa gotowanego przez długi czas – zaznaczyła Irene. Dodała, że może to być ragù neapolitańskie, z dzika, z kaczki itp. W tym gronie jest także ragù alla bolognese pochodzące z Bolonii.
Zobacz także
Sekret makaronu z Bolonii. Tego do polskiego spaghetti nie dodajecie
Kucharka w swoim materiale podkreśliła, że ragù alla bolognese ma bardzo konkretny przepis. – Jednym z przykładów jest to, że w oryginalnym przepisie podczas gotowania dodaje się mleko, aby złagodzić kwasowość pomidorów – wyjaśniła Irene. Dodała też, że przepis na to danie został zastrzeżony, aby nie można było nazywać potraw "ragù alla bolognese", jeżeli nie mają wiele wspólnego z tym tradycyjnym daniem. Stąd i nasz sos boloński ma niewiele wspólnego z oryginalnym daniem z Bolonii, bo raczej nikt do niego np. mleka nie dodaje. A i o długim gotowaniu nie ma mowy.
Filmik opublikowany przez Irene nie był pełen zwrotów akcji, dynamicznych przejść ani emocji. A mimo tego w ciągu 14 godzin od publikacji doczekał się 200 tys. wyświetleń. To pokazuje, że nawet na TikToku kojarzonym z głupiutkimi materiałami dla nastolatków jest wiele miejsca na praktyczną wiedzę i ciekawostki. Youtuber zna zresztą siłę tej platformy z zupełnie innej strony. Wystarczy przypomnieć aferę Książulo kontra "Wędliny z Jedliny", która rozlała się po całej sieci.
"O dziękuję Pani Pasta! Bardzo ciekawie to opowiedziałaś", "No i super, dzięki za wyjaśnienie, też się zastanawiałem", "Z roku na rok człowiek mądrzejszy" – pisali polscy komentujący. Pojawiło się także sporo wpisów Włochów, którzy również zgodzili się z autorką w kwestii właściwego nazewnictwa poszczególnych potraw. Kłopot bywa zresztą nie tylko ze znaczeniem, ale i z brzmieniem tych słów. A jeśli i wy nie chcecie popełnić żadnej kulinarnej gafy, to mam dla was ściągawkę. Tak powinno się wymawiać nazwy włoskich specjałów, żeby nie najeść się wstydu w restauracji.






