Donald Tusk
Donald Tusk zamieścił groźnie brzmiący apel w sieci, dotyczący Rosji Fot. Shutterstock.com

Donald Tusk odbył rozmowę z szefem NATO Markiem Ruttem na temat aktualnych działań na froncie Ukrainy. Komunikat premiera nie brzmi jednak pocieszająco. Wspomina o dalszej eskalacji ze strony Rosji, a także możliwej prowokacji wobec któregoś z członków NATO.

REKLAMA

Tajemnicza wizyta szefa CIA Johna Ratcliffe'a w Moskwie wywołała w ostatnich dniach spore zamieszanie w mediach. Wokół sprawy narosło wiele spekulacji, a głos zabrał nawet Donald Trump. Pojawiły się również groźnie brzmiące doniesienia amerykańskich mediów na temat eskalacji konfliktu przez Rosję. Swój apel dołączył teraz również Donald Tusk – i nie brzmi on pocieszająco.

Donald Tusk ostrzega po rozmowie z szefem NATO

Donald Tusk przekazał w sobotę 29 sierpnia za pośrednictwem mediów społecznościowych, że odbył rozmowę z sekretarzem generalnym NATO Markiem Ruttem. Dotyczyła ona aktualnej sytuacji na froncie Ukrainy, a także działań Rosji w regionie. Apel premiera nie brzmi pozytywnie.

"Tak jak ostrzegałem, eskalacja ze strony Rosji postępuje. Ukraina potrzebuje większego wsparcia w powietrzu, co ma także znaczenie dla naszego bezpieczeństwa. To zadanie dla całej Europy" – napisał Donald Tusk w serwisie X.

Dalsza część wpisu premiera budzi jednak jeszcze większe obawy. Jak zaznaczył, "najbliższe pół roku będzie rozstrzygające i musimy być przygotowani jako Polska i NATO na różne scenariusze".

"Nie możemy wykluczyć prowokacji ze strony Rosji wobec któregoś z członków NATO" – zakończył swój wpis Donald Tusk.

Słowa premiera na temat eskalacji ze strony Rosji potwierdzają najnowsze informacje z Ukrainy. Jak przekazał Wołodymyr Zełenski w mediach społecznościowych, w piątek w miejscowości Myła pod Kijowem rosyjskie drony trafiły w magazyn z amunicją, co doprowadziło do olbrzymiej eksplozji.

"Niestety, okoliczna infrastruktura uległa znacznym zniszczeniom – uszkodzone zostały budynki mieszkalne, a także dom opieki dla osób starszych i z niepełnosprawnościami. Na ten moment wiadomo o śmierci 27 osób" – wskazywał prezydent Ukrainy w serwisie X.

Wizyta szefa CIA w Moskwie wywołała medialną burzę

Przypomnijmy, że wszystko zaczęło się od lotu amerykańskiego samolotu wojskowego C-17A Globemaster III, który przykuł dużą uwagę mediów oraz internautów we wtorek. Maszyna należąca do US Air Force wystartowała z Rygi, a następnie wylądowała na moskiewskim lotnisku Wnukowo, z którego na co dzień korzysta Kreml i rosyjscy oligarchowie. Szybko wyszło na jaw, że na pokładzie znajdował się szef CIA John Ratcliffe, jednak szczegóły samej wizyty dalej pozostawały nieujawnione, a sama strona rosyjska uchylała się od komentarza.

To właśnie wtedy rozpoczęły się medialne spekulacje na temat najbliższych planów Władimira Putina. Opinię publiczną najbardziej podburzał bowiem fakt, że ostatnia taka znana i udokumentowana wizyta szefa CIA w Moskwie miała miejsce w listopadzie 2021 roku. Wtedy to ówczesny dyrektor agencji, William Burns, osobiście przestrzegał Władimira Putina przed planowaną inwazją na Ukrainę.

W środę głos w tej sprawie zabrał Donald Trump. Prezydent USA potwierdził wówczas, że do wizyty faktycznie doszło i że John Ratcliffe spotkał się na miejscu z przedstawicielami Kremla. Polityk określił jednak całą sytuację mianem "półrutynowej wizyty", która miała być spowodowana chęcią szybkiego zakończenia wojny w Ukrainie.

Wersja Trumpa nie zgadza się jednak z doniesieniami amerykańskich mediów. Jak donosił dziennik "Wall Street Journal", powołując się na własne źródła, szef CIA John Ratcliffe udał się z wizytą do Moskwy, aby ostrzec Rosję przed próbą ataku na państwa NATO. Gazeta przypominała, że z ostatnich analiz amerykańskiego wywiadu wynika, że prezydent Władimir Putin mógłby w najbliższych latach spróbować przeprowadzić ograniczony atak, by przetestować determinację Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Te informacje potwierdził także serwis Politico, powołując się na własne źródła zaznajomione ze sprawą i wskazując na konkretne kraje, których dotyczyły rozmowy. "Dyrektor CIA John Ratcliffe ostrzegł w tym tygodniu rosyjskich urzędników w Moskwie, aby nie eskalowali konfliktu z sojusznikami Ameryki w NATO, w szczególności z Estonią, Łotwą i Litwą, w odpowiedzi na tkwiącą w martwym punkcie inwazję Moskwy na Ukrainę" – podawał portal.

Cel wizyty szefa CIA w Moskwie analizował ostatnio w "Rozmowie naTemat" ppłk Marcin Faliński, były oficer wywiadu. Zaznaczył on, że tajne rozmowy prawdopodobnie nie dotyczyły wyłącznie kwestii Ukrainy i państw bałtyckich. W tej dyplomatycznej układance mają znajdować się również Iran, Chiny oraz pogarszająca się sytuacja wewnętrzna samej Rosji.