
Aleksander Kwaśniewski uchodzi za mistrza dyplomacji, który waży słowa w swoich wypowiedziach, jednak kilka tygodni temu na moment przestał gryźć się w język. Byłego prezydenta sprowokowały do tego bowiem historie opowiadane przez aktualną głowę państwa, czyli Karola Nawrockiego.
Książka profesora Andrzeja Nowaka zatytułowana "Skąd się wziął Karol Nawrocki" to wywiad rzeka z prezydentem, który dostarczył czytelnikom wielu nieznanych dotąd opowieści z jego życia. Wyjawił tam chociażby swoje rzadko spotykane trzecie imię, które jest jeszcze bardziej oryginalne, niż jego znany pseudonim.
Ale na ciekawostkach nie koniec, bo przecież wszyscy pamiętamy głośną sprawę z ujawnionym przez Karola Nawrockiego dramatycznym incydentem z kampanii prezydenckiej. Ten sensacyjny wątek o rzekomym otruciu ówczesnego kandydata na prezydenta RP rozpalił pod koniec czerwca wszystkie media w Polsce. Przypomnijmy, jak do tych doniesień odniósł się wówczas Aleksander Kwaśniewski, bo był naprawdę bezlitosny dla obecnej głowy państwa.
Kwaśniewski nie owijał w bawełnę mówiąc o incydencie Nawrockiego z kampanii
Na początku lipca Aleksander Kwaśniewski udzielił w TVN24 wywiadu, podczas którego padło pytanie o wspomnianą historię Karola Nawrockiego z kampanii – wówczas budzącą żywą debatę w mediach. Były prezydent podszedł do sprawy dosyć sceptycznie.
– Jeżeli tak było, no to dziwię się, że dowiadujemy się o tym po roku. Poza tym to jest poważna sprawa. Jeżeli ten stan był tak ciężki, to ważne by było jakieś świadectwo medyczne, które pokazuje, co tam miało miejsce – skomentował.
Następnie odniósł się do sugestii prowadzącej, że Nawrocki mógł nie potrzebować lekarza, bo jest takim "twardzielem". – To po co nam głowę zawraca tymi historiami? To jest dobre do wspomnień na emeryturze, że "chcieli mnie otruć, a zobaczcie, byłem taki twardy, że się nie dałem" – tłumaczył Kwaśniewski.
– Jak widać, jeżeli ktoś go chciał otruć, to nie był to skuteczny atak, ale moim zdaniem, to wszystko to jest bzdura i nie ma się czym zajmować – podsumował temat.
Warto dodać, że Aleksander Kwaśniewski w rozmowie dla naTemat, przeprowadzonej przez Katarzynę Zuchowicz, wspominał również, co najbardziej nie podoba mu się w prezydenturze Nawrockiego oraz na czym zależy obecnej głowie państwa.
Zobacz także
Historia Karola Nawrockiego z kampanii
Przypomnijmy, że opisywany w książce incydent miał wydarzyć się 15 maja 2025 r., czyli trzy dni przed I turą wyborów prezydenckich. Gdy sztab kandydata PiS odwiedził Ząbkowice Śląskie i Dzierżoniów, Karol Nawrocki miał nagle zasłabnąć. Rzekomo miało być to skutkiem podania mu substancji zagrażających życiu lub zdrowiu.
"Zaciągnęli czarne zasłony, staliśmy na ulicy. Wyszli wszyscy. Ja tylko położyłem się na tylnym siedzeniu i straciłem przytomność. I od tego momentu nie pamiętam. Obudziłem się po jakimś czasie. Wszystkie okna zasłonięte. Nade mną stoją bladzi Mikołaj, Jakub i Jarek. W życiu nie miałem czegoś takiego. Autokar, cały garnitur, wszystko – kompletnie zbryzgane moimi gwałtownymi wymiotami. Wszystko" – wspomina Nawrocki na łamach książki.
Obrazowo opisuje, co miało się z nim dziać: "Mówili, że wyglądało to jak fontanna, porównywali to do filmu 'Egzorcysta'. Kopałem nogami, rzucało mną, kompulsywnie wymiotowałem. A gdy się obudziłem, to nie wiedziałem, co się wydarzyło przez te kilka minut".
Na doniesienia zareagowali nawet śledczy
Sprawą Karola Nawrockiego ostatecznie zainteresowały się nawet organy ścigania. Prokuratura Okręgowa w Świdnicy 29 lipca wszczęła śledztwo w sprawie "narażenia w dniu 15 maja 2025 roku w Ząbkowicach Śląskich, ówczesnego kandydata na Urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej – Karola Nawrockiego na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, na skutek podania wymienionemu w nieustalony sposób, dotychczas nieustalonej substancji, w następstwie czego doszło u pokrzywdzonego do wymiotów, konwulsji oraz chwilowej utraty przytomności".
Do historii odnosił się również minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak, który w trakcie rozmowy w RMF FM wskazał, że cała teoria o rzekomej próbie otrucia Karola Nawrockiego ma spore dziury logiczne.






