Amsterdam na city break
Turyści odwiedzający Amsterdam Fot.Klaudia Sobczyk

Nadchodzi jesień, a wraz z nią wyjazdy na city breaki. Do stałych wyborów Polaków należą europejskie stolice. Jedna z nich, Amsterdam, od lat nie schodzi z czołówek ulubionych kierunków na kilkudniowy wypad. Ale co, jeśli powiem wam, że większość turystów nigdy nie odkrywa potencjału tego miasta? Mieszkałam w Holandii 4 lata i mam cztery miejsca, które powinniście zobaczyć zamiast kanałów i pól tulipanów.

REKLAMA

Amsterdam to wyjątkowe miasto. Przekonałam się o tym podczas studiów, które pozwoliły mi spędzić aż cztery lata w tym miejscu. Chociaż przeciętnemu turyście stolica Holandii kojarzy się głównie z rowerami, tulipanami i kanałami, Amsterdam ma do zaoferowania o wiele więcej. Zwłaszcza, że tulipany w Holandii mogą być pułapką.

To przede wszystkim miasto, które celebruje różnorodność swoich mieszkańców. Pełne jest nie tylko turystów, ale również ludzi, którzy w Holandii znaleźli bezpieczną przystań. To także miejsce niesamowitej wolności – nie bez przyczyny Amsterdam uchodzi za jedno z najbardziej liberalnych miast na świecie. Oto 4 miejsca, które jak w soczewce skupiają w sobie aspekty tego, jak żyje się w miejscu takim jak Amsterdam.

MEZRAB. The House of Stories

Veemkade 576, 1019 BL Amsterdam

Mezrab to bar i centrum kulturalne w Amsterdamie, do którego dotrzemy w zaledwie dziesięć minut rowerem z dworca centralnego (lub kilka minut dłużej komunikacją miejską; nie od dziś wiadomo, że rower to najszybszy środek transportu w Holandii). Mezrab nie przypomina jednak typowego domu kultury, w którym obcuje się ze sztuką.

Bar ten, prowadzony w języku angielskim przez wolontariuszy, to miejsce opowiadania historii. W każdą środę otwiera ono swoje drzwi dla ochotników, którzy chcą przekazać publiczności jakąś opowieść. Może dotyczyć ona zwykłego życia, polityki, czasów dzieciństwa... wszystko zależy od tego, kto podchodzi do mikrofonu. W piątki na scenę wkraczają profesjonalni opowiadacze, którzy zawodowo zajmują się storytellingiem. Wszystko można podziwiać w kameralnym wnętrzu, popijając koktajle w takich samych cenach, jakbyś kupował je w sklepie.

Fot.MEZRAB. The House of Stories

Muzeum Prostytucji

Oudezijds Achterburgwal 60H, Amsterdam

Chociaż nazwa tego miejsca może zniechęcić część osób, odrzuconych wizją Dzielnicy Czerwonych Latarni i przetaczających się przez nią imprezowiczów (nie bez powodu Amsterdam chce wygonić turystów), obiekt ma do opowiedzenia niesamowitą historię.

Muzeum wprost odpowie na pytania nt. prostytucji, która w Holandii uznawana jest za profesjonalny zawód. Przeczytamy tam prawdziwe historie pracowników seksualnych, dowiemy się, ile zarabiają, dlaczego zdecydowali się świadczyć usługi i jakiego rodzaju osoby są ich klientami. To także jedyna okazja, by samemu usiąść w "okienku" i spojrzeć na Dzielnicę Czerwonych Latarni z perspektywy osób, które na niej zarabiają.

Fot.Amsterdam: Red Light Secrets, het sekswerkmuseum/Get your guide

Roti, bara i bakabana

Javastraat, Dappermarkt, Albert Cuypmarkt

Trzecia pozycja nie jest jednym konkretnym miejscem, lecz całym światem, który możecie odkryć w Amsterdamie. Chociaż przeciętny turysta zadowala się tradycyjnymi stroopwaffels czy holenderskim serem, Amsterdamczycy regularnie delektują się kuchnią surinamską.

Przywędrowała ona do stolicy Holandii po fali migracji z dawnej kolonii w Ameryce Płd. i od tego czasu stanowi ważny element tożsamości współczesnego Amsterdamu. Tradycyjne jedzenie odkryjecie w takich miejscach jak Javastraat, Dappermarkt czy Albert Cuypmarkt – zarówno na targach, jak i w restauracjach.

Fot.Indische Buurt Balie

Ecstatic dance

Chociaż Holandia znana jest ze swojego liberalnego podejścia do środków odurzających, mieszkańcy Amsterdamu wiedzą, że stan ekstazy można osiągnąć naturalnymi metodami. Ecstatic dance (taniec ekstatyczny) to forma swobodnego, intuicyjnego tańca i medytacji, która odbywa się w bezpiecznej przestrzeni.

Uczestnicy imprez w tym stylu poruszają się na parkiecie dokładnie tak, jak dyktują im ciało i muzyka, a Amsterdam jest jednym z najważniejszych europejskich centrów tej praktyki. Na parkiecie obowiązują trzy zasady: brak słów (komunikacja z innymi odbywa się tylko przez ruch i spojrzenie, co pozwala wyciszyć umysł), brak używek (dobre samopoczucie osiąga się naturalnie) oraz taniec boso (który pomaga w osiągniecia stanu "uziemienia").

Fot.Ecstatic Dance Amsterdam/Facebook