
Władysław Kosiniak-Kamysz wrzucił do sieci zdjęcie drona, którego wyłowiono w poniedziałek z Morza Bałtyckiego w miejscowości Rusinowo. Szef MON zaznaczył przy tym, że służby mają na jego temat coraz więcej informacji, a także przestrzegł przed pochopnymi analizami.
Nowe informacje w sprawie drona wyłowionego z Bałtyku w rejonie plaży w Rusinowie przekazał w poniedziałek po południu Władysław Kosiniak-Kamysz za pośrednictwem mediów społecznościowych. Jego apel wiąże się prawdopodobnie z pojawiającymi się wcześniej w przestrzeni medialnej fałszywymi zdjęciami bezzałogowca.
Jest zdjęcie drona wyłowionego z Bałtyku
"Coraz więcej wiemy o dronie przejętym koło Jarosławca. Zalecam wyjątkową ostrożność w komentarzach i analizach. Na zdjęciu właściwy obiekt" – napisał szef MON w serwisie X. Jak dodał, wstępne oględziny, które wskazały, że bezzałogowiec może pochodzić z Rosji, prawdopodobnie okażą się prawdą.
"Coraz więcej danych wskazuje, że Rosjanie prawdopodobnie utracili nowy model drona typu Gerbera" – dodał Kosiniak-Kamysz. Do swojego wpisu dorzucił zdjęcie znalezionego obiektu.
Apel szefa resortu obrony o zachowaniu "wyjątkowej ostrożności w komentarzach i analizach" nie wziął się znikąd. Najprawdopodobniej chodzi o pojawiające się wcześniej w mediach inne zdjęcia drona, które sugerowały, że może on pochodzić z Polski. Wyniknęło z tego niemałe zamieszanie, a wszystko ostatecznie wskazuje na to, że w stworzeniu fotografii mógł maczać po prostu palce AI.
Zobacz także
Poniedziałkowa akcja wojskowych służb nad Morzem Bałtyckim
Przypomnijmy, że o znalezieniu drona w rejonie plaży w miejscowości Rusinowo (woj. zachodniopomorskie) poinformował Władysław Kosiniak-Kamysz w poniedziałek tuż przed godziną 13:00.
"W rejonie plaży w miejscowości Rusinowo koło Jarosławca wojsko zlokalizowało i podjęło z morza Bałtyckiego DRONA. Wstępne oględziny wskazują, że to bezzałogowiec wojskowy pochodzący z Rosji. Na miejscu służby realizują czynności związane z zabezpieczeniem miejsca zdarzenia i podjętego sprzętu" – przekazywał szef MON w serwisie X.
Rzecznik DORSZ wspominał, iż jest to dron typu Gerbera, który w okolice Jarosławca najprawdopodobniej przydryfował. Rejon podjęcia drona został natychmiast zabezpieczony przez wojsko oraz odpowiednie służby mundurowe, aby uniemożliwić dostęp osobom postronnym i zabezpieczyć ewentualny materiał dowodowy. Podjęty z wody bezzałogowiec został poddany szczegółowej ekspertyzie technicznej przez wojskowych biegłych, co pozwoli ustalić dokładny typ konstrukcji, wyposażenie rozpoznawcze lub bojowe oraz ewentualne przyczyny upadku aparatu do morza.
Prowokacje Rosji na państwach NATO nie ustają
W ostatnich tygodniach w państwach należących do NATO dochodzi do wielu podejrzanych incydentów związanych z naruszeniem przestrzeni powietrznej oraz infrastruktury krytycznej. W naTemat opisywaliśmy niedawno dwa niepokojące incydenty w Niemczech, do których doszło w jeden dzień. Miały tam miejsce prawdopodobne ataki dronów na obiekty energetyczne, a jeden z ładunków znaleziono zaledwie 30 kilometrów od granicy z Polską.
Z kolei na początku sierpnia głośno było o alarmie na lotnisku w Lipsku, gdzie w pobliżu ukraińskiego samolotu transportowego wykryto uzbrojonego drona. O to zdarzenie Berlin oskarżył stronę rosyjską. Do tego dochodzą incydenty z bezzałogowcami, które w wyniku zmasowanych rosyjskich ataków na Ukrainę wleciały nad państwa NATO, czyli Estonię i Rumunię.
W Polsce pod koniec lipca również wszyscy mówili o pocisku manewrujących Ch-101 z Rosji, który naruszył przestrzeń powietrzną naszego kraju. Na tle tych wydarzeń obecność nieoznakowanych rosyjskich maszyn nad Morzem Bałtyckim również staje się niemal normą.






