
O tym, że Polacy pobiegną tłumnie do kin na film "Lalka" z Marcinem Dorocińskim i Kamilą Urzędowską w rolach głównych, wiadomo było już od dawna. Ale oficjalne statystyki oglądalności z pierwszych dni od premiery mimo to wciąż robią piorunujące wrażenie.
Od premiery "Lalki" 30 września do kin ruszyła masa Polaków, kierując się najróżniejszymi pobudkami. Byli wśród nich zarówno miłośnicy klasyki i powieści Bolesława Prusa, jak i koneserzy, którzy musieli poznać odpowiedź na ważne pytanie: która adaptacja "Lalki" wypadła lepiej – serialowa z Netfliksa czy ta najnowsza, kinowa.
Oczywiście na salach nie zabrakło także fanów zgromadzonej na ekranie gwiazdorskiej obsady, z Marcinem Dorocińskim jako Stanisławem Wokulskim i Kamilą Urzędowską jako Izabelą Łęcką w rolach głównych. Okazuje się, że ze wszystkich tych grup uzbierała się naprawdę pokaźna widownia.
Ponad 620 tysięcy widzów w pierwszych dniach od premiery "Lalki"
Dystrybutor filmu, firma Kino Świat, udostępnił w poniedziałek, 5 października oficjalne statystyki dotyczące liczby osób, które obejrzały nową "Lalkę" w ciągu pierwszych pięciu dni od debiutu. Liczba, która spłynęła z polskich kin, jest konkretna. Okazuje się, że na seans o miłosnych podbojach Stanisława Wokulskiego i Izabeli Łęckiej wybrało się od 30 września już ponad 620 000 widzów.
Jak zaznacza dystrybutor, produkcja tym samym "osiągnęła największe otwarcie polskiego filmu od czasu pandemii, potwierdzając swój status jednego z najważniejszych wydarzeń kinowych ostatnich lat" – czytamy w komunikacie na stronie pr.kinoswiat.pl.
O tym, że "Lalka" z Dorocińskim ukoi serca obrońców klasyki, ale ładność to trochę za mało, pisała już Ola Gersz w swojej przedpremierowej recenzji filmu Macieja Kawalskiego ("Niebezpieczni dżentelmeni") dla naTemat. Z kolei dla łaknących dokładnego zestawienia nowej produkcji z serialem, w naTemat przeprowadziliśmy także wielką bitwę "Lalek", gdzie rozkładamy na kawałeczki serial Netfliksa i film z Dorocińskim.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Gwiazdorska obsada i rozmach na miarę "superprodukcji"
"Warszawa końca XIX wieku. Serce Stanisława Wokulskiego owładnięte jest szaloną miłością do Izabeli Łęckiej. On, dzięki fortunie zdobytej na wojnie, powraca do kraju i postanawia wkroczyć do świata wyższych sfer, aby zdobyć rękę ukochanej. Ona jest olśniewająca i wyniosła, lecz mimo arystokratycznego pochodzenia zmaga się z widmem finansowej ruiny. U boku Wokulskiego stoi jego wierny przyjaciel – Ignacy Rzecki, romantyk, który z nostalgią obserwuje, jak świat ideałów ustępuje miejsca społecznym aspiracjom i bezwzględnej grze interesów" – tak prezentuje się opis filmowej "Lalki".
Na ekranach przewija się gwiazdorska obsada, która w polskim kinie zdarza się rzadko. W rolę Stanisława Wokulskiego wcielił się Marcin Dorociński ("Jack Strong", "Teściowie"), a Izabelę Łęcką zagrała Kamila Urzędowska ("Chłopi", "Ministranci"). Na ekranie zobaczyć można również m.in. Marka Kondrata, który powrócił przed kamerę po 16 latach, Andrzeja Seweryna, Agatę Kuleszę, Marię Dębską, Mateusza Damięckiego, Krystynę Jandę, Karolinę Gruszkę, Borysa Szyca, Macieja Stuhra, Maję Ostaszewską, Filipa Pławiaka, Dawida Ogrodnika, Pawła Wilczaka czy Andrzeja Chyrę.
Nie tylko obsada robi wrażenie, ale również sam rozmach. "Superprodukcja, która w polskim kinie zdarza się raz na kilka dekad. Epicki, pełen emocji, ze znakomitą muzyką, imponującą scenografią, olśniewającymi kostiumami i charakteryzacją oraz prawdziwie gwiazdorską obsadą. Przygotowania do realizacji zajęły 2 lata. Do filmu zaangażowano czołowych polskich twórców, aktorów i ponad 3000 statystów. Praca na planie trwała 5 miesięcy, podczas których zrealizowano 60 dni zdjęciowych. (...) Film realizowano w 48 lokacjach w całej Polsce" – wyliczają twórcy.
Dodajmy, że autorem zdjęć jest Piotr Sobociński jr, za scenografię odpowiadają Katarzyna Sobańska, Marcel Sławiński oraz Anna Mocny. Kostiumy zaprojektowała Katarzyna Lewińska we współpracy z Tomaszem Ossolińskim, a charakteryzacja to dzieło Anety Brzozowskiej.
Warto tutaj zaznaczyć, że także produkcja Netfliksa, za którą odpowiada Paweł Maślona, może pochwalić się ogromnymi sukcesami. Jak wspominaliśmy wcześniej w naTemat, "Lalkę" Netfliksa ogląda cały świat, a hejterzy nowoczesnej interpretacji ponad 100-letniej powieści mogą tylko patrzeć na dane i blednąć.






