Kamila Urzędowska i Sandra Drzymalska jako Izabela Łęcka, Marcin Dorociński i Tomasz Schuchardt jako Stanisław Wokulski
Bierzemy obie "Lalki" pod lupę Fot. materiały prasowe / Netflix i Kino Świat; CPP Desing i DK Studio; edycja i montaż: naTemat

Ludzie ruszyli do kin na "Lalkę" z Marcinem Dorocińskim, więc porównań z serialem Netfliksa uniknąć się nie da. Choć obie ekranizacje kultowej powieści Bolesława Prusa dzieli naprawdę wiele i każda idzie własną drogą, postanowiliśmy postawić je w dwóch rogach ringu i sprawdzić, która "Lalka" lepiej radzi sobie w głównych kategoriach. Walkę czas zacząć.

REKLAMA

BITWA. Która "Lalka" jest lepsza: serial Netfliksa z Schuchardtem czy film z Dorocińskim?

W naszej redakcyjnej bitwie bierzemy pod lupę najważniejsze elementy obu produkcji – od wierności powieści i fabuły po aktorstwo, scenografię i przyjemność z oglądania. Za każdą kategorię można zdobyć maksymalnie 10 punktów. Kategorie oznaczone * nie są punktowane, a wszystkie punkty podliczymy na samym końcu.

Uwaga, spoilery!

Wierność powieści Bolesława Prusa

Serial: Autorska interpretacja scenarzystów Pawła Demirskiego, Jagody Dutkiewicz i Pawła Maślony, twórcy "Kosa", który stanął również za kamerą. To nowoczesna wariacja na temat powieści Prusa, ale mocno osadzona w XIX-wiecznych realiach i scenerii rozwarstwionej Warszawy. Choć zgadzają się główne postaci i najważniejsze założenia powieści, zostały one mniej lub bardziej zmodyfikowane na potrzeby nowej wersji, dostosowanej do współczesnego widza. To samo dotyczy charakterystycznych elementów książki, jak pojedynek czy kultowe farewell, miss Iza – są obecne, ale przetworzone lub potraktowane subwersywnie. Również w relacji Wokulskiego i Łęckiej przestawiono akcenty.

Brakuje części wątków i postaci pobocznych, m.in. Heleny Stawskiej, baronowej Krzeszowskiej, hrabiny Joanny Karolowej, Geista czy Węgiełka, a także pamiętnika Rzeckiego, podróży Wokulskiego do Paryża czy próby samobójczej. Dodano za to zupełnie nowe postaci, jak Zofia Dobska i Eliza Orzeszkowa, nowe wątki ("Bluszcz", ucieczka Izabeli, związek Rzeckiego z Marianą), kryminalną intrygę, a zakończenie jest sprytną grą z Bolesławem Prusem, która kompletnie odwraca to, co znamy z książki, i nadaje historii Wokulskiego i Łęckiej zupełnie nowe znaczenie. Zmiany są brawurowe, odważne i bardzo duże.

Ocena: 5/10

Film: Wierna adaptacja, która pozostaje blisko ducha powieści Bolesława Prusa i nie decyduje się na drastyczne zmiany. Obecna jest większość najważniejszych wątków. Scenarzyści Maciej Kawalski, jednocześnie reżyser, i Łukasz Światowiec z wiadomych względów (nie da się zmieścić tak grubej powieści w jednym filmie) zdecydowali się jednak usunąć lub zmodyfikować niektóre elementy. Brakuje m.in. Marianny i Heleny Stawskiej oraz pamiętnika Rzeckiego, a wątek pani Meliton został rozszerzony i poprowadzony bardziej komediowo. Epizodycznie pojawia się sam Bolesław Prus, dodano również sceny z wojny rosyjsko-tureckiej oraz retrospekcję z zesłania na Syberię.

Ocena: 8,5/10

Fot. materiały prasowe / Kino Świat

Fabuła

Serial: Początkowo fabuła wydaje się chaotyczna i fragmentaryczna, ale w połowie serialu wątki i postaci zaczynają się łączyć, prowadząc do satysfakcjonującego finału. Scenariusz jest przemyślany i udaje mu się uniknąć dziur oraz niepotrzebnych wątków. Wadą są jednak przegadane dwa pierwsze odcinki, a dialogi momentami zgrzytają.

Serialowa "Lalka" jest tylko częściowo romansem. Nacisk położono nie tyle na relację Łęckiej i Wokulskiego, ile na ich osobiste zmagania w podzielonym społecznie, pełnym konwenansów świecie. Oboje próbują wyrwać się ze sztywnych ram i odnaleźć w społeczeństwie, które ocenia ich przez pryzmat uprzedzeń i stereotypowych ról. Mają w serialu równorzędne role, a Izabeli dodano wątek emancypacji kobiet. Istotne miejsce zajmują również kwestie społeczne, tak ważne u Prusa.

Ocena: 9/10

Film: Główny wątek jest uporządkowany i logiczny. Fabuła skupia się na miłości Wokulskiego do Łęckiej i to jego perspektywa, podobnie jak w książce, jest najważniejsza, spychając Izabelę na drugi plan. Skupiono się na jego zaletach – przedsiębiorczości, inteligencji i zachwycie nauką – aby pokazać, jak bardzo traci przez miłość do Izabeli. Łęckiej dodano za to wątki feministyczne i marzenia o innej przyszłości, których nie ma szans zrealizować.

Poza świetnie poprowadzonym głównym wątkiem problemem jest przesyt postaciami pobocznymi i niektórymi wątkami, które można było spokojnie wyciąć, jak choćby podróż do Paryża i walkę Krzeszowskich. Momentami daje to poczucie chaosu, film jest też zbyt długi, a zakończenie – zbyt rozwleczone. Wątki nierówności społecznych zostały potraktowane bardzo pobieżnie, a filmowa "Lalka" jest przede wszystkim romansem.

Ocena: 7/10

Reżyseria

Serial: Reżyser Paweł Maślona, podobnie jak w "Kosie", odpina wrotki, bawi się aktorami, planem i kamerą. Ma własną wizję "Lalki" i konsekwentnie ją realizuje, dzięki czemu po raz kolejny pokazuje swój rozpoznawalny styl. Udowadnia też, że świetnie odnajduje się w nowoczesnych produkcjach kostiumowych, które burzą schematy i idą pod prąd.

Ocena: 10/10

Film: Reżyser Maciej Kawalski po "Niebezpiecznych dżentelmenach" ponownie udowadnia, że świetnie odnajduje się w produkcjach kostiumowych. Można jednak odnieść wrażenie, że momentami chciał puścić wodze, odejść nieco od kanonu i strącić "Lalkę" z pomnika. Najlepszym dowodem są choćby nagłe pojawienie się Bolesława Prusa jako dziennikarza czy komediowy wątek z Agatą Kuleszą. Ostatecznie Kawalski musiał jednak zmieścić się w ramach "eleganckiej, wiernej adaptacji" dzieła narodowego. Nie mógł więc w pełni rozwinąć skrzydeł – i to wyraźnie czuć.

Ocena: 8/10

Fot. materiały prasowe / Netflix

Bohaterowie względem powieści Bolesława Prusa

Serial: Główne postaci mają książkowe podstawy, ale są zupełnie inaczej zinterpretowane niż u Prusa. Stanisław Wokulski nie jest takim ideałem jak w powieści – przede wszystkim ma rękę do biznesu, a jego działalność charytatywna została jedynie zarysowana. Nie przejawia też szczególnego talentu do nauki, chyba że pod kątem biznesowym. To człowiek bardziej ludzki niż ideał: pełen wad, z ciętym językiem, na pierwszy rzut oka szorstki, ale wrażliwy, moralny i o dobrym sercu. Osacza Izabelę, bez jej wiedzy i zgody konstruuje dla niej idealny świat jak dla tytułowej lalki, ale jednocześnie, podobnie jak u Prusa, darzy ją szacunkiem i miłością.

Sama Izabela Łęcka jest bardziej ludzka niż w powieści: wyniosła, złośliwa, momentami okrutna. Jest inteligentna, racjonalna i potrafi manipulować. Jednocześnie nie szuka męża, tylko pragnie od życia czegoś więcej. Klosz, pod którym została wychowana, staje się jej własnym więzieniem, choć bohaterka mocno korzysta z przywilejów arystokratycznego życia i jest kompletnie oderwana od rzeczywistości. Angażuje się w emancypację, pisze dla "Bluszczu", który chce uratować, i nieustannie szuka swojego miejsca.

Początkowo traktuje Wokulskiego jak irytującego kupca, potem jak portfel, by na końcu się w nim zakochać, choć od początku ten związek nie ma większych szans. Serialowa "Lalka" przedstawia Wokulskiego i Łęcką nie czarno-biało, lecz w odcieniach szarości. Stawia ich na równi, nie zapominając przy tym o przepaści klasowej, jaka ich dzieli. Oboje są więźniami konwenansów i próbują wyrwać się z ram społecznej hierarchii.

Największe zmiany dotyczą Ignacego Rzeckiego, który jest całkowicie nową wersją tej postaci. Znacznie młodszy Rzecki ma własny wątek miłosny i pozbawiony jest całego historyczno-narodowego kontekstu, ale wciąż pozostaje wiernym i oddanym przyjacielem Wokulskiego. W całej trójce mozna odnaleźć siebie i utożsamić się z każdym bohaterów.

Ocena: 6/10

Film: Główne postaci są bardzo wierne Prusowi, choć nieco unowocześnione. Wokulski to człowiek niemal idealny, który gdyby nie miłość, mógłby dokonać wielkich rzeczy, co zgadza się z powieścią Prusa. Pomaga wszystkim wokół, jest przedsiębiorczy, inteligentny i kocha naukę. Jednocześnie film nie robi z niego ofiary. Pokazuje, jak Wokulski, choć działa w dobrej wierze, osacza Izabelę, nie daje jej przestrzeni i pozwala się wodzić za nos. Bywa irytujący i żałosny, budzi litość oraz złość, choć wciąż pozostaje wybitnym człowiekiem, jedynym w swoim rodzaju.

Izabela jest posągowa i elegancka, przypomina idealną muzealną statuę, choć została przedstawiona sprawiedliwiej niż u Prusa. Potrafi być złośliwa, okrutna i wyniosła, ale nie jest jedynie "złą, wredną kobietą" ani nie zostaje demonizowana. Najpierw traktuje Wokulskiego jak powietrze, potem jak szansę na dobre życie. Jednocześnie, podobnie jak w serialu, dobrze wybrzmiewa patriarchalny kontekst epoki, w który była uwikłana. Ma marzenia i chciałaby zrobić coś ze swoim życiem, ale jej droga jest zamknięta.

Z kolei Ignacy Rzecki, tak jak u Prusa, jest wiernym przyjacielem Wokulskiego – oddanym, opiekuńczym, żyjącym sklepem i przeszłością, choć nie w takiej skali jak w powieści. Nie jest niewolnikiem historii ani postacią archaiczną dla współczesnego widza choć film puszcza oczko do książkowego starego subiekta. Postacie w filmowej "Lalce" są mniej uniwersalne i nieco trudniej utożsamić się z nimi współczesnemu widzowi, ale wciąż są czytelne.

Ocena: 8/10

Fot. materiały prasowe / Kino Świat

Aktorstwo

Serial: W większości wybitne. Przede wszystkim popis Sandry Drzymalskiej, Tomasza Schuchardta, Jacka Braciaka, Marii Kani, Julii Wyszyńskiej i Piotra Adamczyka. Na niekorzyść odstaje nieco Magdalena Cielecka, która nie dostała zbyt interesującego materiału do grania. Również Agnieszka Grochowska nie została dostatecznie wykorzystana. To znakomite aktorki, dlatego tym bardziej szkoda.

Ocena: 10/10

Film: W większości wybitne, choć nierówne, bo nie wszyscy grają w tym samym rejestrze. Obsada jest gwiazdorska i co chwila "wyskakuje" na ekranie znana twarz. Przede wszystkim popis Marcina Dorocińskiego, Agaty Kuleszy, Marii Dębskiej i Mai Komorowskiej. Stara gwardia jak zawsze znakomita (rozczulający Marek Kondrat jako Rzecki), ale Borys Szyc i Mateusz Damięcki zbyt mocno idą w przesadę i kamp, które nie pasują do całości. Filip Pławiak jako Ochocki niestety bez charakteru, ale to raczej kwestia źle napisanej postaci. Na niekorzyść mocno odstaje Kamila Urzędowska.

Ocena: 9/10

Scenografia

Nie jesteśmy historykami, dlatego nie oceniamy zgodności z XIX-wiecznymi realiami.

Serial: Rewelacyjna scenografia pod wodzą Joanny Machy. Mniej imponująca niż w filmie Kawalskiego, ale wciąż robiąca ogromne wrażenie (dom Łęckich!). Udało się uniknąć muzealności – wnętrza wyglądają na "żyte".

Ocena: 8/10

Film: Fenomenalna i "na bogato" scenografia Marcela Sławińskiego, Katarzyny Sobańskiej i Anny Mocny. Czuć ogromny budżet: klimatyczna i realistyczna Warszawa z XIX wieku, piękne plenery, eleganckie wnętrza. Fantastyczny sklep Wokulskiego. Scenografia to największy atut tej superprodukcji, choć momentami trąci muzealnością i jest zbyt sterylna.

Ocena: 9,5/10

Kostiumy

Nie jesteśmy historykami, dlatego nie oceniamy zgodności z XIX-wiecznymi realiami.

Serial: Rewelacyjne kostiumy Doroty Roqueplo, choć bardziej użytkowe niż "muzealne", co idealnie pasuje do mniej książkowej i wygładzonej całości. Sprawiają wrażenie noszonych, często nawet ponownie. Piękne fryzury.

Ocena: 9/10

Film: Fenomenalne, bogate i pełne detali kostiumy Tomasza Ossolińskiego i Katarzyny Lewińskiej. Bardziej imponujące niż w serialu, choć bardziej "muzealne" niż użytkowe, co zresztą świetnie zgrywa się z estetyką całego filmu.

Ocena: 10/10

Zdjęcia

Serial: Piękne zdjęcia Pawła Flisa. Udało się uniknąć Netflix lighting, a niektóre zabiegi operatorskie są znakomite, lecz niektóre sceny są za ciemne. Rewelacyjny jest również szybki, momentam teledyskowy montaż Michała Czarneckiego i Magdaleny Chowańskiej.

Ocena: 9/10

Film: Równie piękne zdjęcia Piotra Sobocińskiego Jr. i znakomita praca kamery. Kolory momentami są jednak zbyt płaskie i jednowymiarowe, niebezpiecznie lawirując w stronę wspomnianego Netflix Lighting. Świetnie wypadają za to zdjęcia nocne oraz fantastycznie oświetlone plenery w majątku Zasławskich.

Ocena: 9/10

Muzyka

Serial: Ścieżka dźwiękowa Baascha jest dynamiczna, klimatyczna i charakterna, ale bardziej stanowi tło niż kluczowy element produkcji. Mało zapamiętywalna.

Ocena: 6/10

Film: Ścieżka dźwiękowa Łukasza Targosza jest emocjonalna, elegancka i momentami monumentalna, ale zbyt często sztucznie podbija emocjonalność sceny. Również pozostaje bardziej tłem niż samodzielnym elementem filmu. Mało zapamiętywalna.

Ocena: 7/10

Dalsza część artykułu poniżej.

*Ton i klimat

Serial: Drapieżny, surowy, prowokujący i buntowniczy, ale jednocześnie emocjonalny. Momentami histeryczny i rozchwiany, ale w dobrym znaczeniu tych słów. Nie brakuje humoru (w tym czarnego), ironii, groteski i farsy. Bardzo dużo wulgaryzmów, ale adaptacja Maślony nie jest obsceniczna i nie przekracza granicy dobrego smaku, choć często stąpa chwiejnie po cienkiej linii.

Film: Elegancki, stonowany i grzeczny, przywodzący na myśl klasyczne amerykańskie i brytyjskie filmy kostiumowe sprzed dekad. Nie brakuje emocji, wzruszeń i sporej dawki świeżego humoru, momentami pojawia się też lekka ironia. Mimo tej zachowawczej formy nie jest nudny ani "szkolny". Brak wulgaryzmów.

Rozrywka i przyjemność z oglądania

Serial: Abstrahując od tonu i klimatu produkcji (jak wyżej), znakomita rozrywka. Początkowe odcinki są rozwleczone, mają wolne tempo i fragmentaryczną fabułę, ale rekompensuje to druga połowa, od której trudno się oderwać. To inteligentna i bezkompromisowa propozycja dla współczesnego widza, który szuka dynamicznego serialu kostiumowego, ale jednocześnie czytelnego dla dzisiejszej publiczności.

Ocena: 9/10

Film: Abstrahując od tonu i klimatu produkcji (jak wyżej), świetna rozrywka. Mimo przeładowania wątkami i postaciami oraz rozwleczonego zakończenia film ogląda się świetnie, a prawie trzy godziny mijają całkiem szybko – przynajmniej do finału. To stonowana propozycja dla fanów wielkich produkcji kostiumowych i powieści Bolesława Prusa, ale nie brakuje w niej smaczków i współczesnego ducha, dzięki czemu, jak pisaliśmy wcześniej, nie jest nudną ekranizacją lektury.

Ocena: 9/10

Fot. materiały prasowe / Netflix

*Można oglądać z rodzicami albo (nastoletnimi) dziećmi?

Serial: Oj, nie. "Momenty", używki i wulgaryzmy.

Film: Jak najbardziej, bez "momentów" i brzydkich słów.

*Nadaje się dla uczniów zamiast książki albo jako jej uzupełnienie?

Serial: Nie. To zupełnie inna opowieść i może wprowadzić w błąd.

Film: Tak, ale trzeba mieć świadomość zmian względem powieści, bo nie ma w nim wszystkiego 1:1.

Łączna suma punktów

Dla kogo są obie "Lalki"?

Punkty punktami, ale lepiej się nimi nie sugerować. Mimo że obie produkcje łączy materiał źródłowy i główne postaci, nie sposób stwierdzić, która "Lalka" jest lepsza. To dwie kompletnie różne adaptacje tej samej powieści, każda osadzona we własnym stylu i konwencji, ale – co najważniejsze – obie są bardzo dobrymi dziełami filmowymi i serialowymi. To dwie dobre "Lalki", tylko zupełnie inne.

Można jednak wskazać, dla kogo każda z nich będzie lepszym wyborem. "Lalka" Netfliksa to postmodernistyczna, subwersywna i dynamiczna wariacja, która zachwyci fanów nowoczesnych seriali kostiumowych, oryginalnych adaptacji i złożonych opowieści. Filmowa "Lalka" to z kolei elegancka, stonowana i wierna powieści ekranizacja dla zwolenników tradycji, książkowych purystów oraz miłośników superprodukcji z rozmachem.

W tegorocznej bitwie "Lalek" wygrywają więc widzowie, którzy w większości znajdą swoją własną ulubioną wersję (a inni zostaną przy filmie Wojciecha Jerzego Hasa albo serialu Ryszarda Bera). Największym wygranym jest jednak Bolesław Prus.