
15-letni Wiktor, który w czwartek zaatakował nożem trzy osoby, w wyniku czego życie straciła 37-letnia pracownica szkoły, miał już wcześniej chcieć "spalić kościół i kogoś w nim zadźgać". Głos zabrała starsza siostra nastolatka.
W czwartek (8 października) około godziny 9 do szkoły w Leszczydole-Nowinach pod Wyszkowem wszedł 15-letni Wiktor, absolwent tej placówki, i nożem zaatakował trzy osoby: nauczycielkę, dyrektora oraz woźną. Niestety, życia 37-letniej pracownicy placówki nie udało się uratować. Osierociła ona dwójkę dzieci. Nastolatek ostatecznie został obezwładniony przez dyrektora szkoły, a następnie przekazany w ręce policji.
Siostra 15-letniego Wiktora zabiera głos. "Wczoraj oglądaliśmy razem film"
W rozmowie z dziennikiem "Fakt" 19-letnia siostra Wiktora opowiedziała m.in. o wcześniejszych niepokojących słowach swojego młodszego brata, na które jednak nikt nie zwracał szczególnej uwagi.
– Czasami gadał, że chciałby spalić kościół i kogoś w nim zadźgać. Nikt nie brał tych słów na poważnie, ponieważ myśleliśmy, że to takie głupie gadanie dla żartów. Powiem panu, że jestem w szoku po tym, co się stało. Nie wiem, co mu odbiło – mówiła nastolatka w rozmowie z reporterem serwisu.
Jak dodała, jeszcze poprzedniego dnia nic nie wskazywało na to, że dojdzie do takiej tragedii. – Wczoraj oglądaliśmy razem film. Pamiętam, że śmialiśmy się i gadaliśmy o głupotach. Nic nie wskazywało, że ma zamiar coś zrobić – opowiadała. Według relacji dziewczyny, w dniu ataku Wiktor kłócił się z rodziną, że nie chce iść do szkoły i prosił matkę o dzień wolny. Ta się jednak nie zgodziła i ostatecznie 15-latek miał opuścić dom zdenerwowany.
W rozmowie 19-latka opowiedziała również o sytuacji w ich domu. – Tata był porywczy. Kiedyś, jak byliśmy mali i niegrzeczni, to nas trochę lał – przyznała, jednak zaznaczyła, że obecnie nie dochodziło już do takich sytuacji. Jak opisuje "Fakt", dziewczyna miała jednak zdradzić, że "w domu dość często zdarzały się awantury i została założona niebieska karta".
Zobacz także
Reakcja rządu, relacja dyrektora i ustalenia policji
W związku z serią trzech alarmów w mazowieckich szkołach, do których doszło w ciągu zaledwie dwóch dni, Donald Tusk zwołał w czwartek w trybie pilnym posiedzenie z przedstawicielami rządu i służb. W trakcie spotkania premier zdradził szczegół w sprawie 15-letniego napastnika.
– Po raz pierwszy mamy do czynienia z nieletnim zabójcą, który miał także kask z kamerką i jego intencją było filmowanie tej akcji z nożem – mówił szef rządu. Jak wskazywał, obecnie w internecie mierzymy się z problemem przemocy, a drastyczne treści publikowane w sieci mogą bezpośrednio wpływać na młodych ludzi. Później rzecznik Karola Nawrockiego nie wytrzymał po słowach Donalda Tuska.
Głos zabrał również Krzysztof Ochmański, dyrektor placówki, w której doszło do czwartkowego ataku. Przekazał on w rozmowie z Radiem Dla Ciebie szczegóły tego, w jaki sposób obezwładnił 15-letniego Wiktora.
– Wbiegł i ranił woźną. Krzyk usłyszałem, ale jak wybiegłem na korytarz, to niestety nie widziałem, co się stało, bo korytarz był pusty – relacjonował dyrektor. Chwilę później doszło do bezpośredniego kontaktu ze sprawcą.
– On dotykał klamki drzwi i zwrócił się w moją stronę z rękami do góry. Zranił mnie tylko ostrzem noża, takiego dłuższego, bo on miał trzy noże, i uderzył mnie trzonkiem – opowiadał dyrektor. Jak zaznaczył, mimo otrzymanego ciosu, w tym czasie zdążył już jakoś opanować napastnika. "Wyrwał mi się na chwilę i dopiero wtedy skojarzyłem, że to jest prawdziwy nóż" – dodał mężczyzna.
Jak przekazywała wcześniej w rozmowie z Onetem mł. asp. Ilona Puścian z Komendy Powiatowej Policji w Wyszkowie, motywy działań 15-latka nie są jeszcze znane policji. – Nie mamy na razie informacji, czy napastnik coś krzyczał w trakcie ataku, ani czy podawał jakieś powody swego działania. Będzie to wszystko dokładnie ustalane. W tym momencie 15-latek jest zatrzymany – wskazywała policjantka.






