
Wakacje 2026 za nami, ale już wkrótce zaczniemy rezerwować urlopy na przyszły sezon. "Euronews" zebrał najważniejsze trendy, które zdefiniują podróże w przyszłym roku. Różnic i zmian jest sporo, ale to pokazuje, na jak wiele sposobów można odkrywać świat. I nie zawsze trzeba pędzić od atrakcji do atrakcji.
Polacy uwielbiają wakacje all inclusive, ale w ostatnich latach na popularności zyskują alternatywne sposoby podróżowania. Aby pozostać na bieżąco z tym, w jaki sposób miłośnicy podróży będą planować wyjazdy w przyszłym roku, warto zapoznać się z danymi zebranymi przez "Euronews". Erę odwiedzania znanych kurortów powoli zastępuje era poszukiwania... świętego spokoju.
Przeludnione miasta, identyczne hotele i filmy z TikToka, które sprawiają, że na miejscu nic już nas nie zaskakuje, to główne minusy współczesnej turystyki, którymi zmęczeni są sami podróżni. Zamiast kolejny raz wciskać się w tłum w Hiszpanii czy stać w wielogodzinnej kolejce do kawiarni w Paryżu, w 2027 roku zaczniemy podróżować zupełnie inaczej.
Czas na chaos. W 2027 podróżujemy bez planu
Jedną z największych zmian w naszym podejściu do wyjazdów ma być rezygnacja ze sztywnych grafików. Zamiast rozpisywać każdy dzień co do godziny, do łask wraca spontaniczność. Według "Euronews" na popularności zyskają "podróże wewnątrz podróży". Jak będzie to działać? Wyjeżdżasz do jednego miasta, ale będąc na miejscu, bez namysłu rezerwujesz wypad do oddalonego o kilkaset kilometrów miasteczka.
Na popularności mogą też zyskać "podróże typu B", które mogą być reakcją obronną na algorytmy. Zamiast oglądać dziesiątki filmików przed wylotem, lądujesz w nowym miejscu i pozwalasz sobie na brak planu. Podobny pomysł miał ostatnio Wizz Air, który po raz pierwszy zabrał Polaków na podróż w nieznane.
Zobacz także
Wielka ucieczka od tłumu. Koniec z masową turystyką?
Aż 42 proc. turystów deklaruje dziś, że celowo unika miejsc oblężonych przez turystów. Ma to związek z masową turystyką, która niszczy wakacje nie tylko lokalsom, lecz również samym odwiedzającym. Trend ten dotyczy nie tylko Europy, która jest najbardziej obleganym turystycznie miejscem na ziemi. Według "Euronews" zamiast pękających w szwach metropolii, takich jak Tokio, rośnie zainteresowanie cichszymi regionami, takimi jak górskie Toyama.
Z kolei największym wygranym nadchodzących sezonów mogą okazać się Chiny. Ruch bezwizowy (do 30 dni dla obywateli kilkudziesięciu państw) i ułatwienie płatności bezgotówkowych dla obcokrajowców sprawiają, że Chiny przeżywają renesans wśród podróżnych z całego świata.
Co jeszcze ukształtuje nasze wyjazdowe nawyki? Wydarzeniem numer jeden 2027 roku będzie bez wątpienia 2 sierpnia, czyli zaćmienie Słońca. Tarcza słoneczna zniknie na ponad 6 minut m.in. nad Egiptem, Hiszpanią i Afryką Północną. Z kolei 50-lecie "Gwiezdnych wojen" napędzi falę set-jettingu.
Zrezygnujemy także z powtarzalnych hoteli. Prawie trzy czwarte podróżnych uważa, że większość tradycyjnych obiektów hotelowych niczym się od siebie nie różni. Zamiast nich wybieramy miejsca z duszą, np. marokańskie riady z czy japońskie gospody ryokan.






