Karol Nawrocki
Niedługo może nas czekać nowa wojna między Karolem Nawrockim a Sejmem. Fot. Shutterstock

Narodowy Bank Polski może stanąć przed poważnym problemem. Już 4 listopada kończy się kadencja jednego z wiceprezesów, a brak nowych powołań sprawi, że zarząd nie będzie spełniał ustawowych wymogów. Jednocześnie Sejm może sprawić, że prezes Adam Glapiński zostanie zawieszony w swoich obowiązkach. Najwyraźniej szykuje nam się kolejny głośny konflikt na szczytach władzy. Tak jakby w ostatnim czasie było ich mało.

REKLAMA

Obecnie zarząd Narodowego Banku Polskiego liczy siedem osób. Mowa tu o prezesie – Adamie Glapińskim, wiceprezesie – Adamie Lipińskim i pięciu pozostałych członkach. Są to: Marta Gajęcka, Paweł Mucha, Artur Soboń, Rafał Sura i Paweł Szałamacha. Niedługo się to jednak zmieni, a kontekst tej zmiany może być istotniejszy, niż na pierwszy rzut oka się wydaje.

NBP może czekać paraliż

Przepisy ustawy o Narodowym Banku Polskim, a konkretniej jej artykuł 17 wyznaczają skład zarządu NBP jako Prezesa oraz od 6 do 8 członków, w tym 2 wiceprezesów. Problem polega na tym, że 4 listopada kończy się sześcioletnia kadencja wiceprezesa Adama Lipińskiego, który został powołany na stanowisko przez Andrzeja Dudę w 2020 roku.

1. Działalnością NBP kieruje Zarząd. 2. W skład Zarządu NBP wchodzą: Prezes NBP - jako przewodniczący oraz 6-8 członków Zarządu, w tym 2 wiceprezesów NBP. 2a. Członków Zarządu NBP powołuje i odwołuje Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej na wniosek Prezesa NBP. 2b. Członkowie Zarządu NBP są powoływani na okres 6 lat. (...)

Art. 17. ust. Narodowy Bank Polski

Członkowie i zadania Zarządu NBP

Oznacza to, że od środy NBP nie będzie spełniał ustawowych wymogów co do minimalnej liczebności składu jego zarządu. W zasadzie już teraz jest z tym pewien problem (obecnie zarząd ma tylko jednego wiceprezesa), ale konflikt w tej sprawie może stać się kolejnym języczkiem u wagi w najbliższym tygodniu, obok chaosu wokół Trybunału Konstytucyjnego.

Drugi front konfliktu prezydent kontra rząd już się szykuje

Sytuacja wokół NBP to kolejny impas związany ze sprzecznościami w polityce prezydenta i rządu. W lutym i październiku tego roku prezydent przedstawił postanowienia dotyczące powołania czterech członków zarządu NBP, wymagające kontrasygnaty premiera.

Dalsza część artykułu poniżej.

Mowa tu o Przemysławie Litwiniuku, Ludwiku Koteckim, Marcinie Zarzeckim i Marcie Kightley. Od lutego premier blokuje nowe powołania. To jego kontrasygnata jest konieczna do skutecznego powołania członków zarządu NBP. Co istotne, nie dotyczy to samej funkcji Prezesa NBP – wniosek o jego powołanie składa prezydent RP, a jego powołaniem i odwołaniem zajmuje się Sejm. Powołanie Prezesa NBP jest wśród 30 konstytucyjnych wyjątków zawartych w artykule 144 Konstytucji.

1.  Prezydent Rzeczypospolitej, korzystając ze swoich konstytucyjnych i ustawowych kompetencji, wydaje akty urzędowe. 2.  Akty urzędowe Prezydenta Rzeczypospolitej wymagają dla swojej ważności podpisu Prezesa Rady Ministrów, który przez podpisanie aktu ponosi odpowiedzialność przed Sejmem. (...)

Art.  144. Konstytucja RP

Akty urzędowe Prezydenta Rzeczypospolitej; prerogatywy; kontrasygnata premiera

Wygląda na to, że NBP przygotowuje się na zaistnienie paraliżu decyzyjnego. Jak podaje portal money.pl, Adam Glapiński przejął bezpośredni nadzór nad departamentami należącymi do tej pory do wiceprezesa Adama Lipińskiego. Chodzi tu o departamenty Edukacji i Wydawnictw oraz Finansów.

Nie jest jasne, dlaczego premier wciąż nie podpisał dokumentów. Być może zrobi to jeszcze przed upływem terminu. Zwłaszcza że minister finansów i gospodarki Andrzej Domański w RMF24 mówił niedawno, że preferowałby uregulowanie tej kwestii.

W kontekście decyzji Donalda Tuska warto jednak przypomnieć, że strona rządowa wielokrotnie apelowała do prezydenta o rozstrzygnięcia w sprawie m.in. nominacji ambasadorskich i obsady stanowisk w służbach.

Kluczowe głosowanie w sprawie NBP niedługo w Sejmie

W październiku Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej opowiedziała się za postawieniem Prezesa NBP przed Trybunałem Stanu. Postępowanie w tej sprawie trwało od 2024 roku. Komisja podtrzymała zarzuty wobec Adama Glapińskiego.

Mowa tu o łącznie ośmiu zarzutach. Są wśród nich m.in. nielegalne finansowanie deficytu budżetowego, nieuprawnione interwencje walutowe, utrudnianie pracy organów NBP, wprowadzanie w błąd ministerstwa finansów i naruszenia zasad apolityczności urzędu.

W ostatnim czasie NBP publikuje oświadczenia w obronie Adama Glapińskiego. "Całe to postępowanie, zapowiedziane jeszcze w okresie poprzedniej kampanii wyborczej, absolutnie nie ma żadnych podstaw. Jest szkodliwe z perspektywy interesów wewnętrznych Polski i niestety może mieć istotnie negatywny wpływ w relacjach z zagranicą" – twierdzą przedstawiciele instytucji.

NBP wspomina też o "działaniach dezinformacyjnych" prowadzonych przez media, o "politycznej presji" i oświadcza, że "Sejm i rząd nie mają prawa ingerowania w prowadzoną przez bank centralny politykę pieniężną", przypominając, że "RPP ani cały NBP nie mogą funkcjonować bez stałej obecności Prezesa NBP". Skąd alarmistyczny ton instytucji? Jego przyczyną może być przepis ustawy o Trybunale Stanu, który zakłada, że pociągnięcie do odpowiedzialności na wniosek Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej skutkuje zawieszeniem w czynnościach osoby, której dotyczy.

Uchwała Sejmu o pociągnięciu do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu powoduje zawieszenie w czynnościach osoby, której dotyczy

Fragment artykułu 11 ustawy o Trybunale Stanu

Przedstawienie sprawozdania Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej Sejmowi; wybór oskarżyciela przez Sejm

Pytanie, które może być przedmiotem kolejnego politycznego sporu w Polsce, będzie dotyczyć więc nie tyle zbyt małej liczby członków zarządu NBP, ile tego, kto będzie mieć kontrolę nad instytucją w sytuacji, gdy wiceprezes zakończy kadencję, na jego miejsce nie zostanie powołana nowa osoba, a prezes NBP zostanie zawieszony przez Sejm. Przekonamy się o tym niedługo, w zależności od decyzji parlamentu. A ten niespecjalnie wydaje się Adamowi Glapińskiemu przychylny.