
68. posiedzenie Sejmu ruszyło dziś (5 listopada) od awantury o Trybunał Konstytucyjny, a Donalda Tuska na sali zabrakło. Posłowie opozycji od razu wzywali nieobecnego premiera do dymisji i żądali przerwy w obradach.
To pierwsze posiedzenie Sejmu od wybuchu kryzysu. W piątek wieczorem (30 października) na stronie TK pojawiło się oświadczenie o przerwie w czynnościach prezesa Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego, a Anna Korwin-Piotrowska stanęła na czele Trybunału.
Przed gmachem interweniowała policja, a w nocy z piątku na sobotę do siedziby TK pojechał prezydent Karol Nawrocki. Sprawa czeka już na posłów w pytaniach do szefa MSWiA.
Nieobecny Tusk na celowniku posłów. Co padło z mównicy?
Pierwszy uderzył Jarosław Sachajko z koła Demokracja Bezpośrednia, który zwrócił się do nieobecnego na sali plenarnej szefa rządu. – Wnoszę o przerwę, informację premiera, co dalej? Skok na bank centralny, odsunięcie prezydenta i zawieszenie wyborów? – pytał.
Wniosek o przerwę przepadł, przeciw było 269 posłów. Chwilę później Roman Fritz z Konfederacji Korony Polskiej też zwrócił się do pustego miejsca premiera. – Wzywam nieobecnego premiera Donalda Tuska do natychmiastowego podania się do dymisji wraz z całym podległym mu składem Rady Ministrów – mówił Fritz.
Marszałek Włodzimierz Czarzasty odpowiedział mu z przekąsem. – Ponieważ nie poprosił pan o przerwę, obawiam się, że pan premier nie będzie miał kiedy podać się do dymisji – powiedział.
Najostrzej zabrzmiał niezrzeszony Łukasz Mejza. – Przeprowadził pan zamach stanu – mówił do Tuska.
Zobacz także
Apel o reset konstytucyjny i przedterminowe wybory
Paweł Jabłoński z Rozwoju Plus zwrócił się do posłów Polski 2050, PSL, Razem i części Lewicy. – Czy wam naprawdę podoba się to, co robi Donald Tusk? – pytał i zaapelował o reset konstytucyjny.
Odpowiedział mu Przemysław Czarnek z PiS. – Reset w tej izbie oznacza grubą kreskę na wzór 89 roku. Reset w tej izbie oznacza zdradę stanu. Reset w tej izbie oznacza przywrócenie prawideł nauki radzieckiej – stwierdził, po czym wezwał do wyborów przedterminowych.
– Wszystko po co? Po to, żeby zagarnąć teraz Sąd Najwyższy, żeby przejąć funkcję pierwszego prezesa Sądu Najwyższego, żeby przejąć funkcję przewodniczącego Trybunału Stanu, żeby wciągnąć nas w strefę euro, żeby zlikwidować polską monetę, polskiego złotego, polską suwerenność monetarną – dodał Czarnek.
I wskazując na marszałka Sejmu oznajmił: – Wszystko po to, żeby zdjąć z urzędu prezydenta, żeby ten człowiek radziecki był pełniącym obowiązki prezydenta i wprowadził wszystkie wasze bezeceństwa. To jest nauka radziecka na przykładzie tego Sejmu. Chcecie z nimi robić reset? Zróbmy wybory przedterminowe. Wtedy będziemy robić resety.
Po tej tyradzie Czarnka marszałek Czarzasty aż nazwał go "premierem".
Jak wynika z harmonogramu obrad, planowo od 9:30 posłowie zajmą się rządowym projektem zmian w PIT i CIT, a od 11:00 Kartą Rodziny Mundurowej i Kartą Nauczyciela. O 15:45 rozpatrzą wniosek rządu o przedłużenie ograniczenia prawa do azylu na granicy z Białorusią, a od 18:00 trzy projekty zmian w Kodeksie wyborczym.
W piątek (6 listopada) o 10:05 wystąpi przewodnicząca Parlamentu Europejskiego Roberta Metsola. Od 14:30 posłowie zajmą się wnioskiem PiS o wotum nieufności wobec szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego, a o 18:00 ruszą pytania w sprawach bieżących, w tym o interwencję policji w TK.






