Karol Nawrocki na tle flagi USA.
Tajemniczy list do Karola Nawrockiego z USA. Fot. Shutterstock

List-laurka skierowany do Karola Nawrockiego miał być wyrazem poparcia dla jego działań w sprawie chaosu wokół TK ze strony samego amerykańskiego Kongresu. Szybko okazało się jednak, że sprawa wygląda nieco inaczej. Nieco, czyli zupełnie.

REKLAMA

"Piszę te słowa, aby wyrazić głęboki podziw dla zdecydowanego przywództwa, jakim wykazał się Pan w nocy 30 października, gdy porządek konstytucyjny Rzeczypospolitej Polskiej znalazł się w obliczu bezpośredniego zagrożenia" – czytamy w tajemniczym liście z USA, którego adresatem jest sam Karol Nawrocki.

Wiadomość rozpoczyna się od nawiązania do sytuacji wokół TK: "Z szerokich relacji medialnych wynika, że dowiedawszy się o zawieszeniu Prezesa Trybunału Konstytucyjnego oraz o tym, że siedzibę Trybunału w Warszawie otoczyły oddziały prewencji policji, polecił Pan zawrócić samolot w drodze do Senegalu i niezwłocznie powrócił do stolicy. Nad ranem udał się Pan bezpośrednio do Trybunału i wszedł do budynku, aby stanąć ramię w ramię z jego prawowitym kierownictwem w obronie praworządności" – zarysowuje kontekst wydarzeń list.

Po kontekście przychodzi czas na pokaźną dozę pochwał: "Panie Prezydencie, taka determinacja jest rzadkością i ma ogromną wagę. W momencie, gdy podejmowano próbę siłowego przejęcia sądu konstytucyjnego, Pańskie działania obwieściły światu, że polskie instytucje nie ugną się przed policyjnym kordonem – a także pomogły zapobiec znacznie głębszemu kryzysowi konstytucyjnemu".

Nadawca sugeruje, że przykład, który dał prezydent, "ma znaczenie wykraczające daleko poza Warszawę", w tym przede wszystkim dla sojuszników w NATO. "NATO spaja nie tylko traktat i siła zbrojna, lecz także wspólne przywiązanie do praworządności – a Pańskie działania tamtej nocy pokazały światu, jak to zobowiązanie wygląda w praktyce" – czytamy w dalszej części wiadomości.

Wiadomość kończy się nawiązaniem do sojuszu Polski z USA oraz wyrażeniem silnego poparcia dla działań prezydenta: "Pragnę zapewnić, że w Kongresie Stanów Zjednoczonych zasiadają członkowie, którzy doceniają ogrom Pańskich działań z tamtej nocy, i wszyscy powinniśmy być wdzięczni za wzór, jaki dała Polska". Kluczowe znaczenie ma jednak nie sama treść, lecz to, kto się pod listem podpisał. A może raczej – kto się pod tą laurką nie podpisał.

Wszystko zaczęło się od niepozornego wpisu pracownika TV Republika

By zrozumieć fenomen listu do Nawrockiego, należy nieco cofnąć się w czasie. Jarosław Olechowski udostępnił wczoraj wieczorem na X wpis, w którym obwieścił: "Izba Reprezentantów USA w oficjalnym stanowisku wsparła prezydenta Karol Nawrocki w jego działaniach wobec zamachu Donalda Tuska na Trybunał Konstytucyjny". W dalszej części wpisu czytamy, że Amerykanie "jednoznacznie mówią o zagrożeniu porządku konstytucyjnego w Polsce" i "chwalą postawę prezydenta Nawrockiego wobec ataku na polski sąd konstytucyjny".

Zrzut ekranu, X / Jarek Olechowski

Na rewelację zareagował Marek Magierowski. "Jarku, czy możesz zamieścić link do owego oficjalnego stanowiska Izby Reprezentantów, albo przynajmniej jakiś zrzut ekranu. Pytam ze względów czysto zawodowych. Z góry dziękuję" – poprosił były ambasador.

Jarosław Olechowski odpowiedział na prośbę i udostępnił wcześniej wspomniany list. Uwagę zwraca podpis, który się pod nim znajduje. Nie ma tam wzmianki o jednoznacznym lub chociażby oficjalnym stanowisku Izby Reprezentantów. Jest za to nazwisko kongresmena, który popiera ruch MAGA skoncentrowany wokół Donalda Trumpa.

Dalsza część artykułu poniżej.

"To jest stanowisko Keitha Selfa, szeregowego członka Kongresu z Teksasu (przy całym szacunku), nie zaś Izby Reprezentantów. To tak, jakbyśmy uznali, że opinia Klaudii Jachiry (także przy całym szacunku) jest 'stanowiskiem polskiego Sejmu'. Pozdrawiam" – zwrócił uwagę Magierowski.

122 podkomisji kontra "Izba Reprezentantów USA w oficjalnym stanowisku"

Jarosław Olechowski zdecydował się przystąpić do kontrataku. Z jego kolejnego wpisu dowiadujemy się, że Keith Self to w istocie "Przewodniczący Podkomisji ds. Europy, Komisji Spraw Zagranicznych Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych", więc nie jest to ktoś "taki szeregowy jak Jachira".

Marek Magierowski zdecydował się "skończyć temat". Udostępnił na X trzy zrzuty ekranu z listą wszystkich komisji.

W zakładkach na Wikipedii są artykuły na temat aż 122 podkomisji w samej Izbie Reprezentantów. W artykule zaznaczono jednak, że może on nie uwzględniać najnowszych zmian.

Do sprawy odniósł się również były ambasador USA w Polsce, a obecnie osoba związana z think-tankiem Atlantic Council – Daniel Fried. "Ten list poparcia dla prezydenta Nawrockiego nad Trybunałem Konstytucyjnym reprezentuje jednego przedstawiciela, a nie Izbę Reprezentantów USA, ani wychodzącą, ani przychodzącą" – zwrócił uwagę dyplomata, odnosząc się tym samym do niedawnych wyborów w USA, których skutkiem będzie solidne przemeblowanie stołków w amerykańskim parlamencie.