
Te słowa zabrzmiały całkiem mocno. Premier Beata Szydło pytana o spadające notowania PiS z jednej strony uznała, że jest to skutek tego, iż rządzący "naruszyli dużo interesów"; z drugiej jednak przyznała, że sondaże przyjmuje "z pokorą" zdając sobie sprawę z błędów rządu. Zapowiedziała przy tym korektę błędów i wysłała ministrom sygnał ostrzegawczy.
Beata Szydło
premier
Ostro, prawda? Może niektórzy oczyma wyobraźni już widzieli, jak w rzeczywistości dzieje się to, co wymyślili twórcy "Ucha Prezesa" w 9. odcinku. Tam serialowa Beata Szydło niespodziewanie zdyscyplinowała Antoniego Macierewicza.
Ale szybko okazało się, że ten scenariusz tak się nie ułoży. Prowadzący rozmowę w radiowej Jedynce Wojciech Dąbrowski dopytał szefową rządu, czy nie czas na "wiosenne porządki w rządzie" i czy nie chodzi o Antoniego Macierewicza i Witolda Waszczykowskiego. No i padła odpowiedź, że... nie, bo obaj wymienieni ministrowie mają niełatwy odcinek pracy, tymczasem kierowana wobec nich krytyka jest niesłuszna. – Oceny, które się w mediach pojawiają na ich temat, są niesprawiedliwe – stwierdziła Szydło.
Hmmm, skoro Antoni Macierewicz i Witold Waszczykowski nie są w gronie tych, którzy muszą – zdaniem premier – "zdecydowanie poprawić swoją pracę", no to o kogo może chodzić? Trudno zgadnąć. Choć w rządzie Beaty Szydło nie brakuje ministrów krytykowanych za swoje decyzje, to akurat szefowie MON i MSZ w tej rywalizacji raczej wiodą prym. Wystarczy wspomnieć w ministerstwie sprawę obietnic o śmigłowcach, czy exodus generałów, a w resorcie spraw zagranicznych kwestię ukierunkowania polityki na Wielką Brytanię, czy zakończoną porażką próbę utrącenia kandydatury Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej. Ale nie, zdaniem premier, tu krytyka była niesprawiedliwa. Kto zatem na krytykę naprawdę zasłużył? To tak pół żartem, pół serio...
Piotr Gliński
Wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego rzeczywiście mógłby poprawić swoją pracę. Szczególnie chodzi o obowiązki, jakie wypełnia odwiedzając publiczne media. Jesienią w studiu "Wiadomości" TVP wykrzykiwał: "To jest jakiś koszmar, dom wariatów. Państwo żeście oszaleli". W ten sposób opisał działania dziennikarzy Telewizji Polskiej i ich relacjonowanie działań organizacji pozarządowych.

Wielu komentatorów wówczas przewidywało, że te słowa staną się początkiem końca politycznej kariery prof. Glińskiego. Parę miesięcy od tego czasu minęło i wydaje się, że wicepremier się poprawił, ale ocena pozostaje w gestii pani premier.
Jarosław Gowin
Szefowa rządu mogła też mieć na myśli ministra nauki. Gowin bowiem nieraz stawał okoniem wobec oficjalnej polityki PiS. A to skrytykował pomysł z trzykrotnym powiększeniem Warszawy, a to przyznał, że wszystkich obietnic się nie da zrealizować.

Z Jarosławem Gowinem jest jednak problem – reprezentuje wprawdzie niedużą partię, ale gdyby zechciał opuścić koalicję, to Jarosław Kaczyński miałby kłopot z większością w Sejmie.
Mateusz Morawiecki
Gdyby od tego wicepremiera Beata Szydło żądałaby poprawy, to chyba tylko dlatego, że oczekiwałaby jeszcze większego rozmachu. Bo słowa, że od 80 lat nie było lepszego rządu, który tak bardzo by dbał o potrzebujących, to chyba nadmierna skromność. Tak jak i z deklaracją, że rządy PiS potrwają do 2031 roku. Podobnie z programem "Obietnica+" – mogłaby nastąpić poprawa i obietnic byłoby więcej, aby było się z czego wycofywać.

Na pochwałę zaś zasługuje umiejętność argumentowania polityki PiS. Uzasadnianie pomysłu Jarosława Kaczyńskiego fabułą z serialu "Ranczo" – to było coś, czego inni ministrowie mogliby się uczyć od Mateusza Morawieckiego.
Andrzej Adamczyk
Było nieciekawie, ale tu poprawa już nastąpiła.

Wprawdzie spekulowano, że ministra infrastruktury czeka dymisja, ten jednak – w trakcie sprawowania władzy – osiągnął sukces. W wieku 55 lat ukończył studia i może się pochwalić tytułem licencjata.
Mariusz Błaszczak
Szef MSWiA prowadzi swoistą rywalizację z szefem MON. Jeden robi wiele, by z wojska odchodzili wysocy rangą żołnierze; drugi sprawił, że policja straciła kilkunastu generałów.

Nie ma jednak wątpliwości, że to Antoni Macierewicz wygrywa, czyżby więc wskazana była poprawa w MSWiA?
Krzysztof Jurgiel
Żarty żartami, ale w resorcie rolnictwa sytuacja jest poważniejsza. Jeśli spełni się scenariusz kreślony przez PSL (że rolnicy mogą nie dostać dopłat z UE), to rządzący naprawdę znajdą się w tarapatach. W ostatnich wyborach wieś gromadnie zagłosowała na partię Jarosława Kaczyńskiego, ale łatwo można przewidzieć, że elektorat ten się odwróci, jeśli na dobrej zmianie straci finansowo. Więc w przypadku resortu rolnictwa już całkiem serio możemy powiedzieć – tu zmiana jest niewykluczona.

Choć trzeba pamiętać, że Krzysztof Jurgiel to jeden z najwierniejszych współpracowników Jarosława Kaczyńskiego, jest przy prezesie od lat, także w trudnych czasach Porozumienia Centrum.
Konstanty Radziwiłł
No nie, tak nie można. Nie po to chwalony minister Macierewicz organizuje dzień przed Finałem WOŚP zbiórkę z udziałem wojskowej Caritas, żeby członek rządu angażował się w Orkiestrę Owsiaka.

Konstanty Radziwiłł w tym przypadku zagrał na dwa fronty. I pewnie wie, że "ministrem tylko się bywa". Bo już spekulowano, że chętny na jego miejsce jest prof. Bogdan Chazan.
Jan Szyszko
Trudno, by Beata Szydło oczekiwała poprawy od ministra środowiska. Całkiem niedawno Sejm odrzucił wniosek opozycji o odwołanie Jana Szyszki, a szefowa rządu przekonywała, że zarzuty wobec ministra oparte są na fake newsach.

Wychodząc z takiego założenia, że krytyka wobec członków rządu to tylko fake newsy, to rzeczywiście – trudno od pani premier oczekiwać, że dokona w swoim gabinecie "wiosennych porządków". Można najwyżej ocenić, że postawione wobec ministrów żądanie, aby "zdecydowanie poprawili swoją pracę" to też wyłącznie fake news.
Napisz do autora: tomasz.lawnicki@natemat.pl
