Karol Nawrocki
Jakie są ceny na wydarzeniu Przyszłość.pl w Juracie? Fot. Shutterstock.com

W Juracie trwa aktualnie wydarzenie Przyszłość.pl, czyli impreza Karola Nawrockiego zorganizowana dla młodzieży. A media uchyliły właśnie rąbka tajemnicy na temat tego, jakie ceny posiłków czekają na uczestników w tamtejszych food truckach.

REKLAMA

W ośrodku prezydenckim w Juracie właśnie odbywa się wydarzenie Przyszłość.pl, czyli wielka impreza dla młodych zorganizowana przez Karola Nawrockiego. W dniach 29–30 sierpnia zaplanowano tam rozmowy o Polsce, zawody sportowe, a nawet wspólny bieg z parą prezydencką oraz warsztaty kulinarne prowadzone przez osobistego kucharza głowy państwa. W harmonogramie nie zabrakło również koncertów, w tym m.in. budzącego spore kontrowersje w sieci występu Skolima. Jak natomiast Karol Nawrocki zadbał o kwestie gastronomiczne?

Ile zapłacimy za makaron w prezydenckim ośrodku?

Jak informują dziennikarze serwisu WP Finanse, na imprezie Karola Nawrockiego w Juracie można natrafić na food truck o nazwie "Pasta w Kole", w którym podawane są tradycyjne dania kuchni włoskiej. Na zamieszczonym przez redakcję zdjęciu widać opisywane stoisko z jedzeniem, z którego można wyczytać, jakie dokładnie ceny obowiązują za trzy dostępne tam pozycje.

Za makaron cacio e pepe, czyli najprostszą włoską wariację składającą się tradycyjnie z pieprzu i sera pecorino romano, należy zapłacić 35 złotych. Następnie w menu znajduje się carbonara, czyli pasta połączona z jajkiem, serem i włoskim boczkiem, której cena wynosi już 39 złotych. W ofercie jest jeszcze najpopularniejszy z włoskich specjałów, czyli tradycyjny makaron bolognese z pomidorami i mięsem mielonym, który kosztuje również 39 złotych.

A skoro o włoskich specjałach już mowa, niedawno w naTemat pisaliśmy o nowym graczu w polskiej kuchni. Chodzi o sos ortolana, który przywędrował z ziemi włoskiej do Polski i podbija tu podniebienia.

Kontrowersje wokół występu Skolima w Juracie

Wokół spotkania z młodzieżą zorganizowanego przez Karola Nawrockiego w Juracie pojawiło się sporo kontrowersji w mediach. Wszystko za sprawą występu Skolima, który odbył się w sobotę 29 sierpnia. Gdy media obiegła informacja o udziale autora przebojów "Wyglądasz idealnie" i "Palermo" w nadmorskim wydarzeniu, rodzice, którzy uważają, że słowa w piosenkach artysty mogą demoralizować młodzież, wystosowali mocny apel.

– Wierzymy, że dzieciństwo zasługuje na piękno, a nie na bylejakość. (...) Dlatego łamią się nasze serca, kiedy widzimy obrazy z koncertów Skolima, a na nich młodzi ludzie, a nawet kilkuletnie dzieci, śpiewają teksty piosenek, takie jak: "Rozkładam nogi twoje i biorę to, co moje" – takie słowa padły w nagraniu Anny i Adama Weberów, twórców aplikacji Pomelody.

Druga strona odpowiedziała na apel. Sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP i szef Biura Polityki Międzynarodowej, Marcin Przydacz, był gościem piątkowego wydania programu "Graffiti", w którym Marcin Fijołek zszedł na temat koncertu Skolima w Juracie. Polityk – zapytany o to, czy zna repertuar wzbudzającego kontrowersje muzyka – odpowiedział: "Nie jest to muzyka, którą akurat lubię, ale to nie jest wydarzenie dla mnie".

– To ma być zabawa. Poetyka artystów często jest zupełnie inna niż moja wrażliwość. (...) Nie możemy też zamykać oczu. Młodzi ludzie lubią muzykę rozrywkową i być może lekko pikantną. Te cytaty nie są przesadnie wulgarne. Na różnego rodzaju imprezach słyszałem naprawdę dużo dalej idące teksty – stwierdził Przydacz, wspominając wcześniej m.in. wydarzenie na Campusie Polska Rafała Trzaskowskiego, gdzie skandowano hasła "J***ć PiS".

Do dyskusji włączył się także w wywiadzie dla portalu Plejada Wojciech Woner z Amber Music & Sport Management, który ma pod swoimi skrzydłami Skolima.

– Czy Kancelaria Prezydenta zrezygnowała z nas? Jak widać, zazdrość ludzka w tym kraju jest tak duża, że jakaś niewielka część społeczeństwa nie może poradzić sobie z sukcesami artysty – powiedział przedstawiciel króla "polskiego latino", podkreślając, że "dla nas to nie jest żaden koncert polityczny". – Jest to głos większości narodu i proszę to uszanować. (...) My robimy swoje i nie oglądamy się na innych. I to samo polecamy innym – skwitował Woner.