
W poniedziałek Unia Europejska rozpoczęła oficjalne negocjacje ws. akcesji Ukrainy. W kontekście ostatniej decyzji Wołodymyra Zełenskiego o "Bohaterach UPA" sytuacja naszego wschodniego sąsiada może okazać się jednak skomplikowana. Potwierdza to ocena słynnego dyplomaty, który odpowiadał za dołączenie Polski do Wspólnoty.
W najnowszym podcaście z cyklu "Rozmowa naTemat" gościem Łukasza Grzegorczyka był prof. Dariusz Rosati, były minister spraw zagranicznych. W wywiadzie poruszone zostały kwestie m.in. wizyty Karola Nawrockiego w USA, problemów rządu Donalda Tuska, czy sposobów na negocjacje z Rosją.
Gość naTemat zwrócił także szczególną uwagę na stan relacji Polski z Ukrainą oraz jaki może to mieć wpływ na planowane wejście naszych wschodnich sąsiadów do Unii Europejskiej.
Droga Ukrainy do Unii Europejskiej i "kolosalny błąd" Zełenskiego
W trakcie wywiadu prowadzący zapytał o to, na jakiej właściwie ścieżce znajduje się obecnie Ukraina. Dariusz Rosati nie miał wątpliwości, że Kijów cały czas kroczy w stronę struktur unijnych. Przypomniał, że nasz sąsiad złożył wniosek o członkostwo cztery lata temu, zaledwie kilka dni po rozpoczęciu pełnoskalowej rosyjskiej inwazji.
Obecnie rozpoczęły się już oficjalne negocjacje w pierwszym klastrze, jednak cały ten proces jeszcze potrwa. Pojawiają się wprawdzie różne pomysły na szybką ścieżkę lub tzw. "status stowarzyszony", ale według byłego szefa MSZ, nie to jest teraz dla Europy najważniejsze.
Czy Ukraina powinna wejść do Unii Europejskiej?
110 odpowiedzi
– My musimy być pewni, tym bardziej po ostatnich wydarzeniach, że Ukraina jest przygotowana nie tylko ekonomicznie, politycznie, ale także ideowo i prawno instytucjonalnie do wejścia do Unii Europejskiej – podkreślił gość naTemat. Dodał wprost, że "wychwalając UPA, będzie trudno wejść Ukrainie do Unii Europejskiej".
Pytany o to, skąd wzięła się tak kontrowersyjna dyplomatycznie decyzja Wołodymyra Zełenskiego, profesor wskazał na bardzo prozaiczne powody polityki wewnętrznej. Jego zdaniem, przywódca Ukrainy musiał wykonać taki ruch, ponieważ nie ma w tej chwili większości w parlamencie, a przed widmem ewentualnych wyborów chciał po prostu przypodobać się radykalnej i nacjonalistycznej części społeczeństwa.
– Ale moim zdaniem jest to kolosalny błąd. Oni tam po prostu nie wzięli pod uwagę tych reakcji międzynarodowych na to, co zrobili – ocenił stanowczo Rosati.
Zobacz także
Kwestia odebrania orderu. "To strzał w kolano"
Podczas podcastu poruszono również głośny wątek Orderu Orła Białego, który został wręczony Wołodymyrowi Zełenskiemu, a o którego szybkie odebranie postulują teraz niektórzy polscy politycy. Prof. Rosati przyznał, że w obecnej sytuacji nie powinniśmy jednak dociskać ukraińskiego przywódcy "do ściany" i od razu podejmować tak radykalnych kroków.
– Myślę, że powinniśmy najpierw sięgnąć do innych instrumentów nacisku. To nigdy nie jest dobrze, jak się coś daje, a potem odbiera – zaznaczył dyplomata. Przypomniał przy okazji, że na historycznej liście osób odznaczonych tym orderem znajdują się "bardzo podejrzane nazwiska", wskazując chociażby na Antoniego Macierewicza czy nawet Benito Mussoliniego, któremu przecież nikt tego orderu do tej pory nie odebrał.
Były minister spraw zagranicznych podsumował, że należy dać w tej sprawie pole do działań dyplomacji i próbować spokojnie wyjść z tego kryzysu. Zauważył też, że prezydent Ukrainy najprawdopodobniej już sam zdążył zorientować się, że podjęta przez niego decyzja to "strzał w kolano" zarówno dla niego, jak i całego państwa. Negatywne reakcje na świecie doprowadziły bowiem do tego stopnia, że doszło do wyraźnego zamrożenia atmosfery w negocjacjach członkowskich z Brukselą.
Niemieckie media nie mają wątpliwości
Jak się okazuje, podobne, bardzo surowe głosy na temat zachowania Kijowa płyną już oficjalnie ze strony polityków i dziennikarzy w Niemczech. Jak wskazuje Deutsche Welle, komentując polsko-ukraiński spór o nadanie jednemu z oddziałów imienia "Bohaterów UPA", niemieckie media piszą wprost, że decyzja prezydenta Zełenskiego jest jawnie niezgodna z europejskimi wartościami i znacząco oddala Ukrainę od struktur UE.
"Ukraina należy do Europy. Co więcej, Ukraina broni się przed prowadzoną przez Rosjan wojną na wyniszczenie i walczy za wolność kontynentu" – pisze Jacques Schuster w swoim głośnym komentarzu opublikowanym na portalu "Die Welt". Publicysta przyznał co prawda, że podczas tak wycieńczającej wojny z pewnością trudno jest mierzyć się na bieżąco z problemami w polityce wewnętrznej i długo zastanawiać się nad wartościami, które stanowią fundament Starego Kontynentu.
"Ukraińcy powinni jednak zdawać sobie sprawę z tego, że jest to konieczne" – podkreślił Schuster. Niemiecki komentator powołał się przy tym na myśl wybitnego polskiego filozofa Leszka Kołakowskiego, przypominając jego słowa, że Europa jest "darem pozwalającym na kwestionowanie samego siebie". To jedno zdanie, jak wyraźnie zaznaczył Schuster, "zawiera wszystko to, co jest kwintesencją Europy".






