Mateusz Morawiecki
Ze Stowarzyszenia Rozwój Plus płyną jasne deklaracje, co do ich stanowiska wobec ultimatum Kaczyńskiego Fot. Shutterstock.com

Rozmowa między Jarosławem Kaczyńskim a Mateuszem Morawieckim dobiegła końca. Wciąż jednak nie wiadomo, czy politycy ze stowarzyszenia Rozwój Plus zostaną w PiS. Głos zabrał teraz były rzecznik rządu Piotr Müller i mówi wprost o "składaniu upokarzających deklaracji".

REKLAMA

W czwartek 23 lipca około godz. 15:00 zakończyło się "spotkanie ostatniej szansy" przy ul. Nowogrodzkiej pomiędzy Jarosławem Kaczyńskim a Mateuszem Morawieckim. Rozmowy trwały 3 godziny. Przypomnijmy, że 15 lipca kierownictwo PiS wydało jasny zakaz przynależenia członków partii do jakichkolwiek stowarzyszeń politycznych. Czas na podjęcie ostatecznej decyzji politycy PiS mają do końca dnia i do tej pory muszą złożyć stosowne oświadczenia.

Z partyjnego polecenia otwarcie wyłamał się jednak Mateusz Morawiecki. Wiele wskazuje na to, że były premier nie zamierza tak po prostu rezygnować ze swojego stowarzyszenia Rozwój Plus, które formalnie uruchomił w kwietniu. Do tej pory polityk jedynie dumnie promował swój ruch, co ostatecznie nie umknęło uwadze władz partii.

Właśnie dlatego 22 lipca rzecznik PiS Rafał Bochenek zapowiedział czwartkowe spotkanie w tej sprawie. Jak jednak przekazał po jego zakończeniu: "Rozmowy miały charakter konstruktywny, choć nie doprowadziły do rozstrzygnięcia sprawy zasadniczej".

Piotr Müller po rozmowie Morawieckiego z Kaczyńskim

W czwartek pojawił się także komentarz członka Stowarzyszenia Rozwój Plus, Piotra Müllera. Były rzecznik rządu Mateusza Morawieckiego rzuca w nim światło na to, jak z perspektywy jego środowiska wyglądały dzisiejsze negocjacje z kierownictwem partii.

"Rozmowy z Panem Prezesem Jarosławem Kaczyńskim prowadzimy w dobrej wierze i z bardzo dużą wolą porozumienia. Przedstawiliśmy 21 konkretnych propozycji mechanizmów, które mogą uspokoić sytuację, odbudować zaufanie i zakończyć niepotrzebny spór" – napisał w serwisie X Müller. Jak dodał, politycy zrzeszeni w inicjatywie położyli na stole "konkretne dowody dobrej woli, lojalności wobec obozu oraz odpowiedzialności za jego przyszłość".

Były rzecznik rządu tłumaczył w oświadczeniu, że stowarzyszenie powstało po to, aby "docierać do nowych grup społecznych, odbudowywać zaufanie i wzmacniać całą centroprawicę". Odniósł się również bezpośrednio do obiekcji władz partii. "Jednym z głównych argumentów podnoszonych przeciwko Rozwojowi Plus były kwestie finansowania. Wątpliwości te zostały rozstrzygnięte zarówno przez niezależne opinie prawne, jak i przez oświadczenie Państwowej Komisji Wyborczej. Nie ma więc merytorycznych podstaw, by dalej budować wokół tej sprawy atmosferę podejrzliwości" – ocenił europoseł.

Müller zwrócił uwagę na nastroje społeczne, wskazując, że wyborcy "nie oczekują wewnętrznych sporów, publicznego upokarzania ani prób wypychania ludzi, którzy od lat uczciwie pracują na rzecz naszego środowiska". "Musimy być wielkim patriotycznym okrętem, na którego pokładzie znajdzie się miejsce dla ludzi o różnych doświadczeniach, temperamentach i wrażliwościach. Właśnie tak wygrywaliśmy wybory" – argumentował.

Rozwój Plus chce "porozumienia, nie upokorzenia"

Polityk zapewnił o niezmiennej woli do współpracy, jednak jednoznacznie odrzucił postawione jego środowisku ultimatum. "Dobra wola nie może jednak oznaczać zgody na wszystko. Nie ma naszej zgody na podpisywanie lojalek, wymuszanie podpisów ani składanie upokarzających deklaracji" – oświadczył stanowczo. "Lojalność udowadnia się wieloletnią pracą, odpowiedzialnością i walką o wspólne zwycięstwo, niekiedy przedstawieniem kierownictwu nieprzyjemnej prawdy. Dowodem lojalności nie jest dokument podsunięty do podpisu" – czytamy w jego wpisie.

Swoje obszerne oświadczenie Piotr Müller podsumował krótko, lecz dobitnie: "Chcemy porozumienia, nie upokorzenia. Silnego Prawa i Sprawiedliwości, a nie partii coraz mniejszej i zamkniętej". A jak pozostali członkowie Stowarzyszenia Rozwój Plus podsumowują czwartkowe dyskusje na Nowogrodzkiej? "Bardzo złe spotkanie. Dążą do rozłamu", "Na spotkaniu, które miało być w 4 oczy był Sasin. Mącił i kłamał. Nie podpiszemy lojalek" – cytuje w mediach społecznościowych dziennikarka Joanna Miziołek, powołując się na osoby z otoczenia Mateusza Morawieckiego.

Wszystko wskazuje, że ostateczną odpowiedź na to, czy dojdzie do rozłamu w Prawie i Sprawiedliwości, poznamy w piątek 24 lipca. Na godzinę 12:00 zaplanowano oświadczenie Jarosława Kaczyńskiego, o czym poinformowano na kanałach informacyjnych partii.