
Ustawa nakładająca podatek od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych już po raz kolejny trafiła na biurko Karola Nawrockiego. Teraz jej dalsze losy zależą już tylko od jego podpisu. O to, jaką decyzję powinien podjąć w tej sprawie prezydent zapytano Polaków w najnowszym sondażu.
W Polsce toczy się obecnie zaciekła walka pomiędzy rządem a prezydentem w sprawie koncernów paliwowych. W czwartek 24 września Senat przyjął bez poprawek ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków osiągniętych w okresie od marca 2026 r. do marca 2027 r. ze zbycia paliw ciekłych, która została wcześniej uchwalona przez Sejm. Teraz jej dalsze losy już po raz drugi znalazły się w rękach Karola Nawrockiego, od którego podpisu zależy czy ostatecznie wejdzie ona w życie. A co o tym wszystkim sądzą Polacy?
Sondaż ws. ustawy paliwowej. Decyzja prezydenta oczami Polaków
W najnowszym sondażu United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski zapytano Polaków, jaką decyzję ich zdaniem powinien podjąć teraz Karol Nawrocki. Ankietowanym zadano następujące pytanie: "Czy prezydent Karol Nawrocki powinien podpisać ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych, z którego rząd chce finansować obniżki cen paliw?".
W sondażu przeważyła jedna odpowiedź. Aż 51,7 proc. badanych uważa, że prezydent RP powinien złożyć swój podpis pod ustawą, z czego 33,1 proc. respondentów odpowiedziało "zdecydowanie tak", a 18,6 proc. "raczej tak".
Przeciwnego zdania jest natomiast 31,1 proc. ankietowanych. W tej grupie 17,3 proc. uznaje, że Karol Nawrocki "zdecydowanie nie" powinien podpisywać ustawy paliwowej, a 13,8 proc. uważa, że "raczej nie". Niezdecydowanych w tej kwestii pozostaje wciąż 17,2 proc. uczestników sondażu.
Zobacz także
Karol Nawrocki postawiony pod ścianą
Nad prezydentem ciąży teraz zdecydowanie niemała presja, ponieważ jak wynika z sondażu, większość Polaków jednak oczekuje złożenia przez niego podpisu pod ustawą paliwową. A do tego wszystkiego dochodzi jeszcze presja ze strony rządu.
– Ja gwarantuję, że jeśli prezydent wreszcie podpisze ponownie złożoną teraz ustawę o nadzwyczajnych zyskach, to natychmiast po tym podpisie zrealizujemy kolejny wariant CPN, czyli obniżenia cen paliw. To nie Polacy odpowiadają za kryzys paliwowy i to nie oni powinni za niego płacić – deklarował Donald Tusk jeszcze w zeszłym tygodniu przed posiedzeniem rządu, przyciskając tym samym Nawrockiego do ściany.
Z kolei w sobotę Donald Tusk wybrał się pod siedzibę Karola Nawrockiego, gdzie rzucił prezydentowi jedno pytanie i uderzył do niego z apelem, co jeszcze bardziej zaostrzyło wiszącą nad Nawrockim presję, dotyczącą decyzji od której mają zależeć przyszłe ceny paliw, jak deklaruje rząd.
Druga szansa dla ustawy. Rząd nie daje za wygraną
Przypomnijmy, że złożona obecnie ustawa jest już drugim podejściem rządu w tej sprawie. Wcześniejsza wersja ustawy, która miała sfinansować obniżki VAT-u i akcyzy z podatku nałożonego na nadzwyczajne marże koncernów, została w lipcu skierowana przez Karola Nawrockiego w trybie kontroli prewencyjnej do Trybunału Konstytucyjnego. W efekcie program CPN wygasł, a minister energii Miłosz Motyka wprost ochrzcił obecne rekordy na stacjach paliw mianem "cen Karola Nawrockiego".
– Nie podpiszę ustawy, wobec której istnieją tak poważne wątpliwości konstytucyjne. Prawo ma wejść w życie w sierpniu, ale podatek miałby obejmować dochody uzyskiwane już od początku marca. Oznacza to próbę opodatkowania działalności z mocą wsteczną – argumentował wówczas swoją decyzję prezydent.
Dodajmy, że nowy podatek (tzw. windfall tax) w założeniu rządu ma obciążyć te podmioty z sektora paliwowego, które wygenerowały nadmiarowe zyski dzięki destabilizacji rynku energii, wywołanej konfliktem zbrojnym na Bliskim Wschodzie. Pieniądze pozyskane z opodatkowania koncernów mają posłużyć do sfinansowania programu CPN dla kierowców.
Rząd utrzymuje, że wpływy z tej daniny są kluczowe dla ustabilizowania stawek na pylonach i odciążenia portfeli tankujących kierowców, a bez nich realizacja obniżek nie będzie możliwa. Ostateczny ruch pozostaje teraz ponownie po stronie Karola Nawrockiego, który złożył już także swój własny projekt ustawy o możliwej naprawie sytuacji na stacjach. A ta, jak wskazywaliśmy wielokrotnie w naTemat, jest teraz naprawdę koszmarna, bo ceny paliw biją kolejne rekordy.






