Homoseksualizm w wojsku – największe tabu polskiej armii

Homoseksualizm to największe tabu w polskim wojsku.
Homoseksualizm to największe tabu w polskim wojsku. Fot. Tomasz Szambelan / Agencja Gazeta
W polskim wojsku ten problem nie istnieje. Oficjalnie nikt nie wie, ilu homoseksualistów służy w naszej armii. Najczęściej nie wiedzą też ich koledzy. O orientację seksualną nikt nie pyta, a geje nie czują potrzeby by o tym mówić. Ale to nie znaczy, że w polskim wojsku ich nie ma.

Gdyby rozmawiać tylko z żołnierzami, można sądzić, że homoseksualistów w polskim wojsku nie ma. Spośród kilkunastu byłych i obecnych wojskowych, z którymi rozmawialiśmy, zaledwie kilka spotkało się z nie tyle co służącymi gejami, ale w ogóle z rozmowami na ten temat. Homoseksualizm to największe tabu polskiego wojska. Pewnie dlatego, że wciąż silne są dwa stereotypy: niemęskich gejów z jednej, i homofobicznej armii z drugiej.

Większość żołnierzy, z którymi rozmawialiśmy nie spotkała w czasie służby osób, które otwarcie deklarowały homoseksualizm lub co do których koledzy mogliby się domyślać, że mają inną orientację niż większość z nich. – Ale nie miałbym nic przeciwko, gdyby taka osoba służyła w mojej jednostce – mówi nam porucznik Wojska Polskiego. – Żołnierzy oceniamy na podstawie tego jak dobrzy są, a nie co robią w łóżku – dodaje.

"Zabronili gejowi kąpać się ze wszystkimi"
I o ile, dowódcy są skrępowani prawem i groźbą skargi do przełożonych, szeregowi wojskowi zdają się czasem nie robić sobie nic z zasad antydyskryminacyjnych. – Kiedy w jednostce był gej, koledzy zabronili mu się kąpać razem z nim. Mógł wejść pod prysznic dopiero kiedy wszyscy skończyli. Ale nie dokuczali mu na co dzień w żaden sposób – relacjonuje jeden z wojskowych. – Poza tym jednym przypadkiem nie spotkałem nikogo, kto by mówił o swojej orientacji, a sam temat w ogóle się nie pojawiał. Do tego stopnia nie był obecny w świadomości moich kolegów, że gdybym zaczął coś o tym mówić, to by mnie wyśmiali. Ale nie dlatego, że są homofobami, po prostu dla nich ten temat to abstrakcja, tabu – dodaje.


Dlatego służący w armii homoseksualiści zdają się nie chcieć burzyć tego obrazu wojska. – Ja sam się nie ujawniłem. Ale czułem, że w jednostce są też inni geje. Oni też się nie przyznawali – relacjonuje nam homoseksualista służący w wojsku. Po odcedzeniu internetowej dyskusji o gejach w armii ze wszystkich przekleństw i ideologicznych, obraźliwych komentarzy, można znaleźć kilka relacji homoseksualistów, którzy mają za sobą służbę. Przekonują, że zadeklarowani geje nie mają w wojsku żadnych problemów. Co więcej, zdarza im się współżyć z heteroseksualnymi kolegami.

"Przyznanie się znaczyłoby utratę szacunku"
Ale bywa też, że orientacja staje się przeszkodą w rozwoju kariery wojskowej. – Szeregowi w większości są po prostu wykonawcami podstawowych, prostych czynności, dlatego ich ewentualna odmienność nie wpłynęłaby znacząco na wykonywanie zadań przez pododdział - ocenia podoficer marynarki wojennej. - Większy problem pojawia się, jeśli chodzi o kadrę dowódczą - oficerów i wysokich funkcją podoficerów - przyznanie się do sympatii męskiej znaczyłoby utratę szacunku, respektu i poważania - cech, bez których po prostu nie można być dowódcą - dodaje.

Dlatego jeśli ktoś mało stanowczym zachowaniem daje podstawy do podejrzeń, ma w wojsku trudne życie. - Do tej pory spotkałem się z jednym przypadkiem żołnierza, którego wszyscy uważali za homoseksualistę, podobno się spotykał z innym facetem, podobno grał na gitarze innym żołnierzom, opierając się o innego żołnierza, co spowodowało, że o tym zdarzeniu krążyły legendy - relacjonuje nasz rozmówca.

"Zniewieściałe zachowanie się było powodem częstych drwin"
Ale legendy wystarczyły. - Znałem go tylko na stopie służbowej, Miał łagodne podejście do innych żołnierzy, nie potrafił krzyknąć, być stanowczy. Nie wiadomo, czy było prawdą, co o nim mówiono, niestety nie posłużył długo, wyrzucili go przed nabyciem praw emerytalnych - dodaje.

Formacja, w które służy nasz rozmówca jest najbardziej specyficzna ze wszystkich i wydaje się, że to właśnie w marynarce przyznanie się do homoseksualizmu może być najtrudniejsze. Żołnierze żyją razem na małej przestrzeni, czasami mają nawet wspólne koje, więc na każde zachowanie odbiegające od wzorca macho patrzą podejrzanie. - Na okręcie mieliśmy jednego marynarza, na którego inni mówili, że jest "ciepły" - mimo że miał dziecko z kobietą, jego zniewieściałe zachowanie się było powodem częstych drwin - relacjonuje.

Armia się zmienia
Jednak także w wojsku zachodzą zmiany. A ich adwokatami są kobiety. - Odkąd kobiety stały się w wojsku codziennością, myślę, że ta niechęć trochę osłabła, kobiety wpłynęły łagodząco na zachowania żołnierzy - stali się mniej wulgarni, chamscy i brutalni - opisuje podoficer marynarki.

Dzisiaj także armia jako instytucja stara się, aby homoseksualiści mogli funkcjonować na takich samych zasadach, jak wszyscy. – Przez wiele lat służby nie słyszałem o żadnych przypadkach dyskryminacji czy fizycznego bądź psychicznego znęcania się nad osobami z powodu odmiennej orientacji seksualnej – zapewnia płk Tomasz Szulejko, rzecznik Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.

"Nie pytaj, nie mów"
– Życie pokazuje, że sprawdza się niepisana zasada „nie pytaj, nie mów". Jednak jeśli ktoś ujawni swoje preferencje, to nie ma prawa na tym ucierpieć. W Wojsku Polskim nikt nie pyta o wyznanie, orientacje polityczne czy seksualne. Nie chcę mówić o relacjach na poziomie międzyludzkim, bo one zależą od kultury osobistej, świadomości i dojrzałości w wymiarze indywidualnym. Ale na poziomie organizacji nie ma żadnego problemu z osobami homoseksualnymi – deklaruje.

Dlatego jeśli problemy pojawią się wewnątrz jednostki wojskowej, żołnierz ma wiele możliwości reakcji. – Może zwrócić się z prośbą o pomoc do dowódcy, bo to z nim będzie wykonywał zadanie na polu walki. To sprawa wzajemnego zaufania. Poza tym w jednostkach są oficerowie wychowawczy, psychologowie, czy – jeśli ktoś woli – kapelani. W Wojsku Polskim funkcjonuje też telefon zaufania, gdzie można uzyskać pomoc w każdej sprawie. Poza tym w MON jest biuro skarg i wniosków – wylicza płk Szulejko.

"Nasza armia dobrze wypada na tle innych"
Dodaje, że w Wojsku Polskim działa też koordynator do spraw równego traktowania, który zwalcza przejawy dyskryminacji. – W ostateczności jest żandarmeria i prokuratura. Żołnierz, jak każdy obywatel może także skorzystać z pomocy instancji cywilnych – dodaje.

O niewielkiej skali problemu zdaje się też świadczyć to, że nie stał się on nigdy publiczny. – Z tego co wiem, nie ma takiego – mówi Janusz Zemke, były wiceminister obrony. – Ani przez 20 lat pracy w komisji obrony, ani przez kilka lat pracy w MON, nie docierały do mnie sygnały, żeby osoba otwarcie deklarująca homoseksualizm miała problemy z tego powodu. Przede wszystkim u nas nie pyta się o orientację seksualną. W kwestii stosunku do mniejszości seksualnych nasza armia naprawdę dobrze wypada na tle innych. Proszę sobie przypomnieć, że dopiero niedawno w Stanach zniesiono prawo, które zabrania homoseksualistom mówić o swojej orientacji – przypomina polityk SLD.

W Stanach dyskusja o równouprawnieniu poszła znacznie dalej. Dlatego Barack Obama doprowadził wreszcie do zniesienia zasady "don't ask, don't tell", która zabraniała pytać o orientację, ale zabraniała też o niej mówić. Od września 2011 roku homoseksualni żołnierze mogą otwarcie mówić o preferencjach, tak jak ich heteroseksualni koledzy zawsze mogli mówić o swoich. W Stanach do września 2011 r. prawo było daleko za świadomością społeczeństwa. W Polsce niestety jest odwrotnie. Jeszcze trzy lata tamu więcej Polaków sprzeciwiało się homoseksualistom w mundurach, niż wyrażało na to zgodę.
Współpraca Antoni Bohdanowicz
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...