
Rosnące nastroje antyukraińskie coraz wyraźniej odbijają się na polskiej polityce. Najnowszy sondaż IBRiS pokazuje, kto najbardziej korzysta na zmianie społecznych nastrojów, dlaczego ani KO, ani PiS nie mogą spać spokojnie i jaki nieoczekiwany rekord zanotowała partia Razem.
Instytut Badań Rynkowych i Społecznych (IBRiS) opracował na zlecenie "Rzeczpospolitej" sondaż poparcia dla poszczególnych ugrupowań na polskiej scenie politycznej. Wyniki sondażu wraz z rozkładem mandatów prezentują się następująco:
- Koalicja Obywatelska – 29,1 proc., 168 mandatów,
- Prawo i Sprawiedliwość – 23,2 proc., 136 mandatów,
- Konfederacja – 13,3 proc., 72 mandaty.
- Konfederacja Korony Polskiej – 11 proc., 54 mandaty,
- Lewica – 8,4 proc., 30 mandatów,
- Polskie Stronnictwo Ludowe – 3,9 proc., pod progiem wyborczym,
- Partia Razem – 2,3 proc., pod progiem wyborczym,
- Polska 2050 – 1 proc., pod progiem wyborczym,
- Centrum – 0,1 proc., pod progiem wyborczym.
Badanie zostało przeprowadzone metodą CATI na grupie 1073 osób w dniach 2-3 lipca. Oznacza to, że wyniki uwzględniają potencjalne wahania związane z aferą w sprawie Szpitala Południowego w Warszawie. Wygląda jednak na to, że skandal związany m.in. z "salonikiem VIP" i lekarzem Dawidem Kacprzykiem nie zaznaczył wyraźnego śladu w preferencjach politycznych Polaków, przynajmniej nie w ramach tego sondażu.
KO i PiS bez możliwości rządzenia bez Konfederacji, a Razem może pochwalić się najbardziej zaangażowanym elektoratem
To kolejny sondaż wyborczy, który wskazuje na to, że ani KO, ani PiS nie są w stanie stworzyć samodzielnego rządu. KO nie jest w stanie tego osiągnąć nawet w ramach koalicji 15 października, między innymi przez to, że ich koalicjanci, PSL i Polska 2050 systematycznie notują wyniki poparcia pod progiem wyborczym.
Z kolei aby PiS mógł rządzić, musiałby zawiązać sojusz zarówno z Konfederacją, jak i Konfederacją Korony Polskiej. Łączne poparcie obu Konfederacji w najnowszym sondażu przekracza poparcie partii Jarosława Kaczyńskiego (24,3 proc. do 23,2 proc.). Kwestia poparcia nie przekłada się jednak na liczebność krzeseł w Sejmie, Prawo i Sprawiedliwość może liczyć na 136 miejsc, a Konfederacje łącznie na 126 miejsc.
Co ciekawe, wyborcy Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej bardzo często wskazują, że ich wybór jest "mniejszym złem". W przypadku partii kierowanej przez Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka jest to aż 64,1 proc. wyborców. Jeśli zaś chodzi o ugrupowanie Grzegorza Brauna, mowa tam o 59 proc. badanych.
Z kolei najbardziej zadowoleni ze swoich partii są wyborcy Razem (75 proc. uważa popieraną partię za idealne ugrupowanie) i PiS (68,9 proc. zwolenników widzi w tej partii idealny wybór).
W sondażu chęć wzięcia udziału w wyborach parlamentarnych zadeklarowało 60,4 proc. uczestników (41,7 proc. "zdecydowanie tak", 18,7 proc. "raczej tak"). Niechętni do wzięcia udziału w wyborach stanowią 36,8 proc. badanych (24.4 proc. "zdecydowanie nie", 12,4 proc. "raczej nie"). 2,8 proc. osób nie określiło, czy ma zamiar wziąć udział w wyborach parlamentarnych.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Wzrost prawicy i Nawrockiego. Jednym z napędów nastroje antyukraińskie
W wynikach nowego sondażu wyraźniej może być widoczny wzrost nastrojów antyukraińskich, szczególnie w przypadku prawej strony elektoratu.
Prezydent Karol Nawrocki odebrał ostatnio Order Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu w związku z nadaniem przez prezydenta Ukrainy ważnej jednostce wojskowej imienia "bohaterów UPA". Obecnie obserwowany jest wzrost nastrojów antyukraińskich, który objawia się m.in. funkcjonowaniem pseudomilitarnych bojówek pokroju Ruchu Obrony Granic i Narodowej Straży Kamrackiej, skandalicznymi wystąpieniami polityków, w tym Janusza Kowalskiego, a także kierowaniem gróźb wobec osób z Ukrainy (pod koniec czerwca media obiegło nagranie, na którym mężczyzna wyzywał i atakował werbalnie ukraińską kasjerkę w Żabce).
Jak wynika z badań opinii publicznej, większość Polaków obwinia za obecny kryzys w relacjach polsko-ukraińskich Wołodymyra Zełenskiego. W badaniu przeprowadzonym przez United Surveys dla WP, 56 proc. ankietowanych wskazało na prezydenta Ukrainy, 20 proc. badanych twierdzi, że winę ponoszą obie strony, a 19,7 proc. winą obarcza prezydenta Karola Nawrockiego. Jedynie 4,3 proc. osób biorących udział w badaniu nie ma zdania w tej kwestii.
Sytuacja wygląda nieco inaczej, gdy przyjrzymy się badaniu przez pryzmat tego, jakiej partii zwolennikami byli badani. W przypadku wyborców opozycji, aż 88 proc. za kryzys w relacjach wini Wołodymyra Zełenskiego. Jeśli ograniczymy analizowaną grupę do wyborców skrajnej prawicy, Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej, nikt w tej grupie nie wskazał na winę Karola Nawrockiego, a aż 92 proc. badanych z tej grupy uważa, że winny kryzysu jest Wołodymyr Zełenski.
Skutek decyzji Nawrockiego może być widoczny również w sondażach zaufania, gdzie po odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu orderu, prezydent RP zanotował wyższe wyniki w stosunku do poprzednich miesięcy. Jednocześnie, zdania opinii publicznej w kwestii tego, czy sytuacja wzmocni pozycję Polski na arenie międzynarodowej, są niemal równomiernie podzielone. Jak wynika z badania SW Research na zlecenie Onetu, pod tym względem decyzje Nawrockiego pozytywnie oceniło 36,4 proc. badanych, negatywnie 31,6 proc. badanych, a zdania nie ma 32 proc. Polaków.






