
Rządowa delegacja ministrów, poparcie Jacka Majchrowskiego i Donalda Tuska nie wystarczyły, by zatrzymać Łukasza Gibałę. Sondaż exit poll IPSOS daje mu aż 61 proc. głosów i pewną wygraną z Moniką Piątkowską. Kończy się wielomiesięczny okres bezkrólewia pod Wawelem. Kilkadziesiąt minut później spłynęły wyniki late poll.
Kraków zadecydował o tym, kto przejmie fotel prezydenta na najbliższe dwa i pół roku. Według sondażu exit poll IPSOS wygrywa Łukasz Gibała z rezultatem 61 proc. Monika Piątkowska mogła liczyć na 39 proc. głosów. W sondażu OGB Gibała zwyciężył z jeszcze większą przewagą, zdobywając 64,1 proc. głosów. Piątkowska ma w tym badaniu 35,9 proc. Frekwencja wyniosła 44,7 proc. według pracowni IPSOS i 42,6 proc. według OGB.
Po godz. 21:40 pojawił się natomiast sondaż late poll OGB. Według wyników tego badania (ponad 50 proc. komisji wyborczych) Łukasz Gibała uzyskał 62,6 proc., a Monika Piątkowska – 37,4 proc. głosów. Podskoczyła też frekwencja – do 45,9 proc. Po godz. 22:30 pojawił się sondaż late poll Ipsos – w tym badaniu Gibała uzyskał 62,3 proc. głosów, a Piątkowska zdobyła 37,7 proc.
Przed godz. 23:00 do Państwowej Komisji Wyborczej zaczęły spływać częściowe wyniki:
Dodajmy, że PKW na bieżąco aktualizuje wyniki na swojej stronie.
Zwycięzca wskazany przez exit poll i late poll zabrał głos, by – między innymi – podziękować osobom, które wzięły udział w wyborach, również tym, którzy zdecydowali się na oddanie głosu na Monikę Piątkowską.
Kim jest Łukasz Gibała? Wielokrotnie startował w wyborach prezydenckich w Krakowie
Łukasz Gibała to przedsiębiorca, doktor nauk humanistycznych, samorządowiec, a także były poseł. W Sejmie zasiadał od 2007 roku – w VI i VII kadencji. W obu przypadkach do parlamentu dostał się z list Platformy Obywatelskiej. W 2012 roku przeszedł jednak do Ruchu Palikota, a w 2013 roku dołączył do inicjatywy Twój Ruch.
Łukasz Gibała startował w wyborach prezydenckich w Krakowie już w 2014 roku. Przegrał wówczas z Jackiem Majchrowskim, który był w stanie utrzymać "krakowski tron" najdłużej w historii miasta. Kolejną, również nieudaną próbę objęcia sterów w Krakowie podjął w 2018 roku.
W obydwóch z tych przypadków Łukaszowi Gibale przypadało trzecie miejsce, zaraz za kandydatami Prawa i Sprawiedliwości – Markiem Lasotą w 2014 roku i Małgorzatą Wassermann w 2018 roku.
Realne szanse na zwycięstwo pojawiły się dopiero w 2024 roku, dziesięć lat po jego pierwszym starcie. Były to pierwsze wybory Łukasza Gibały, w których nie wystąpił Jacek Majchrowski, a kandydat PiS Łukasz Kmita (obecnie przedstawiciel klubu parlamentarnego Rozwój Plus) nie dostał się do II tury. Ostatecznie w 2024 roku zwycięstwo odniósł Aleksander Miszalski. Polityk KO uzyskał jednak dość nieznaczną przewagę. Mowa tu o różnicy poparcia rzędu 2,08 pkt proc. (51,04 proc. do 48,96 proc.). Dopiero różnica w liczbie głosów pokazuje, jak wyrównana była rywalizacja obu kandydatów – dzieliło ich nieco ponad 5 tys. głosów na kartach wyborczych.
Do wyborów w Krakowie prowadziła długa i wyboista droga
Oficjalne wyniki referendum w Krakowie zaczęły być podawane do publicznej wiadomości 25 maja 2026 roku. Mieszkańcy podjęli niemal jednogłośną decyzję o odwołaniu ze stanowiska Aleksandra Miszalskiego. Za odwołaniem prezydenta opowiedziało się 97,9 proc. głosujących. Warto jednak zaznaczyć, że część przeciwników referendum, w tym zwolenników prezydenta z Koalicji Obywatelskiej, opowiadała się za bojkotem głosowania. Jednocześnie głosowanie z 24 maja nie pozwoliło na odwołanie Rady Miasta, gdyż frekwencja nie osiągnęła wymaganego progu.
Okres "bezkrólewia" kończy się tym samym po niemal pięciu miesiącach. Tymczasowo władzę nad miastem sprawował komisarz Stanisław Kracik związany z Platformą Obywatelską.
Dopiero 31 sierpnia premier Donald Tusk wyznaczył termin pierwszej tury na 27 września. Wynikało to z rozpatrywania sprzeciwów wyborczych związanych ze zgłoszeniami o naruszaniu zasad ciszy wyborczej w trakcie trwania referendum. Dwa tygodnie później, 11 października, odbyła się finalna runda najważniejszego głosowania w tym roku.
W I turze tegorocznych wyborów również zwyciężył Łukasz Gibała. Wyniki prezentowały się następująco:
- Łukasz Gibała – KWW ŁUKASZA GIBAŁY – KRAKÓW DLA MIESZKAŃCÓW – 36,38 proc. (93 042 głosy)
- Monika Piątkowska – KWW MONIKI PIĄTKOWSKIEJ – PONAD PODZIAŁAMI – 29,91 proc. (76 514 głosów)
- Michał Drewnicki – KW PRAWO I SPRAWIEDLIWOŚĆ – 17,50 proc. (44 772 głosy)
- Aleksandra Owca – KW RAZEM – 6,91 proc. (17 684 głosy)
- Daria Gosek-Popiołek – KW NOWA LEWICA – 4,81 proc. (12 303 głosy)
- Michał Klimek – KW KONFEDERACJA KORONY POLSKIEJ – 4,11 proc. (10 523 głosy)
- Sławomir Pietrzyk – KW SOCJALDEMOKRACJA POLSKA – 0,37 proc. (947 głosów)
Pierwotnie w rywalizacji o Kraków wzięło udział ośmiu kandydatów. Ze startu zrezygnował jeden z liderów inicjatywy referendalnej – Jan Hoffman. Przekazał poparcie Łukaszowi Gibale w nadziei, że lider ruchu Kraków dla Mieszkańców będzie w stanie zwyciężyć bez II tury.
Jeśli chodzi zaś o przekazanie poparcia ze strony kandydatów, którzy wzięli udział w I turze, żaden z nich nie wsparł ani Łukasza Gibały, ani Moniki Piątkowskiej w tradycyjny sposób. Aleksandra Owca, Michał Klimek i Daria Gosek-Popiołek nie zdecydowali się na zajęcie wyraźnego stanowiska w tej sprawie. Natomiast Michał Drewnicki z PiS zniechęcał do głosowania na Monikę Piątkowską, ale nie przekazał poparcia Łukaszowi Gibale wprost.
Monika Piątkowska otrzymała za to poparcie Jacka Majchrowskiego, który rządził miastem najdłużej w historii (biorąc pod uwagę prezydentów), bo aż 22 lata, a także odwołanego w tym roku Aleksandra Miszalskiego. Wolę współpracy z nią deklarował także Marian Banaś – były szef NIK, który zapowiedział start w wyborach, ale – podobnie jak Bartosz Bocheńczak z Konfederacji – nie był w stanie zebrać odpowiedniej liczby podpisów.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Za senatorką wstawiły się także czołowe postacie Koalicji Obywatelskiej. Jej start został zapowiedziany przez samego Donalda Tuska w asyście Władysława Kosiniaka-Kamysza (pierwotnie kandydatka startowała ze wspólnego komitetu KO-PSL). W trakcie kampanii do Krakowa przyjechali m.in. wicepremier Radosław Sikorski, minister finansów i gospodarki Andrzej Domański, minister sprawiedliwości Waldemar Żurek czy minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki. O głosowanie na kandydatkę apelował też m.in. Roman Giertych. Mimo szerokiego poparcia ze strony czołowych twarzy KO Monika Piątkowska systematycznie przegrywała z Łukaszem Gibałą w sondażach (zarówno przed I, jak i przed II turą).
Brutalne starcie polityczne niejednokrotnie kończyło się w sądzie
Kampania wyborcza obfitowała w spory sądowe. Komitety Łukasza Gibały i Moniki Piątkowskiej uczestniczyły łącznie w pięciu postępowaniach w trybie wyborczym. Dotyczyły one:
- Wypowiedzi Łukasza Gibały, który twierdził, że po I turze zgłosiła się do niego szóstka radnych KO deklarujących chęć współpracy w radzie miasta. Sąd uznał te słowa za nieprawdę i nakazał publikację sprostowania, a radni KO kategorycznie zaprzeczyli tym kontaktom.
- Zarzutów Moniki Piątkowskiej dotyczących rzekomego wstrzymywania się od głosu przez Łukasza Gibałę w większości spraw w Radzie Miasta. Zestawienie głosowań wykazało, że teza ta była nieprawdziwa, w związku z czym sąd nakazał kandydatce opublikowanie sprostowania.
- Kwestii rzekomych "zwolnień grupowych" w magistracie, które Monika Piątkowska bezpodstawnie przypisywała Łukaszowi Gibale. Kandydat planował jedynie audyt i zapowiadał walkę z nepotyzmem, dlatego sąd uznał zarzuty za wprowadzające w błąd i nakazał ich sprostowanie.
- Twierdzenia Łukasza Gibały, że nigdy nie miał długów, podczas gdy zaciągał on wielomilionowe pożyczki na potrzeby swojego biznesu oraz ma kredyt hipoteczny. W efekcie sąd nakazał kandydatowi opublikowanie sprostowania na jego profilu na Facebooku.
- Słów Radosława Sikorskiego, który zasugerował, że to sam sąd nazwał Łukasza Gibałę "kłamcą lub mitomanem". Sąd nie podzielił argumentacji o dozwolonych granicach ostrej debaty publicznej i nakazał wicepremierowi sprostowanie.
Jednocześnie spory nie przeniosły się na forum debaty medialnej. Sztaby Moniki Piątkowskiej i Łukasza Gibały nie porozumiały się w tej kwestii, ponieważ nie uzgodniły wspólnych zasad udziału mediów ani sposobu zadawania pytań.






