
Odkąd drogi Mateusza Morawieckiego i PiS rozeszły się, były premier nie kryje się z budowaniem swojego własnego zaplecza politycznego. A ma jeszcze do tego naprawdę solidną zachętę, ponieważ patrząc na średnie miesięczne wyniki w sondażach wyborczych, Rozwój Plus powoli wyrasta na mocnego gracza.
Poparcie uzyskiwane przez Rozwój Plus w najnowszych sondażach wyborczych już wcześniej wywoływało szerokie dyskusje. Teraz okazuje się, że jeżeli z wyliczeń najpopularniejszych pracowni ankietowych wyciągniemy miesięczną średnią, to zyskają one zupełnie nowy wymiar dla formacji Mateusza Morawieckiego.
Eksperci często wskazują przeciez, że uśrednione dane z kilku różnych sondażowni są znacznie cenniejsze niż pojedynczy, nawet najbardziej renomowany pomiar. Pozwalają one bowiem zaobserwować szerszy trend w społeczeństwie, a nie tylko krótki wycinek rzeczywistości.
Taką analizę regularnie przeprowadza serwis ewybory.eu, obliczając średnie miesięczne wyniki partii w sondażach wyborczych na podstawie danych z ostatnich 30 dni. Kiedy spojrzymy na te statystyki, widać wyraźnie, że nowy projekt polityczny mocno miesza na polskiej scenie.
Rozwój Plus systematycznie rośnie, podczas gdy inni zaliczają spadki
W ujęciu miesięcznym (na przestrzeni 30 ostatnich dni) uśrednione wyniki sondażów pokazują jasną tendencję. Prawie wszystkie ugrupowania w Polsce tracą poparcie, stoją w miejscu lub notują marginalne wzrosty w granicach błędu statystycznego. W tym samym czasie Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego powoli, ale skutecznie rośnie w siłę.
Według aktualnych wyliczeń Koalicja Obywatelska notuje 29,5 proc. poparcia (spadek o 0,3 pkt proc.), a Prawo i Sprawiedliwość 19,9 proc. (spadek o 3,6 pkt proc.). Na kolejnych pozycjach uplasowała się Konfederacja z wynikiem 12,4 proc. (spadek o 0,8 pkt proc.), Konfederacja Korony Polskiej z 9,2 proc. (wzrost o 0,7 pkt proc.) oraz Lewica z 7,0 proc. (spadek o 0,8 pkt proc.). Pod progiem wyborczym znajdują się z kolei Razem (3,4 proc.), PSL (2,9 proc.) oraz Polska 2050 (1,4 proc.).
Rozwój Plus osiąga natomiast poziom 5,7 proc., co oznacza solidny wzrost poparcia aż o 3,6 punktu procentowego.
Zobacz także
Morawiecki namieszał w prawicy
Bieżące sondaże uwydatniają nową rzeczywistość. Po odejściu Mateusza Morawieckiego wraz ze współpracownikami, PiS ewidentnie traci status hegemona, którym cieszyło się przez 11 lat. Prawicowy elektorat odczuwa dużą niepewność po ostatnich zawirowaniach, a wyborcom trudno jest przewidzieć przyszłe koalicje i działania konkretnych ugrupowań. Sytuacja jest o tyle skomplikowana, że spora część elektoratu skłania się w stronę skrajnej prawicy, podczas gdy inni preferują kierunek centroprawicowy.
W ostatnim sondażu przeważały nawet opinie, że były szef rządu swoim ruchem zauważalnie osłabił cały obóz prawicowy. Brak optymizmu w szeregach sympatyków PiS wynika z faktu, że wielu z nich widziało w Morawieckim lidera i naturalnego następcę Jarosława Kaczyńskiego.
Nastroje te potęgują rosnące w siłę ugrupowania skrajnie prawicowe, takie jak Konfederacja pod wodzą Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka, a także Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna. Obie formacje łącznie osiągały w ostatnich badaniach wynik, który bez problemu przewyższa obecne notowania Prawa i Sprawiedliwości. Wewnętrzne rozłamy na Nowogrodzkiej nie sprzyjają więc odbudowie poparcia.
Z drugiej strony obserwujemy ciągłe osłabianie partii Jarosława Kaczyńskiego poprzez odpływ kadr, które zasilają Rozwój Plus. W ostatnich dniach decyzję o dołączeniu do klubu parlamentarnego Morawieckiego ogłosili związany przez lata z PiS prezydent Tomaszowa Mazowieckiego Marcin Witko oraz prezydent Kalisza Krystian Kinastowski. W mediach pojawiały się również doniesienia o transferach pracowników z biura prasowego PiS, a niedawno informowaliśmy też o weteranie partii, który postanowił przejść do Morawieckiego.
Jak jednak analizował serwis InnPoland, sam entuzjazm to za mało. Choć Mateusz Morawiecki ma miliony, to nie kupi sobie partii bez wielomilionowych nakładów na struktury.
Krótka, acz dynamiczna historia Rozwój Plus
Kiedy upłynął termin ultimatum Jarosława Kaczyńskiego wobec członków stowarzyszenia Rozwój Plus, którzy nie zdecydowali się na podpisanie tak zwanych lojalek, mieli oni zostać oficjalnie wyrzuceni z partii. Tak się jednak nie stało. Obrady Komitetu Politycznego, który miał tylko przyjąć tę informację, dopełnić formalności i usunąć polityków z partii, okazały się bezowocne.
Choć statut uwzględnia taką możliwość, nic takiego nie miało miejsca, a sprawę skierowano do rzecznika dyscyplinarnego Karola Karskiego. Wcześniej Kaczyński zmienił ton wobec Morawieckiego, a późniejsze tłumaczenia rzecznika PiS, który przekonywał, że teraz to "rozłamowcy" sami powinni złożyć rezygnację z członkostwa, obserwatorzy sceny politycznej nazwali farsą.
Mateusz Morawiecki nie zamierzał brać udziału w gierkach PiS i nie czekał na dalszy rozwój sytuacji na Nowogrodzkiej. Polityk zwołał konferencję prasową, na której ogłosił powołanie własnego klubu parlamentarnego, składającego się początkowo z 40 posłów i jednego senatora. Później rozpoczął już pełną parą promowanie inicjatywy Rozwój Plus. Zorganizowano między innymi wielki grill, na którym pojawił się niespodziewany gość.






