Czego mu można życzyć, przecież on ma wszystko! Bartłomiej Misiewicz ma urodziny, kończy właśnie 27 lat
Czego mu można życzyć, przecież on ma wszystko! Bartłomiej Misiewicz ma urodziny, kończy właśnie 27 lat Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Może też macie takich znajomych, o których wiadomo, że mają wszystko, czego zapragną. Wiedzie im się w życiu osobistym, kariera zawodowa rozwija się tak, że inni o tym tylko marzą, a sytuacja finansowa wywołuje zazdrość. No i czego takim ludziom można życzyć, gdy nadchodzi ku temu okazja – święta, Nowy Rok, czy urodziny? Taki właśnie problem jest z Bartłomiejem Misiewiczem.

REKLAMA
Najbardziej zaufany człowiek Antoniego Macierewicza kończy dziś 27 lat. Wiek młody, a dokonań i sukcesów mnóstwo. Funkcjami, zaszczytami i osiągnięciami można by obdzielić Curriculum Vitae dziesiątki ludzi w tym wieku. W takiej sytuacji aż nie bardzo wiadomo, czego można życzyć Bartłomiejowi Misiewiczowi. I ciężko zdobyć się na coś więcej niż sztampowe "wszystkiego najlepszego" i "sto lat".
logo
Bartłomiej Misiewicz od rana na Twitterze otrzymuje życzenia urodzinowe. Fot. Twitter.com/ Bartłomiej Misiewicz
Życzyć mu sukcesów zawodowych? To byłoby tak, jakby nie docenić tego, co już osiągnął i w czym nie przeszkodził mu ani młody wiek, ani brak doświadczenia, ani też braki w wykształceniu. Bartłomiej Misiewicz był już rzecznikiem ministerstwa obrony narodowej. Gdy zaczął pełnić tę funkcję miał zaledwie 25 lat i... wciąż nieskończone studia. Studiował prawo ("Jakie? – Normalne..."), ale nie udało się uwieńczyć tych wysiłków przynajmniej licencjatem. Jesienią powrócił do nauki, przygarnęła go pewna uczelnia w Toruniu. Chyba więc nie ma co mu życzyć ukończenia studiów, bo teraz można przypuszczać, że i na tym polu sukces jest niemal pewny.
Przygód? Dobrej zabawy? Tego też chyba nie ma mu co życzyć, bo w jego życiu ich nie brakuje. Tak jak i sławy. Wystarczy, że na chwilę wyjedzie z Warszawy – dajmy na to do Białegostoku – a już robi się szum. Pojedzie do Grójca – i mu salutują. Wybierze się do niewielkiej Sarniej Góry – i cały pododdział żołnierzy wykrzykuje w jego kierunku "Czołem, panie ministrze!".
Więcej pieniędzy? Też życzyć nie wypada, skoro i tak już zarabia więcej niż człowiek określany mianem Naczelnika Państwa, a o pensji, jaką dostaje w MON, ludzie z jego wykształceniem zazwyczaj mogą tylko pomarzyć. Lepszych samochodów? Może mieć każdy pojazd i żaden korek mu niestraszny, gdy nagle najdzie go ochota na Bic Maca, a limuzyny zazdrościć mu mogą osoby wyżej postawione w rządzie.
Lepszego szefa? No wybaczcie – czy można sobie wyobrazić lepszego przełożonego niż ten, którego ma Bartłomiej Misiewicz? Czy wasz szef byłby gotów stanąć w waszej obronie tak, jak Antoni Macierewicz bronił swego podwładnego przed posłami z sejmowej komisji? Czy z waszym szefem łączą tak bliskie relacje, jak w tym przypadku (fakt, jest w tym jeden minus – trzeba znosić te złośliwe komentarze Ziemkiewicza, że te relacje są, powiedzmy, nieco niezdrowe).
logo
Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Ale wracając do stanowisk – gdy na pewien czas Bartłomieja Misiewicza zawieszono w obowiązkach rzecznika prasowego, dziennikarze szybko zaczęli się dopominać, aby wrócił. Pod jego nieobecność komunikaty resortu pisane były bowiem tak, jakby to pisał gimnazjalista. Na coś takiego Misiewicz sobie nie pozwalał. I to pomimo faktu, iż był osobą wyjątkowo zapracowaną – w ministerstwie bowiem przez pewien czas pełnił jednocześnie funkcję szefa gabinetu politycznego.
I właśnie w związku z tym zapracowaniem – opozycja od dawna życzyła Bartłomiejowi Misiewiczowi, by... miał trochę więcej czasu na życie prywatne. Opozycji wtórowało wielu generałów. Wprawdzie znany z kąśliwych komentarzy mecenas Roman Giertych składał Misiewiczowi życzenia, by ten został premierem, ale wydarzenia potoczyły się inaczej. Do życzeń, jakie składała opozycja i wojsko, dołączył Jarosław Kaczyński – początkowo nieśmiało (mówiąc o "wpadce"), potem ostrzej (zapowiadając "zniknięcie"). Życzenia się spełniły – Misiewiczowi odjęto obowiązków, a jednocześnie pracy nie stracił. Co robi? O tym ministerstwo nie informuje. Pozostaje więc mu życzyć, by się nie przepracowywał.
Ale na koniec – zostawmy złośliwości. Spróbujmy się postawić w sytuacji samego jubilata. I wsłuchajmy się w głos tych, którzy Misiewicza poznali osobiście. Wielu dziennikarzy, którzy zajmują się tematyką wojskową, przyznaje, że Bartłomiej Misiewicz w bliższych kontaktach robi bardzo dobre wrażenie. Brak skończonych studiów nie ma większego znaczenia – jest błyskotliwy i inteligentny, nieźle zna się na mediach (tak ocenił go spin doctor PiS-u, Adam Bielan). Pochwał nie szczędził mu np. dziennikarz lokalnej telewizji w Radomsku w rozmowie z Katarzyną Zuchowicz, gdy wspominał czas, kiedy Misiewicz był pełnomocnikiem powiatowych struktur PiS, a miał wtedy zaledwie 23 lata.
Ireneusz Staszczyk
dziennikarz lokalnej telewizji NTL

W rozmowie jest potwornie bystry. Cholernie dobrze przygotowany do tematu i nie jest to wiedza wyuczona z tabletu. Potrafi słuchać. Wiedział o czym mówi. Bardzo elokwentny. To jest dobry materiał na typowego polityka. Jeśli taka będzie koniunktura, to on pójdzie do przodu. Pytanie, czy będzie to z pożytkiem dla społeczeństwa. Czytaj więcej

Już jako nastolatek był ambitny i te ambicje spełniły się bardzo szybko. Pewnie za szybko i stąd to wszystko...
logo
Fot. 12lo.warszawa.pl
Były minister obrony Tomasz Siemoniak zapytany o to, jakie życzenia urodzinowe złożyłby Bartłomiejowi Misiewiczowi, powiedział dwa zdania, w których nie ma złośliwości. Raczej jest próba zrozumienia byłego już rzecznika MON.
Tomasz Siemoniak
b. minister obrony narodowej, wiceprzewodniczący PO

Życzę mu, aby kiedyś mówiono o nim dobrze. Dziś jest symbolem niemal wszystkiego złego, co nastąpiło wraz z rządami PiS-u. Bartłomiej Misiewicz to człowiek młody więc ma czas na to, aby przez lata zapracować na to, by zmienić tę opinię.

Napisz do autora: tomasz.lawnicki@natemat.pl